Hipotetyczna wojna w krajach bałtyckich i Polsce – analiza potencjałów i scenariusz jej przebiegu w kontekście trwającej agresji dezinformacyjnej przeciwko Polsce

Hipotetyczna wojna w krajach bałtyckich i Polsce – analiza potencjałów i scenariusz jej przebiegu w kontekście trwającej agresji dezinformacyjnej przeciwko Polsce

Chcesz pokoju – szykuj się do wojny.

Raport Reduty Dobrego Imienia – CZĘŚĆ II

Opracowanie: Zespół Dokumentacji i Analiz Reduty Dobrego Imienia – Polskiej Ligi przeciw Zniesławieniom pod kierunkiem Macieja Świrskiego  

Kontekst trwającej agresji dezinformacyjnej na Polskę

Od wielu lat trwa formatowanie przez przeciwnika wizerunku Polski jako kraju niedemokratycznego, zamieszkałego przez genetycznych antysemitów, w którym nie ma równości wobec prawa, mniejszości są prześladowane, kobiety nie mają żadnych praw, nie istnieją cywilizowane normy prawne, a przede wszystkim – że to Polska jest co najmniej współwinna zbrodni Holokaustu (pojawiają się np. tezy, że „bez udziału Polaków Holokaust byłby niemożliwy”), wzbogaciła się na wymordowaniu Żydów a teraz nie chce zwrócić zagrabionych majątków. Wszystkie te kłamstwa – dla patriotycznej części polskiego społeczeństwa będące obiektem troski, ale także i niekiedy prześmiewczych komentarzy – powodują, że obraz Polski jest jednoznacznie negatywny w oczach Europejczyków i Amerykanów i innych narodów zrzeszonych w NATO.

Wyżej przedstawione rozważania na temat możliwego scenariusza konfliktu zbrojnego w jasno stawiają sprawę, że obrona Polski przed napadem rosyjskim będzie skuteczna jedynie wtedy, gdy od pierwszego dnia konfliktu w obronę Polski będą zaangażowane siły NATO w ramach Artykułu 5 Traktatu Waszyngtońskiego. Jego treść jest następująca: Zwróćmy uwagę na zdanie:

Strony zgadzają się, że zbrojna napaść na jedną lub więcej z nich (..) będzie uznana, za napaść przeciwko nim wszystkim, i dlatego zgadzają się, że (…) każda z nich, w ramach wykonywania prawa do indywidualnej lub zbiorowej samoobrony (…) udzieli pomocy Stronie lub Stronom napadniętym, podejmując niezwłocznie (…) działania, jakie uzna za konieczne, łącznie z użyciem siły zbrojnej, w celu przywrócenia i utrzymania bezpieczeństwa obszaru północnoatlantyckiego.(podkr. RDI)

Cztery podkreślone wyrazy wskazują, że nie ma automatyzmu w udzieleniu pomocy napadniętemu członkowi NATO – jest to zapis czysto polityczny. Nadzór nad wojskiem w państwie demokratycznym sprawują cywilni politycy i to oni będą podejmować decyzje polityczne o udzieleniu pomocy Polsce i państwom bałtyckim w przypadku rosyjskiej agresji. Politycy zatem mogą się zgodzić z tym, że agresja zbrojna rzeczywiście nastąpiła i uruchomić procedury traktatowe. Ale w Artykule 5 jest o działaniach jakie zostaną uznane za konieczne. Z brzmienia całego zdania wynika – wskazuje na to użycie słów „łącznie z użyciem siły zbrojnej” (ang. including the use of armed forces) – że zaangażowanie sił zbrojnych może być traktowane jako ostateczność, po wyczerpaniu rozmaitych środków mediacyjnych, pośrednictwa, negocjacji, rezolucji itd. W przedstawionym wyżej scenariuszu wskazano, że czynnik czasu jest w takim konflikcie niezwykle istotny – ponieważ agresor oprócz siły zbrojnej ma do dyspozycji paktycznie nieograniczoną paletę narzędzi z kategorii „środków aktywnych” (active measures), które mogą spowodować odmowę udzielenia Polsce pomocy sojuszniczej. Cywilni politycy, wsłuchani w opinię publiczną w swoich krajach mogą nie zechcieć ryzykować swoich karier politycznych w obronie Polski – kraju, który znany jest jako „czarna owca” we wspólnocie międzynarodowej, z którym skojarzenia są jednoznacznie negatywne – jak wspomniano – zamieszkały przez antysemitów, homofobów, sprawców Holokaustu, prześladowców kobiet, z dyktaturą jako formą rządów. Odpowiednio przygotowana, zorkiestrowana i rezonowana antypolska propaganda może pozwolić osiągnąć przez Rosję cel: niezadziałanie Artykułu Piątego już od pierwszego dnia rosyjskiej agresji na Polskę i kraje bałtyckie. A osamotnienie Polski w tym momencie rzeczywiście da skutek o którym pisze Posen i IISS w swoich analizach, które były punktem wyjścia do rozważań na temat hipotetycznej agresji rosyjskiej na Polskę i kraje bałtyckie i o którym pisze Marek Budzisz w swoim artykule.

