„Czarne legendy” w historii Kościoła (częśc I)

„Czarne legendy” w historii Kościoła (częśc I)

„Czarne legendy” w historii Kościoła, a jest ich sporo, o różnej wadze gatunkowej, powstawały praktycznie od zarania jego powstania. Choć najczęściej brały się ze złośliwości, upowszechnienia głupich plotek i po jakimś czasie o nich zapominano, to jednak część z nich krążyła wśród niechętnym chrześcijanom przez dłuższy czas. Tak było zwłaszcza w czterech pierwszych wiekach istnienia Kościoła. Z czasem jego przeci -wnicy zaczęli szukać bardziej inteligenych sposobów „przyprawienia gęby” Kościołowi i eksplozja takiej twórczości nastąpiła po Reformacji i praktycznie nigdy nie ustąpiła. W niewielkim stopniu dotyczyła ona spraw doktrynalnych i dogmatycznych w nauczaniu Kościoła a jego wrogowie uderzyli tam gdzie było najłatwiej, czyli niemożliwe lub trudne do zweryfikowania czarne legendy, które rozpowszechniano wśród społeczeństwa, powołując się oczywiście na naocznych świadków lub tajne dokumenty, które ktoś rzekomo widział. Ciosem dla tych antykościelnych akcji był rok 1881 gdy papież Leon XII udostępnił naukowcom Tajne Archiwum Watykańskie a limitem dostępności był początkowo rok 1815, przy czym okres ten, w miarę upływu lat ciągle przesuwano.

W ataki na Kościół wprzęgano często fachowców od propagandy, do pomocy których uciekały się środowiska ateistyczno-masońskie, które po 1918r.zaczęli bardzo aktywnie wspierać sowieccy komuniści. Z czasem, w miarę rozwoju i upowszechniania się różnych technik przekazu (radio, telewizja, filmy) sięgnięto do pomocy ekspertów w dziedzinie massmediów jak dziennikarze, użyto twórców kultury z pisarzami i scenarzystami filmów fabularnych. Sposoby fałszowania i tworzenia niewygodnych dla Kościoła faktów uległy transformacji, by opierając się nieraz na prawdziwych faktach, tak je interpretować i nimi manipulować, by „winowajcą” był zawsze Kościół.

Trzeba tu przyznać, iż Kościół był winien jednej rzeczy, a mianowicie przyjęciu stanowiska, że prawda się sama obroni; niestety było to naiwne podejścia, które z czasem zrozumiano, ale lata braku reakcji wobec wrogiej i agresywnej antykościelnej propagandy zrobiły swoje. Fałsze i kłamstwa raz puszczone w obieg, podlane pseudo-historycznym sosem, okazały się być towarem, który bezkrytyczna publika bardzo łatwo kupowała. Po dziesiątkach a nawet i nieraz setkach lat funkcjonowania w publicznym obiegu, coś co tak długo krążyło, nabierało charakteru „faktu”(dziś nazywa się to faktem medialnym).

Kolejnym krokiem w naprostowaniu czarnych legend było odtajnienie dokumentów o działalności Inkwizycji w 1998r. a potem w 2020r. o działalności Piusa XII, w kontekście jego rzekomej bierności wobec zagłady Żydów podczas II wojny.

Jak już wspomniałem, czarnych legend jest sporo, więc musiałem się na coś zdecydować i wybrałem pięć, z których cztery sięgają kilkuset lat wstecz, lecz mimo wszystko są nadal chętnie cytowane przez wrogów Kościoła i leniwych ignorantów, którzy jak „głodne pelikany” łykają wszystko, bo przecież… „pokazywali to w telewizji”. Po krótce, bo tematy są obszerne, przedstawię fakty dotyczące działalności Inkwizycji, tzw. wypędzenia Żydów z Hiszpani oraz kolonizacji Ameryki Płd. przez Hiszpanów. Swoje miejsce znajdzie też „sprawa Galileusza”, zaś na koniec rozprawię się z rzekomym milczeniem i pasywnością Piusa XII wobec zagłady Żydów. Tak na marginesie, chodzi mi głowie pomysł, by podobne opracowanie poświęcić czarnym legendom, które różnej maści antypolskie środowiska produkowały wobec Polaków. Podobnie jak w przypadku Kościoła, brak reakcji na przypisywane nam „winy” tylko ich rozzuchwalił, i obecnie jest niezmiernie ciężko, by prawdziwa narracja przebiła się do świadomości społecznej w innych krajach.

Warto nadmienić, iż w swoim artykule korzystałem z dwóch znakomitych źródeł. Pierwsze to książka „Czarne karty Kościoła”, której autorem jest znany włoski dziennikarz Vittorio Messori (m.in. książkowy wywiad z kard.J.Ratzingerem „Raport o stanie wiary”, czy „Przekroczyć próg nadziei” z Janem Pawłem II).

