Julian Kulski – Wielki Polak, Powstaniec Warszawski, Wybitny Architekt, Polonus

Julian Kulski – Wielki Polak, Powstaniec Warszawski, Wybitny Architekt, Polonus

Julian E. Kulski – Wielki Polak
Powstaniec Warszawski
Wybitny Architekt
Polonus z Waszyngtonu
 
Odszedł na wieczną wartę do Pana 
w sierpniu 2021 roku

dr Mira Modelska-Creech

12 Sierpnia 2021 r. odszedł od nas, na wieczną wartę, Julian E. Kulski. Byłam wtedy w Warszawie kiedy zaskoczyła mnie ta bardzo smutna wiadomość.  Julian Kulski urodził się 3 Marca 1929 r. w Warszawie. Przeszedł do historii, między innymi, jako syn komisarycznego prezydenta Warszawy z czasów okupacji. Jego ojciec był zastępcą Generała Ludwika Leista, okupacyjnego prezydenta miasta Warszawy. Julian S. Kulski, czyli ojciec Juliana E. Kulskiego, był zastępcą okupacyjnego prezydenta Warszawy do kontaktów z Polakami.

Julian E. Kulski ma przepiękną kartę powstańczą. Następnie przychodzi okres emigracji, który przeżywa w Wielkiej Brytanii, przyjeżdżając w gościnę do swego stryja, prawnika, który był członkiem Rządu Londyńskiego. Julian Kulski nigdy nie mógł pogodzić się z krytyczną opinią swego stryja na temat zasadności  wybuchu Powstania w Warszawie 1 Sierpnia 1944. Na tym tle następuje rozstanie pomiędzy stryjem i bratankiem. Julian E. Kulski jako małoletni bojownik Powstania Warszawskiego był z nim fanatycznie związany i wiedział, że ci którzy nie żyli w okupowanej Warszawie w tym czasie nie mają prawa do wypowiadania swoich opinii albowiem nie znali sytuacji.

Całą niebywałą historię życia Juliana Kulskiego od czasu pierwszych dni na emigracji do ostatecznej stabilizacji w Waszyngtonie Julian Kulski opisał w książce „Dziedzictwo Orła Białego”. Książka ta została napisana po angielsku, aby zmienić niesprawiedliwy obraz Polaka w opinii Amerykanów, a nastepnie została przetłumaczona na polski, opatrzona wstępem Jana Nowaka Jeziorańskiego i wydana przez Świat Książki. Rekomenduję wszystkim przeczytać te przebogate dzieje Juliana Kulskiego. To jest podręcznik wybitnego emigranta. Czyta się go lepiej, niż najlepszy, kryminał.

Opisuje szczęśliwe dzieciństwo w II Rzeczpospolitej spędzone w Warszawie, gościnny dom rodziców dla wielu wybitnych gości, przyjaźń Ojca z prezydentem miasta Warszawy Stefanem Starzyńskim jako ze obaj byli legionistami, a następnie jak grom z nieba wybuch II Wojny Światowej, która zniszczyła idyllę domu, w którym przyszło mu przyjść na świat.

Koniecznie muszą Państwo przeczytać jego bohaterską historię w Powstaniu Warszawskim, a po wyjeździe z kraju wszystkie przeżycia, wzloty i upadki, walke o przetrwanie i ustabilizowanie się w nowym, nieznanym mu dotąd anglosaskim świecie. Czyta się te historię jak najlepszą książkę podróżniczą. Nie śmiem konkurować z tym co Julian Kulski napisał o sobie. Dlatego też skupię się tylko na moim osobistym kontakcie z tym wybitnym człowiekiem.

Spotkaliśmy się w Waszyngtonie, a następnie w Chicago i w Warszawie.

Rodzina mego ojca wywodząca się z Radomska pokazała mi groby członków rodziny Kulskiego w kościele Farnym w Radomsku. Mój brat stryjeczny Stanisław Łęski powiedział: powinnaś odszukać w Waszyngtonie Juliana Kulskiego  i nawiązać z nim kontakt albowiem jego Dziadek, jako lekarz wojskowy u Piłsudskiego oddelegowany do Radomska, uratował twojego Dziadka, Stanisława Modelskiego, z ciężkiego zapalenia płuc. To był wspaniały człowiek i nasza rodzina ma jemu wiele do zawdzięczenia. Dlatego też tu w Radomsku od wojny opiekujemy się ich grobami i palimy świeczki. Niestety nie zawsze jest tak łatwo odnaleźć kogoś, kogo się poszukuje, nawet jeśli się mieszka, w tym samym mieście.

Juliana Kulskiego spotkałam dopiero na pogrzebie księżnej Dody Druckiej-Lubeckiej w Waszyngtonie. Ksieżna byla bezpaństwowcem od 1939 roku. Julian Kulski był mistrzem ceremonii i współorganizatorem tego pogrzebu. 

