Syn – minie pismo, lecz ty spomnisz, wnuku, (…) C.K. Norwid

Syn – minie pismo, lecz ty spomnisz, wnuku, (…)   C.K. Norwid

W uznaniu zasług Cypriana Kamila Norwida dla polskiej sztuki i polskiej kultury, w 200-lecie jego urodzin, Sejm Rzeczypospolitej Polskiej podjął w listopadzie zeszłego roku uchwałę ustanawiającą rok 2021 Rokiem Cypriana Kamila Norwida.

Norwid należy do najwybitniejszych polskich prozaików i poetów; był również znakomitym dramaturgiem, grafikiem, malarzem i myślicielem. W dorobku artysty znajduje się chociażby słynny utwór „Bema pamięci żałobnej rapsod” z roku 1851, czy „Coś ty Atenom zrobił Sokratesie”, który ukazał się w roku 1856. Wiele utworów poety poznaliśmy dzięki Czesławowi Niemenowi, który zafascynowany jego poezją tworzył muzykę i śpiewał teksty Norwida w licznych aranżacjach.

W 1859 roku ukazał się „Do obywatela Johna Browna”, później „W Weronie” i „Moja ojczyzna” lub równie liryczne „Vade-mecum”. Pośród jego poematów odnajdujemy słynny „Fortepian Szopena” czy „Assunta”, pisane prozą „Czarne Kwiaty” i „Białe Kwiaty”; napisał pięć nowel, a pośród nich „Ad leones!” i „Stygmat”, natomiast z ośmiu dramatów chociażby „Kleopatra i Cezar” oraz „Za kulisami”. W dorobku artysty znajduje się też kilkanaście obrazów, a pośród nich ten zatytułowany „Jutrznia”.

Poeta urodził się 24 września 1821r. na Mazowszu, w Laskowie-Głuchach koło Radzymina. Wychowywany przez babcię dorastał u boku brata. W wieku 16-tu lat porzucił szkołę gimnazjalną i wstąpił do prywatnej szkoły artystów malarzy, którą ukończył. Jego debiut literacki miał miejsce w wieku lat 19-tu, kiedy opublikowała go „Prasa Warszawska”. Przez rok podróżował po Królestwie Kongresowym. Kraj opuścił w 1842 r. i już nigdy do niego nie powrócił. Zwiedzał Drezno, Monachium, Weronę, Ferrarę i Florencję, by następnie trafić do Norymbergi, Neapolu i Rzymu, gdzie przyjął bierzmowanie. Był rok 1845, a Norwid zakochał się w Marii Kalergis, następnie zwiedzał z nią oraz poznaną również Marią Trębicką Włochy.

W 1846 roku został aresztowany w Berlinie z powodów politycznych. Następnie wrócił do Rzymu i tam poznał Adama Mickiewicza i zaprzyjaźnił się z Zygmuntem Krasińskim; nowe znajomości umożliwiły mu audiencję u papieża Piusa IX. Potem udał się do Paryża, gdzie poznał Słowackiego, Zaleskiego i Chopina. Zmuszony był wówczas korzystać z zasiłków swojego przyjaciela Krasińskiego oraz Augusta Cieszkowskiego. Miał 31 lat gdy oświadczył się wspomnianej Marii Trębickiej, miłość jednak nie została odwzajemniona. Nadal kontynuował studia malarskie i rzeźbiarskie w Monachium i Florencji. Mickiewicz, Słowacki, Krasiński, których poznał, uchodzili już za narodowych wieszczów, gdy Norwid, niezrozumiany, bezkompromisowo rozprawiający się z politycznymi, moralnymi i artystycznymi sądami romantyków zniechęcał do siebie czytelników. ” Nie wziąłem od was…nic, o! wielkoludy, (…) pisał w ułożonym przez siebie w 1865 r. tomiku 100 wierszy „Vade mecum”. We wstępie zbioru ”Do czytelnika” napisał: (…) W ogóle literatury naszej moraliści zbyt szczupłym są zastępem dlatego, że położenie narodu daje więcej folgi głosom o prawa wołającym niźli zajmującym się obowiązkami (…) (podkreślenia autora – E.G). Tylko część z jego dorobku została opublikowana za życia artysty. Nędza skłoniła Norwida do emigracji do Ameryki, gdzie pracował jako ilustrator dla jednego z wydawnictw. W 1854 r. powrócił do Europy, osiadł na stałe w Paryżu.

Mając lat 56 Norwid został bez środków do życia. Przebywał w przytułku jako pensjonariusz Domu Św. Kazimierza na przedmieściach Paryża. Umarł tam mając 62 lata, opuszczony i zapomniany. Początkowo został pochowany na cmentarzu w Ivry, 5 lat później na cmentarzu w Montmorency, a 15 lat później przeniesiono ciało do grobu domowników Hotelu Lambert.