Drugie źródło informacji, to znakomity album-książka (bo ilustrowany mnóstwem zdjęć) „Tajne Archiwum Watykańskie. Nieznane karty z historii Kościoła” autorstwa Grzegorza Górnego i Janusza Rosikoń.

Zanim przejdę do przedstawienia owych 5 historycznych przekrętów, koniecznym jest jeszcze zrobienie pewnej uwagi, a nie zrobię tego lepiej niż nieżyjący już Leo MouliLeo  w wypowiedzi dla V.Messoriego. Otóż ten profesor historii i socjologii na Uniwersytecie w Brukseli, autor wielu książek i znawca średniowiecznych zakonów religijnych, po rezygnacji z loży masońskiej, przyjął postawę racjonalistyczną, graniczącą z ateizmem (we wstępie swej wypowiedzi, tak się wyraził o masonerii: „Bardzo często, przynależność do niej jest nieodzowna, jeśli chce się zrobić karierę uniwersytecką, dziennikarską czy pisarską. Wzajemna pomoc braci masonów nie jest mitem ale rzeczywistością”).

Otóż L. Moulin radzi, by zaznajomić wierzących z pewną zasadą wynikającą z jego osobistych, długoletnich obserwacji i doświadczeń:

„Posłuchajcie tego starego niedowiarka, który wie co mówi. Mistrzowska propaganda antychrześcijańska zdołała wytworzyć u chrześcijan, zwłaszcza katolików, złą świadomość, opanowaną niepokojem, jeśli już nie wstydem, z powodu własnej historii. Siłą stałego nacisku, od reformacji aż do naszych czasów, zdołali przekonać was, iż jesteście odpowiedzialni za całe, lub prawie całe zło na świecie.

Sparaliżowano was na etapie masochistycznej samokrytyki, aby zneutralizować krytykę tych, którzy zajęli wasze miejsce. Pozwoliliście, by za wszystko, nawet za bezdyskusyjne kłamstwa, obarczano was. Nie było w historii problemu, błędu lub cierpienia, którego nie przypisaliby wam, a wy, niemal zawsze nie znający swej przeszłości, zaczęliście w to wierzyć i nawet wspomagać ich w tym działaniu.Tymczasem ja, historyk i agnostyk starający się być zawsze obiektywnym, mówię wam, że macie przeciwstawiać się temu w imię prawdy.

Faktycznie bowiem większość zarzutów jest nieprawdziwa, a jeśli któryś ma nawet jakieś uzasadnienie, to oczywistym jest, iż w rozliczeniu XX wieków chrześcijaństwa, światło zdecydowanie góruje nad ciemnością. Dlaczego więc nie żądacie odpowiedzialności od tych wszystkich feministek, homoseksualistów, pacyfistów, reprezentantów najróżniejszych mniejszości, niezadowolonych z jakichkolwiek powodów humanistów, filozofów, ekologów i moralistów, którzy wszyscy żądają je wyłącznie od was? Czyż rezultaty ich pracy są lepsze od waszych? Z jakich ambon, potulnie słuchacie ich kazań? Owe wstydliwe kłamstwa o ciemnych wiekach, czyżby były inspirowane wiarą płynącą z Ewangelii? Dlaczego więc to co pozostało z tamtych czasów odznacza się tak fascynującym pięknem i mądrością? Także w historii trzeba kierować się zasadą przyczyny i skutku”.

I to jest właśnie sedno problemu z czarnymi legendami.
Pierwszym fałszem , którym chcę się zająć jest temat złowrogiej Inkwizycji. Upadek tego mitu rozpoczął się w 1998r. gdy Jan Paweł II zdecydował o odtajnieniu 4.5 tysiąca dokumentów jej dotyczących a będących w posiadaniu Watykanu. Wkrótce powstała międzynarodowa komisja badawcza (60 historyków) a owocem jej 6-letnich prac był 800-stronicowy raport, całkowicie odrzucający narosłą wobec Inkwizycji czarną legendę. By zrozumieć dobrze działalność tej instytucji, należy umieścić jej powstanie w kontekście historycznym i faktograficznym, a wtedy okaże się, na jaką skalę dokonano fałszerstwa. Od X wieku zaczęły się pojawiać masowe ruchy heretyckie i głoszone przez nie postulaty miały nie tylko konsekwencje religijne, gdyby je zaakceptować, ale i społeczne, co spowodowało, iż świeckie kodeksy karne przewidywały surowe wyroki za ich szerzenie. Sama Inkwizycja wtedy jeszcze nie powstała a już płonęły stosy dla heretyków, którzy trafili tam po procosie o herezję, najczęściej połączonym z torturami.