Ostatecznie zostałam zaproszona przez Juliana Kulskiego do jego domu na Kalorama Street. Był to piękny budynek z epoki Wilsona, a w samym apartamencie uderzały mistrzowska podłoga oraz dzieła sztuki na ścianach. Nic dziwnego, że wytworny architekt wybrał sobie taki dom, który przypominał nie tylko lata świetności Stanów Zjednoczonych, ale również nawiązywał do budujących stosunków Polsko-Amerykańskich. Mam tu na myśli relację prezydenta Wilsona z naszym wielkim mistrzem fortepianu a późniejszym premierem Ignacym Janem Paderewskim.

Później spotykaliśmy się wielokrotnie, albo u niego, albo w Cosmos Club. Nigdy nie śmiałam pytać jak to się dzieje, że w tym najbardziej ekskluzywnym i prestiżowym klubie Waszyngtonu Julian Kulski na górze miał swój mały „azyl”, to znaczy pokoje dla swoich gości.

Rozmowy z Julianem Kulskim kształtowały moją świadomość w niezliczonej ilości tematów. Oczywiście polityka, oczywiście II Wojna Światowa, Powstanie Warszawskie, Rząd Londyński, następnie problemy współczesnej polityki międzynarodowej, systemy i układy polityczne, ale również i architektura. Może kiedyś napiszę moje własne wspomnienia z tych bezcennych, intelektualnych biesiad. Ale jednym wydarzeniem chcę się z państwem podzielić obecnie.

Otóż pewnego razu siedzimy właśnie w Cosmos Club, kiedy ja proszę Juliana Kulskiego o napisanie wstępu do przygotowywanej do druku przez sędzię Marię Trzcińską książki p.t. „Obóz Zagłady w Centrum Warszawy, KL-Warschau”. Wówczas w oczach Kulskiego zapalają się ognie i z tym błyskiem w oku mówi: „Co za nadzwyczajny symbolizm i zbieżność dat. Kiedy sędzia Maria Trzcińska poprosiła mnie o napisanie przedmowy do jej książki, upłynęło właśnie 64 lata od mego aresztowania przez Gestapo. Tak, byłem młodocianym więźniem obozu koncentracyjnego KL Warschau”.

A teraz proszę państwa podzielę się z państwem cytatami ze wstępu napisanego przez Juliana Kulskiego, do wyżej wymienionej książki sędzi Marii Trzcińskiej: „Jakkolwiek byłem już zaprzysiężonym bojownikiem AK, to w rzeczy samej byłem zaledwie 14-letnim podrostkiem schwytanym z mieszkania mego dowódcy w czasie rewizji. Następnie, pod eskortą uzbrojonych gestapowców, powieziono mnie i sympatię mego dowódcy, Stefę, (również członka podziemia), do tego strasznego miejsca tortur i okrucieństwa, na osławioną Aleję Szucha, gdzie tylu Polskich Patriotów, ludzi podziemia, ale też i zwykłych Warszawiaków spotykało się ze swoim przeznaczeniem. Patrzyłem w lufę pistoletu maszynowego, który przykładano mi tu i tam, i byłem, szczerze mówiąc, śmiertelnie przerażony.  Po wszystkich przesłuchaniach, w końcu „czarną więźniarką” powieziono nas na Pawiak. Było to przerażające, pilnie strzeżone miejsce, gdzie widziałem tylko niemieckich i łotewskich strażników. Wiedziałem, że siedział tam wcześniej i mój Ojciec i mój kuzyn Barlicki, przedwojenny poseł na Sejm. 

Przechodziliśmy koło sfory dzikich, chudych owczarków niemieckich, które warczały i szczerzyły kły. Prowadzący nas konwój szybko minął drugą i ostatnią bramę i zatrzymał się przed Centralnym Punktem Przyjęć. To co przeżyłem na Pawiaku widząc zdesperowanych, stłoczonych jak zwierzęta ludzi, po katowaniu i przed katowaniem, oraz to, co przyszło mi później przeżyć, raz jeszcze, na Aleii Szucha, pozostawiło w mojej świadomości ślad, którego w żaden sposób nie udało mi się wymazać, pomimo usilnych prób, aby być, tak zwanym „normalnym człowiekiem”.

Książka Sędzi Trzcińskiej sprawiła, że moje przerażające, chłopięce wspomnienia umiejscowiłem teraz w gigantycznym, pragmatycznie zaplanowanym systemie ludobójstwa, horrendalnej fabryce śmierci, obozie koncentracyjnym, w skrócie nazywanym, KL Warschau.

W perfidnych planach niemieckich, przygotowywanych na rozkaz Hitlera, przez niemieckiego architekta Pabsta, to piękne, nowoczesne, europejskie miasto, jakim była Warszawa, miało zniknąć z powierzchni ziemi, a na jego miejscu miało powstać miasto niemieckie. Pamiętam Ojciec wspominał o tym, Die Neu Warschau, a wraz z nim unicestwiona miała być jego tkanka architektoniczna wraz z ludnością. Temu właśnie zadaniu miał służyć KL Warschau, który działał od października 1942 r. do wybuchu powstania, tzn. do początków sierpnia, 1944 roku.”