Obraz olejny C.K. Norwid

W 2001 roku, w Krypcie Wieszczów Narodowych na Wawelu odbył się symboliczny pochówek Norwida. Pobrano ziemię ze zbiorowej mogiły w Montmorency, gdzie poetę pochowano. Urnę z ziemią przewieziono do Rzymu, gdzie 1 lipca pobłogosławił ją papież Jan Paweł II, podczas mszy świętej, którą odprawił w intencji poety.
 

Zbiór poezji Vade-mecum (idź za mną – E.G) Juliusz W. Gomulicki, najwybitniejszy znawca poezji Norwida nazwał “bezcennym klejnotem całej liryki europejskiej”, zaś sam autor określał mianem “stu argumentów”. Ów tom poeta zaczął scalać w 1865 r., ukończył w kwietniu 1866. Mimo podjętych starań, nie doczekał się jego druku. Zadania miała się podjąć lipska oficyna Brockhausa, jednak wybuch wojny prusko-austriackiej zniweczył przedsięwzięcie, a nikt inny nie odważył się opublikować tak nowatorskiego kodeksu poetyckiego. Pełne wydanie krytyczne “Vade-mecum” ujrzało światło dzienne dopiero w latach 60. XX wieku dzięki Gomulickiemu.

O co upominał się niedoceniany za życia, wielki poeta romantyczny w swoim sztandarowym dziele?
Zdaniem Norwida treść wiersza nie obroni się, jeśli zostanie pozbawiona muzycznej formy, nie chodzi jednak o puste rymowanki, nie można być „drukarzem rymów”, jak sam pisał, lecz o pulsowanie słów. Tylko natchnione pióro, oddające przeżycia wewnętrzne, może przywrócić poezji godność, wynieść ją do rangi sztuki. Jedynie dwa pierwiastki jego twórczości wpisują poetę w poczet twórców romantycznych – oryginalność i ludowość. Pozostałe: nowatorstwo stylistyczne, neologizmy, składnia, zastosowanie symbolu, ironii, niedopowiedzeń plasują go jako artystę wykraczającego daleko poza ramy epoki Romantyzmu.

Ponad indywidualizm Norwid stawiał zbiorowość, godził uczucie z rozumem, a w braku realizmu dostrzegał ziarno niewoli. W wielu założeniach był on więc antyromantykiem. Wymagał od czytelnika współpracy, intelektualnego porozumienia, zanurzenia się w znaczeniach, cierpliwości. “Słowa nie tylko nas wyrażają, ale i sądzą” – pisał w jednym z wierszy. Formułując myśli w określony sposób, odkrywamy swoje przekonania. W tym testamencie poetyckim Norwid zawarł wiele wskazówek dotyczących wartości, którymi należy kierować się w życiu oraz tego, przed czym trzeba się chronić – pracując nad sobą. Zadania człowieka jako twórcy historii wymagają pozbycia się „błahostek”: ślepej pogoni za sukcesem i zyskiem, egoizmu, braku własnego zdania. Według Norwida tylko raz przyjęcie postawy służalczej staje się decyzją nieodwracalną.

Poza ostrym komentarzem polityczno-społecznym poeta w swoich “argumentach” uprawiał także krytykę literacką. Nie znosił tzw. powieści narodowej, która karmi się obrazkami rodzajowymi, szlacheckimi banialukami, romansami czy dziejami kuchni polskiej, a nie pochyla się nad sprawami istotnymi. W jego poezji jest wiele z chrześcijańskiej etyki. Kształtowała je głęboka estetyka wiary w Boga oraz w nasze człowieczeństwo Boże. Wiara w Miłość objawiająca się w pięknie, które “zachwyca” do pracy, otwiera słowo Norwida na tajemnicę przymierza, jakie Bóg zawiera z człowiekiem, aby człowiek mógł żyć tak, jak żyje Bóg. Norwid nie zazdrościł nikomu rzeczy posiadanych ani honorów. Jego Boże ubóstwo błyszczy w zakończeniu jednego z wierszy: “kto inny ma laur i nadzieje, / Ja-jeden zaszczyt; być człowiekiem (…).

oprac. Ewa Gulbis.

1 Comment

  1. Jerzy Jankowski

    PANI EWO !!!!!!!! Bardzo dziekuje, że wspomniała Pani o C K NORWIDZIE.
    Oby rodacy wzieli Jego tworczosc do SERCA.
    Jeszcze raz SERDECZNIE DZIEKUJE.
    Niech mi bedzie wolno w ten sposob Pani podziekowac i usciskać (przepraszam za spoufalenie)
    Lacze wyrazy szacunku
    Jerzy J.

Leave a Reply

Your email address will not be published.