Charakterystyka agresji dezinformacyjnej na Polskę – trzy nurty dekonstrukcji polskiej rzeczywistości.

W Części I przedstawiono scenariusz konfliktu, w którym uwzględniono natychmiastowy respons NATO na zagrożenie sojuszników ze wschodniej flanki. Wskazano też, iż celem operacji SZ FR jest doprowadzenie do destrukcji NATO poprzez rozbicie jedności Sojuszu i zmiana równowagi strategicznej w Europie. Rosja nie osiągnie tego celu a agresja zostanie zatrzymana w przypadku udzielenia zaatakowanym pełnoskalowej pomocy w ramach Sojuszu, przede wszystkim przez Stany Zjednoczone. Należy zatem zastanowić się jakie czynniki dezinformacyjne mogą doprowadzić do spełnienia się celów rosyjskich.

Przeciwko Polsce prowadzone są akcje zniesławiające (dyfamacyjne) i niszczące jej wizerunek przynajmniej w trzech kierunkach. Mają one bezpośredni wpływ na stan polskiego bezpieczeństwa narodowego – na chęć przyjścia Polsce z pomocą w przypadku agresji ze strony Rosji i materializacji ryzyka urzeczywistnienia scenariusza wydarzeń opisanego w Części I niniejszego opracowania.

Dekonstrukcja obrazu polskiej historii

Za najbardziej dostrzegalny kierunek agresji dezinformacyjnej trzeba uznać atak na polską historię. Zniesławianie Polski odbywa się przede wszystkim poprzez obarczanie Polaków odpowiedzialnością za Holokaust. Takie tezy funkcjonują w obiegu informacyjnym, choć naturalnie nie są poparte dowodami, a jedynie publikacjami, które w znacznym stopniu wypełniają definicję „kultu cargo” w nauce.53

Rzadko mówi się obecnie o Niemcach jako winnych zbrodni minionej wojny, ale występuje narracja o nazistach-nacjonalistach z równoległym nazywaniem Polaków „nacjonalistami”. Dzięki temu w oczach Zachodu Polska ma być współwinną Holokaustowi, co wiąże się z jednoczesnym „anulowaniem” polskich dążeń do zadośćuczynienia za zniszczenia i grabieże II wojny światowej. Ma to także propagandowo osłabić polski opór przed uznaniem roszczeń za mienie pozostałe po Żydach. Powstały w ostatnim czasie kryzys w stosunkach z Izraelem i wprost niesłychane wypowiedzi ważnych polityków izraelskich na temat Polski są dodatkowym elementem osłabiającym wizerunek naszej Ojczyzny, co ma bezpośrednie przełożenie na uwarunkowania realizacji Artykułu Piątego.

Trzeba tu przy tym zauważyć, „konsensus naukowy” na temat „polskiego sprawstwa Holokaustu”, który pojawił się w ciągu ostatnich lat, (również w badaniach sfinansowanych przez polskie instytucje państwowe) jest istotnym czynnikiem niwelowania polskich możliwości wpływania na narody zrzeszone w NATO, a szczególnie na polityków-decydentów w sprawach wojskowych. Przyklejona do imienia Polski hańba Holokaustu jest niezmywalnym piętnem, które odstręcza uczciwych skądinąd ludzi od pozytywnego myślenia o Polsce. I stąd rodzi się niechęć polityków do decyzji przyjaznych Polsce. Argumenty historyczne decydują o rodzaju emocji odczuwanych w stosunku do Polski.