W konfliktach religijnych często dochodziło do samosądów, oraz używano ich w rozgrywkach politycznych, bo oskarżenie o herezję było bardzo wygodne do ataku na przeciwników. W tym okresie Kościół usiłował walczyć z różnymi herezjami walką na argumenty, a władcy świeccy preferowali inne, bezwzględne i okrutne formy walki.

Równocześnie Rzym chciał skończyć z sytuacją wydawania wyroków na heretyków, przez niekompetentne trybunały świeckie. Ciekawe, iż po stworzeniu Inkwizycji spadła liczba wyroków i obniżyła się surowość kar; często dochodziło do uniewinnienia, napomnienia lub nałożenia kar kościelnych. Rezultatem tego było witanie inkizytorów papieskich z ulgą a ludność nieraz była oburzona łagodnością wyroków; sami oskarżeni woleli znaleźć się pod jurysdykcją kościelną niż świecką. Powód był prosty: Inkwizycja nie przewidywała kar cielesnych w swych wyrokach a tortury stosowała rzadko, bo nie wierzono w ich użyteczność, dlatego iż oskarżeni musieli je przed trybunałem kościelnym potwierdzić na piśmie, i wtedy często je odwoływali jako wymuszone. Inkwizycja wprowadziła do sądownictwa nowatorskie procedury, jak korzystanie przez oskarżonego z obrońcy, konsultowanie wyroku z ławą przysięgłych, prawem wglądu w akta procesu; gdy stwierdzono niepoczytalność oskarżonego, odstępowano od procesu. Kto z „malarzy czarnej legendy” powie o tym, iż te wszystkie prawa, dziś uważane za oczywiste, zawdzięczamy Inkwizycji? No i ilu katolików o tym wie?

Za narodziny czarnej legendy o Inkwizycji można uznać koniec XVI wieku, kiedy to holenderscy protestanci walczący z Hiszpanią, wpadli na pomysł wykorzystania antykatolickiej propagandy, używając drukowanych ulotek poświęconych okrucieństwu hiszpańskiej Inkwizycji. Uchodziła ona za najbardziej okrutną, ale była instytucją całkowicie świecką i przez lata kolejni papieże protestowali przeciw wielu wyrokom tamtejszych trybunałów.

Mimo tej opinii o Inkwizycji hiszpańskiej trzeba podać fakty, ujawnione po otwarciu Archiwum Watykańskiego, zadających kłam protestanckim oszczerstwom. Tak więc w latach 1478-1834 przeprowadzono ok.130 tys.procesów o herezję, na karę śmierci skazano 1.8% oskarżonych, a procesy kończyły się, tak jak w innych krajach, karami kościelnymi lub uniewinnieniem.

Propagandowa broń spodobała się Anglii toczącej bój z Hiszpanią o panowanie na morzach, a z czasem zaczęli używać jej inni przeciwnicy Kościoła, jak np. przedstawiciele francuskiej myśli oświeceniowej, o masońskich korzeniach, przez lata używając tej czarnej legendy. Wiele mówi też nierówne traktowanie ofiar prześladowań religijnych, kiedy wyolbrzymia się liczbę osób skazanych na śmierć przez Inkwizycję i przemilcza zbrodnie dokonane przez protestantów. Dobrym przykładen tej stronniczości jest przykład Genewy, gdzie w ciągu 20 lat życia J.Kalwina, tylko w tym 10 tysięcznym mieście stracono 500 osób, zaś twórcy kalwinizmu wzniesiono pomniki.

Tak przy okazji tematu Inwizycji, ciekawe są ustalenia dotyczące polowań na czarownice, z których wynika, iż w XVI wieku skazano z tego powodu na śmierć w całej Europie ok.300 tysięcy kobiet, z czego niemal 200 tys.w protestanckich landach Niemiec a 70 tys. w Anglii, czyli w krajach, w których nie istniała ta krwiożercza instytucja. Natomiast w państwach katolickich Inkwizycja, z powodu wprowadzonych procedur śled -czych, nie pozwoliła ulec społeczeństwom masowej histerii. Na przykład w owej strasznej Hiszpanii skazano na śmierć 59 kobiet, we Włoszech 36 a Portugalii tylko 4. Dla porządku należy dodać, że owo polowanie na czarownice, ma swe źródła nie w tak oczernianym średniowieczu, ale w renesansie, bo to luterańskie tłumaczenia Biblii sfeminizowały łaciński męski rzeczownik „maleficus”(osoba parająca się czarami), czego efektem było, iż z powszechnej świadomości znikli mężczyźni i kobiety stały się obiektem prześladowań.

Comments

No comments yet. Why don’t you start the discussion?

Leave a Reply

Your email address will not be published.