„Zalewa mnie krew, kiedy ignoranci, którzy wówczas nie żyli z nami, nie wiedząc i nie rozumiejąc sytuacji w Warszawie, owego czasu, wypowiadają te swoje bezsensowne dyrdymały na temat Powstania Warszawskiego, ale żaden z tych uczonych i utytułowanych ignorantów nie zwrócił uwagi na fakt, że to właśnie między innymi Powstanie Warszawskie  położyło kres działaniu tego obozu. No cóż, dostają doktoraty i najczęściej chlubią się swoją „uczoną niewiedzą”.

Teraz z perspektywy lat, kiedy na światło dzienne wyszły owe plany, wiem że nasz instynkt walki był jedyną alternatywą, instynktowną mądrością Obrony Życia. Wtedy jako nastolatek nie zdawałem sobie sprawy, że obóz ten pochłonął 200 000 tysięcy żyć Polaków-Warszawiaków.”

Książka sędzi Trzcińskiej „KL Warschau – Obóz Zagłady dla Polaków” ze wstępem Juliana Kulskiego ukazała się w 2007 r. Sędzia Trzcińska, ja, profesor Kulski, profesor Moor-Jankowski (Profesor medycyny sądowej z Columbia University, również więzień KL-W), całe Stowarzyszenie „Wars-Sawa” oraz wielu Warszawiaków-seniorów (świadków)  i odważnych historyków, mieliśmy wszyscy wrażenie, że ówczesna prezydent Warszawy, Hanna Gronkiewicz-Waltz, w końcu zrealizuje Uchwałę Sejmu Rzeczpospolitej Polskiej z dnia 27.07.2001, w sprawie upamiętnienia ofiar, KONZENTRATIONSLAGER WARSCHAU i przystąpi do budowy pomnika dla ofiar Polaków-Warszawiaków zamordowanych w tym obozie. Fragment tej Uchwały brzmiał następująco:

Upamiętniając  ten wielki dramat Narodu Polskiego, ku przestrodze i pamięci przyszłych pokoleń, w przekonaniu, że  będą czerpały, z tego tragicznego doświadczenia przeszłości, mądrość i siłę, Sejm  Rzeczpospolitej Polskiej zwraca się z apelem o:

  • wzniesienie pomnika dla uczczenia tysięcy Polaków, mieszkańców Warszawy, zamordowanych w KL Warschau w ramach planu zagłady Stolicy Polski, a także zamordowanych razem z nimi obywateli innych narodowości: Żydów, Greków, Cyganów, Białorusinów oraz oficerów włoskich,

  • Inkorporowanie do wybudowanego pomnika ku czci ofiar KL Warschau kamienia węgielnego, który został poświęcony przez Ojca Świętego Jana Pawła II.

Ale niestety, widocznie wciąż nie żyjemy w suwerennym państwie, albowiem ówczesna prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz zwróciła się do młodego i niedoświadczonego pracownika IPN, dr B. Kopki o rzekomą pracę naukową, której celem było zaprzeczenie wszystkim świadectwom więźniów, jeszcze wówczas żyjących świadków istnienia obozu oraz czterdziestoletnim badaniom i śledztwu prowadzonemu przez sędzię Marię Tcińską i udowodnienia jakoby obozu KL-W w ogóle nie było. Paradoksalnie, pomimo iż Niemcy wydały znaczek pocztowy z wykazem 23 Obozów Koncentracyjnych głównych „hauptlager”, wśród których wykazany jest KL-Warschau, opublikowany w Światowym Katalogu Znaczków Michel.

Ja osobiście Julianowi Kulskiemu zawdzięczam bardzo wiele niezapomnianych rozmów, dyskusji, które będą rozświetlać moją świadomość w bardzo wielu sprawach do końca mego życia.

W 2011 r. latem, sędzia Trzcińska, widząc moje zaangażowanie w sprawie KL-W powiedziała: „Mireczko, już wszystko wiesz o KL-W. Czy więc jak mnie nie stanie poprowadzisz tę sprawę?” 

Od tamtej pory minęło wiele lat. Czyniłam różne starania, ale wszystkie poniosły fiasko. Nie otrzymałam żadnego wsparcia znikąd. Nie tylko ja nie otrzymałam żadnego wsparcia. Przede mną sama sędzia Trzcińska, mimo wielkiego autorytetu jakim się cieszyła dzięki wielkiej ekspertyzie wynikającej z 40 lat pracy badawczej.

Julian Kulski zrobił co mógł, napisał piękny wstęp do książki pani sędzi i chwała mu za to. Niech pozostanie na zawsze w pamięci szlachetnych i wielkich Polaków-patriotów jako niezłomny Powstaniec Warszawski.

Cześć jego pamięci!

Website | + posts

1 Comment

  1. Ronald Dwight

    Julian Kukski was a great Polish patriot. I am honored to have been his friend. We remember him and miss him so much. Ronald Pulaski Dwight, Dwór Jadamowo, Oksztynek.

Leave a Reply

Your email address will not be published.