Dekonstrukcja obrazu polskiej teraźniejszości

Drugim kierunkiem tej antypolskiej agresji inormacyjnej jest pokazywanie Polaków jako ludzi tradycyjnie ksenofobicznych, nietolerancyjnych i dyskryminujących wszystkie mniejszości, a zwłaszcza środowiska LGBT. To bardzo niebezpieczne dla Polski, możliwe, że groźniejsze jeszcze niż manipulowanie naszą historią. Niestety, kwestia swoiście rozumianych na Zachodzie „praw człowieka” dominuje w debacie publicznej, jak i agendzie medialnej. Od tzw. „praw człowieka” zaczynają być uzależnione konkretne prawa członkowskie np. w Unii Europejskiej. Również agenda ta jest obecna w Departamencie Stanu USA, utrzymana i wzmocniona po zmianie administracji – a dowodem na to są wystąpienia i połajanki urzędującego obecnie Charge d’Affire w Warszawie. Wydaje się możliwy powrót zagrożenia, które pojawiło się mniej więcej w połowie 2018 roku, czyli łączenie uprzywilejowania osób LGBT (tzw. „prawa człowieka”) z kwestią obecności wojskowej obecności USA w Polsce. Przy polskim oporze w tej sprawie i nagłaśnianiu przez media mainstreamu prowokacji – np. „Stref wolnych od LGBT”, powodujących erozję sympatii Amerykanów – może się okazać, że amerykański parasol bezpieczeństwa staje się mniej pewny. Wprawdzie panuje opinia, że interesy geopolityczne USA (i amerykańskiego establishmentu rządzącego) są niezmienne, lecz, jak widzimy, zmiana jednak następuje, czego dowodem są ostatnie działania administracji Joe Bidena, a przede wszystkim praktyczna zgoda na uruchomienie Nordstream 2. Minione lata rządów Zjednoczonej Prawicy udowodniły Amerykanom, że Polska jest dobrym aliantem. Jeśli jednak wypaczanie wizerunku Polski za pomocą rozmaitych manipulacji i prowokacji będzie postępować, a prezydent Joe Biden podtrzyma wyborczą narrację o „niedopuszczalności stref wolnych od LGBT w Europie” (które to rzekome strefy są wymysłem pojedynczego, ale za to nagłaśnianego aktywisty), to widać wyraźnie, że ten nurt dezinformacyjny staje się coraz bardziej niebezpieczny dla naszego bezpieczeństwa narodowego.

Dekonstrukcja obrazu prawa obowiązującego w Polsce.

Trzecim kierunkiem agresji dezinformacyjnej jest ukazywanie Polski jako kraju rządzonego przez dyktaturę, w którym nie ma niezależnego od władzy wykonawczej sądownictwa i wszystko jest pod nadzorem wszechwładnej monopartii. Stąd już tylko krok od uznania Polski za kraj quasi-faszystowski i państwo totalitarne. W kształtowaniu takiego fałszywego obrazu wykorzystywane są manipulacje i dezinformacje przedstawiające – wbrew rzeczywistości – reformę sądów wszystkich szczebli w Polsce jako zamach na niezależne sądownictwo, podczas gdy podobne rozwiązania są i sprawdzają się w wielu krajach Unii Europejskiej. Takie dezinformacje mają kompromitować Polskę, a jej rządowi odbierać legitymację. W efekcie ma to doprowadzić do obalenia legalnie wybranych władz. Niestety – w wielu działaniach dezinformacyjnych w tym obszarze biorą udział polscy politycy w tym posłowie i europosłowie. W kontekście wyżej podanych faktów związanych z możliwością unieruchomienia Artykułu Piątego takie postawy są szczególnie szkodliwe i należy zadać pytanie tym politykom, czy zdają sobie sprawę ze skutków swojego działania. Wydaje się nieprawdopodobne by świadomie osłabiali możliwości obronne Rzeczypospolitej. Słowa „dezinformacja” i „agresja” rozumiane są tu dosłownie, ponieważ omówione kierunki działania przeciwnika mają bezpośredni wpływ na polskie bezpieczeństwo narodowe. Są to po prostu uzbrojone narracje przeciwko Polsce. A to jest taki sam oręż, który może sparaliżować Polskę, jak rakiety i czołgi.

Mechanizm działań niszczących wizerunek Polski

Agresywna ofensywa propagandowa przeciw demokratycznie wybranemu rządowi polskiemu trwa od wyborów parlamentarnych w 2015 roku. Trzeba zauważyć, że jeszcze przed ogłoszeniem ich wyniku, amerykańskie i europejskie media wprost zalane zostały setkami tekstów, przygotowujących opinię publiczną na możliwe zwycięstwo PiS. Artykuły te były jak spod jednego pióra: w tonie histerycznym mówiły o zagrożeniu demokracji i odejściu Polski od zdobyczy po 1989 roku. Natomiast już po wyborach 2015 roku pojawiała się narracja piętnująca Polskę jako kraj rządzony niedemokratycznie. Ten ciąg pomówień, procedur, głosowań i wszelkiego rodzaju propagandowych działań mających na celu upokorzyć i przedstawić Polskę z jak najgorszej strony trwa ze zmiennym nasileniem aż do teraz.

