Presja Rosji i Chin na Australię
Czy to nie jest jedynie gra pozorów?
Rosja i Chiny demonstrują siłę w rejonie Australii
W ostatnich tygodniach wyraźnie nasiliła się aktywność wojskowa Chin i Rosji w regionie Indo-Pacyfiku. Seria wspólnych manewrów oraz demonstracyjnych przelotów rosyjskich bombowców strategicznych nad północnymi akwenami w pobliżu Australii wskazuje na nowy etap geostrategicznej presji wobec Zachodu.
Chińskie okręty prowadziły ćwiczenia z użyciem ostrej amunicji w rejonie Morza Timor, zaledwie kilkaset kilometrów od wybrzeży Australii. Jednocześnie rosyjskie bombowce TU-95 pojawiły się w przestrzeni powietrznej międzynarodowej, ale bardzo blisko australijskich stref interesu. To pierwsze tak skoordynowane działania militarne obu państw w tym regionie, uznawane za otwarte wyzwanie dla regionalnego porządku opartego na przewadze Stanów Zjednoczonych i sojuszników.
Australia reaguje nerwowo, ale nie samotnie
Rząd Australii zwołał sztab kryzysowy i wzmocnił obecność marynarki wojennej w północnej części kraju. Premier Anthony Albanese ostrzegł, że Canberra „nie będzie bierna wobec prób zastraszania” i zadeklarował pogłębienie współpracy wojskowej w ramach sojuszu AUKUS oraz QUAD.
W odpowiedzi na rosnące napięcia, Australia dołączyła do wspólnych manewrów z Filipinami, Japonią i USA na Morzu Południowochińskim. Ćwiczenia obejmują scenariusze obrony wysp, neutralizacji zagrożeń powietrznych oraz działania w warunkach blokady morskiej.
Filipiny – coraz bliżej USA, coraz dalej od Chin
Filipiny, jeszcze niedawno balansujące między Chinami a Stanami Zjednoczonymi, obecnie jednoznacznie przesuwają się w stronę zachodnich sojuszy. Prezydent Ferdinand Marcos Jr. po raz kolejny oskarżył Pekin o agresywne działania wobec filipińskich jednostek na Morzu Południowochińskim i podkreślił „nienaruszalność suwerenności” jego kraju.
W ostatnich tygodniach, pod auspicjami USA, rozpoczęto największe od lat ćwiczenia wojskowe „Balikatan”, w których udział biorą także australijskie i japońskie siły zbrojne. W ich ramach symulowano m.in. odbijanie zajętych wysp i odpieranie desantu morskiego — jednoznacznie sugerując, kogo region uważa za potencjalnego agresora.
Japonia: zbrojenia i dyplomatyczna ofensywa
Japonia, tradycyjnie ostrożna i defensywna, wyraźnie zmienia kurs. Premier Fumio Kishida przyspiesza największy od II wojny światowej program modernizacji sił zbrojnych. Tokio inwestuje w rakiety dalekiego zasięgu, systemy antyrakietowe i zdolności do projekcji siły poza granicami kraju.
Jednocześnie Japonia aktywnie działa dyplomatycznie: zacieśnia relacje z ASEAN, buduje nowe porozumienia obronne z Filipinami i Australią, a także coraz częściej uczestniczy w trójstronnych rozmowach z USA i Koreą Południową. Dla Tokio manewry Chin i Rosji to nie tylko zagrożenie regionalne, ale sygnał, że architektura bezpieczeństwa w Azji może się nieodwracalnie zmienić.
Indonezja: balansujący gracz
Indonezja — największy kraj ASEAN — tradycyjnie unika zaangażowania w rywalizację wielkich mocarstw. Jednak rosnące napięcie i obecność sił rosyjsko-chińskich u bram Australii zmusza Dżakartę do przemyślenia strategii.
Chociaż indonezyjski prezydent Joko Widodo zachowuje neutralny ton, tamtejsze wojsko zwiększyło patrolowanie swoich granic morskich i rozpoczęło konsultacje z partnerami z ASEAN. Niewykluczone, że w najbliższych miesiącach Dżakarta przyłączy się do większych ćwiczeń z USA i Australią — szczególnie, że jej własne obszary morskie są coraz częściej penetrowane przez chińskie jednostki badawcze i „szare floty”.
Co dalej? Czy Indo-Pacyfik zmierza ku konfrontacji?
Manewry wojskowe, napięcia morskie i wyścig zbrojeń wskazują, że region Indo-Pacyfiku wchodzi w fazę nowego zimnowojennego napięcia. Chiny i Rosja wyraźnie testują zdolność reagowania Zachodu oraz lojalność jego sojuszników. Australia nie może sobie pozwolić na słabość, ale jej realna siła zależy od postawy Japonii, Filipin i – wciąż niepewnej – Indonezji.
W tle wciąż rozgrywa się wojna na Ukrainie, która pochłania uwagę i zasoby USA i osłabia Rosję. To właśnie w tej chwili siły „osi zła” testują, czy Zachód potrafi utrzymać równowagę na dwóch frontach. A wiele może wskazywać na to, że trzeci — na Pacyfiku — właśnie się otwiera.
Manewr strategiczny? Rosja odciąga uwagę od Ukrainy i Iranu
Nie można wykluczyć, że wzmożona aktywność Rosji w rejonie Indo-Pacyfiku to element szerszej strategii dekoncentracji Zachodu. W ostatnich dniach światowe media koncentrują się na możliwej eskalacji konfliktu między Izraelem a Iranem, a także na trwającej wojnie w Ukrainie. Wysyłając bombowce w pobliże Australii i uczestnicząc w pokazowych ćwiczeniach morskich z Chinami, Moskwa może próbować rozproszyć uwagę USA, NATO i sojuszników — testując jednocześnie ich zdolność do skutecznego działania na kilku frontach jednocześnie. To klasyczna taktyka przeciążenia – im więcej punktów zapalnych, tym trudniej skupić siły i utrzymać spójną odpowiedź. Kreml i Pekin zapewne liczą na to, że przeciążone Stany Zjednoczone i ich sojusznicy będą mniej skłonni do wspierania Ukrainy nowym pakietem pomocy wojskowej czy do jednoznacznego zaangażowania w ewentualny kryzys na Bliskim Wschodzie, albo jednocześnie na obu frontach.
Mariusz Paszko
Słowa kluczowe: Chiny, Rosja, Australia, Indonezja, Japonia, Filipiny, manewry wojskowe, Indo-Pacyfik, napięcia geopolityczne, USA, wojna na Ukrainie
- Admin
- Admin
- Admin
- Admin
- Admin
- Admin
- Admin
- Admin
- Admin
- Admin
- Admin
- Admin
- Admin
- Admin
- Admin
- Admin
- Admin
- Admin
- Admin
- Admin
- Admin
- Admin
- Admin
- Admin
- Admin
- Admin
- Admin
- Admin
- Admin
- Admin
- Admin
- Admin
- Admin
- Admin
- Admin
- Admin
- Admin
- Admin
- Admin