Trwanie konserwatywnego rządu musiało i musi być wielkim wyzwaniem dla lewicowej większości Europy, a co dopiero jego dążenie do w pełni suwerennych decyzji i do wyrwania się z jarzma postkomunizmu. Osłabienie suwerennej Polski, broniącej swej kultury i tradycji, z silną i niezależną gospodarką, która przestaje być tylko rynkiem zbytu poślednich towarów za wyższe niż w „metropolii” ceny i zapleczem taniej siły roboczej, posłusznym wykonawcą rozkazów z Berlina czy Brukseli, to cel numer jeden dla uzbrojonej propagandy.

W coraz bardziej niepewnym świecie, kraj przedstawiany jako moralnie skompromitowany (tak jest przedstawiany przez europarlamentarzystów z totalnej opozycji) traci zaufanie państw sprzymierzonych i grozi mu izolacja polityczna. Tym samym staje się on państwem zagrożonym. Kampania dezinformacyjna oczerniająca wizerunek Polski poważnie wpływa na opinię publiczną i jest w stanie podważyć zobowiązania sojuszników, osłabić ich lojalność – jak to było w dużej mierze w Jałcie i Poczdamie. W trakcie II wojny światowej antypolska kampania prowadzona przez ZSRS, oskarżenia Polaków o antysemityzm i awanturnictwo, finalnie rozgrzeszyły sumienia aliantów, ułatwiły im to rozgrzeszenie, choć przecież przystąpili do wojny w obronie Rzeczypospolitej.

Kampanie medialne, ataki światowych mediów, okresowe apele totalnej opozycji do wpływowych gremiów wzywające do przeciwdziałania rzekomemu łamaniu praworządności w Polsce – to wszystko jest starannie i precyzyjnie dopasowane do wrażliwości politycznej zagranicznych odbiorców. Przekazy te bazują na założeniu, że spowodują niemal mechaniczną i gwałtowną reakcję na słowa: „faszyzm”, „antysemityzm”, „nietolerancja”, „rasizm”, „dyskryminacja”, „podważenie niezawisłości sądów”, „zagrożenie demokracji” itp., itd. To są słowa-klucze i zwroty oczywiste, zrozumiałe same z siebie i nie wymagające żadnych wyjaśnień. Każdy wie, co o nich myśleć. I jak traktować tych, którzy są z nimi identyfikowani, a opinie o nich są powtarzane wciąż aż do znudzenia w artykułach, reportażach, w towarzystwie, na przyjęciach.

Wyżej wspomniane trzy nurty ataków dezinformacyjnych na Polskę nie są adresowane wyłącznie do odbiorcy zagranicznego. Mają one także oddziaływanie wewnątrzkrajowe. Zwłaszcza podatni na nie są odbiorcy tych mediów, które od początku transformacji po 1989 roku urabiały swoich czytelników i widzów tzw. pedagogiką wstydu. Naszym zdaniem była to gigantyczna operacja manipulacji psychologicznej, mająca wyrobić u wielkich grup społecznych poczucie niższości w stosunku do innych narodów. Poprzez wmawianie im urojonych win, wstydu za własny kraj i jego historię, a także kreowanie niechęci do tej części społeczeństwa, która jest odmiennego zdania. Akcja była skuteczna. Dzisiejsza sytuacja drastycznego podziału politycznego jest między innymi skutkiem tamtych działań. Podjęto je, aby przezwyciężyć naturalny, wręcz odruchowy konserwatyzm społeczny Polaków i ich silne poczucie tożsamości związane z chrześcijaństwem. Nie są to cechy narodowe popularne w „postępowych kręgach” Zachodu, dla którego ingerencja biurokratyczna Brukseli jest optymalnym narzędziem przezwyciężania przywiązań kulturowych i woli polskich wyborców.

Wspomniany podział polityczny rzutuje bezpośrednio na zdolności obronne Polski: część obywateli jest tak negatywnie nastawiona do własnego kraju i jego legalnie wybranych władz, że – można się obawiać – w przypadku agresji rosyjskiej będzie sabotować zarządzenia jako „faszystowskie” czy „pispowskie”, co będzie oczywiście korzystne dla agresora. Podobnego rodzaju postawy można było zaobserwować w ciągu ostatnich 2 lat w dobie pandemii. Cały czas w Polsce obecny jest stopień rozprzężenia i lekceważenia dyscypliny społecznej, co przeciwnik będzie skwapliwie wykorzystywał.

Dla porządku, aby obraz zarysowanych zagrożeń był pełny należy także wziąć pod uwagę możliwy scenariusz rozwoju wydarzeń w kontekście zmiany postawy nowej administracji USA w stosunku do Polski i wyraźnego przesunięcia wektora relacji w kierunku Niemiec. Znany jest oczywiście niechętny stosunek Niemiec do obecnego rządu i zmian polityczno-społecznych przeprowadzanych w Polsce od 2015 roku. Czy zatem nie jest możliwe wstrzymanie pomocy dla Polski w momencie pojawienia się „zielonych ludzików” w Przesmyku Suwalskim (a nie pełnoskalowej agresji) po to, by doszło do przesilenia politycznego w kraju pod wpływem lęku społecznych poczucie niższości w stosunku do innych narodów.

Poprzez wmawianie im urojonych win, wstydu za własny kraj i jego historię, a także kreowanie niechęci do tej części społeczeństwa, która jest odmiennego zdania. Akcja była skuteczna. Dzisiejsza sytuacja drastycznego podziału politycznego jest między innymi skutkiem tamtych działań. Podjęto je, aby przezwyciężyć naturalny, wręcz odruchowy konserwatyzm społeczny Polaków i ich silne poczucie tożsamości związane z chrześcijaństwem. Nie są to cechy narodowe popularne w „postępowych kręgach” Zachodu, dla którego ingerencja biurokratyczna Brukseli jest optymalnym narzędziem przezwyciężania przywiązań kulturowych i woli polskich wyborców. Wspomniany podział polityczny rzutuje bezpośrednio na zdolności obronne Polski: część obywateli jest tak negatywnie nastawiona do własnego kraju i jego legalnie wybranych władz, że – można się obawiać – w przypadku agresji rosyjskiej będzie sabotować zarządzenia jako „faszystowskie” czy „pispowskie”, co będzie oczywiście korzystne dla agresora. Podobnego rodzaju postawy można było zaobserwować w ciągu ostatnich 2 lat w dobie pandemii. Cały czas w Polsce obecny jest stopień rozprzężenia i lekceważenia dyscypliny społecznej, co przeciwnik będzie skwapliwie wykorzystywali.

Podsumowanie

W niniejszym opracowaniu poruszono chyba najważniejszą kwestię życia narodowego – kwestię wojny. Nie dlatego aby przestraszyć odbiorcę lub też poruszyć jakieś sensacyjne wątki w mediach. Zwrócenie uwagi – poprzez zaprezentowany scenariusz ewentualnych działań rosyjskich przeciwko Polsce i kontekst stale obecnej dezinformacji – pozwala na uświadomienie ryzyka, które wydaje się odległe lub prawie niemożliwe do materializacji. Jednak posiadanie sąsiada takiego jak Rosja po prostu wymusza na Polakach myślenie na temat możliwych zagrożeń. W ciągu lat 2020 i 2021, od czasu wystąpienia Władimira Putina pod koniec roku 2019 z oskarżeniami w stosunku do Polski – sytuacja międzynarodowa zaostrzyła się. Doświadczenie Ukrainy pokazuje, że niewyobrażalne staje się realne, pomimo „gwarancji budapeszteńskich” takiego mocarstwa jak Stany Zjednoczone. Uświadomienie tego było jednym z celów tej publikacji.
Drugim celem było pokazanie odbiorcy, że to, co przez niektórych uznawane jest za wybryki lub prywatne inicjatywy rozmaitych osób oskarżających Polskę o „udział w Holokauście” lub „genetyczny antysemityzm” albo o „systemową homofobię” z punktu widzenia tych osób może być ich prywatną sprawą, jednak z punktu widzenia bytu narodowego, bezpieczeństwa Polaków i Państwa Polskiego – wcale takie prywatne nie są. Wpływają bezpośrednio na zdolności obronne Polski i na możliwości utrzymania polskiej niepodległości. Obowiązkiem każdego polskiego patrioty jest wzmacnianie Państwa Polskiego. W obecnej dobie bez silnego i sprawnego państwa, bez polskiej siły zbrojnej nie będzie ani Polski ani Polaków.

Obyśmy nigdy nie musieli patrzeć na obecny czas jak Polacy końca XVIII wieku, gdy po III rozbiorze okazało się, że „prywatne działania” doprowadziły do największej klęski – utraty państwa.

Maciej Świrski
Prezes Reduty Dobrego Imienia

Cały Raport można znaleźć tu:

http://www.anti-defamation.org/aktualnosci/najnowszy-raport-reduty-dobrego-imienia-chcesz-pokoju-szykuj-sie-do-wojny/

 

Comments

No comments yet. Why don’t you start the discussion?

Leave a Reply

Your email address will not be published.