Moje recenzje: Wojciech Roszkowski – Historia chrześcijaństwa (II)

Moje recenzje: Wojciech Roszkowski – Historia chrześcijaństwa (II)

Wydawałoby się iż młody Kościół i chrześcijaństwo ogólnie, po blisko 300 latach krwawych prześladowań oraz opieraniu się sektom gnostyckim może liczyć na niezakłócony rozwój i zająć się głoszeniem Słowa, bo nadzieje na to dawał edykt mediolański o tolerancji religijnej i triumf cesarza Konstantyna, za panowania którego chrześcijaństwo zaczęło stawać się religią dominującą w Imperium Romanum. Niestety pojawił się nowy, potężny wróg, który zagroził samej egzystencji Kościoła, i choć kryzys z czasem został pokonany, to osłabił chrześcijaństwo na 4 stulecia, a przyczyną tego wszystkiego były herezje ariańska i nestoriańska. Prof. Roszkowski z tego powodu omawia je nieco szerzej, więc i ja pójdę w jego ślady, bo właściwie przez następne 1700 lat, czyli do czasów współczesnych i groźby związanej z „Procesem synodalnym”, Kościół nie stanął przed tak poważnym niebezpieczeństwem.

Początek kryzysu związany jest z postacią Ariusza, kapłana z Aleksandrii (ur. 256), którego duchowy wychowawca Lucjan z Antiochii był wyznawcą subordynacjonizmu, czyli istnienia Trójcy Świętej, w której Jezus Chrystus był podporządkowany Bogu Ojcu. Ariusz poszedł dalej i głosił teorię, że prawdziwym Bogiem jest Ojciec, a Jezus jako Syn jest tworem Ojca, który Go powołał do życia z nicości. Ponieważ te poglądy zyskiwały popularność, biskup Aleksandrii ostrzegł Ariusza przed herezją, lecz wskutek jej uporczywego głoszenia zwołał w 320 r. Synod, który ekskomunikował Ariusza i potępił jego nauki jako heretyckie. Pozornie Ariusz się ukorzył, ale potajemnie razem ze zwolennikami, przekonywał do swych poglądów biskupów Bliskiego Wschodu, czemu opierali się biskupi z Egiptu i prowincji zachodnich. Nie będąc zadowolonym z takiego konfliktu i nie rozumiejąc jego istoty, Konstantym zwołał w 325 r. Synod w Nicei, który miał rozstrzygnąć kwestie doktrynalne oraz pogodzić ewentualnie zwaśnione strony, szukając jakiegoś kompromisowego wyjścia z tej sytuacji.

Po wysłuchaniu obu stron Synod przyjął w kwestii statusu Jezusa określenie „współistotny Ojcu” i potępił tych, którzy twierdzili, że był czas, kiedy Go nie było. Ariusz tego nie przyjął, wobec czego skazano go i jego najbliższych współpracowników na wygnanie a ich pisma zniszczono. Dziwne, ale nie zakończyło to konfliktu ale wręcz wywołało inne i na tle interpretacji słowa „współistotny” znów rozgorzały spory. Ponieważ duży wpływ na cesarza uzyskał z czasem biskup Euzebiusz (zwolennik Ariusza), w wyniku intryg zaczęto usuwać w cień biskupów popierających „współistotność”, zaś Konstantyna niezbyt biegłego w sprawach doktryny Kościoła omotano tak, iż na łożu śmierci przyjął chrzest z rąk Euzebiusza. Konstancjusz, który objął po ojcu władzę był już gorliwym arianinem i dlatego herezja ariańska zaczęła być promowana przez cesarstwo, więc kolejne stolice biskupie były obsadzane, nieraz bardzo brutalnie, przez arian.

Kolejni cesarze jak Julian Apostata (361-363), który usiłował przywrócić kulty pogańskie i Walens (363-378, fanatyczny arianin) utrwalili wpływy arianizmu we wschodniej części cesarstwa. Trzeba było dopiero wielkiej pracy teologicznej biskupów Atanazego, Bazylego Wielkiego, Grzegorza z Nazjanzu i Grzegorza z Nyssy, wspieranych przez biskupów zachodnich jak Hilary z Poitiers i Ambroży z Mediolanu oraz kolejnych papieży, by przywrócić w Kościele rolę wyznania nicejskiego, co przypieczętowały rządy zdecydowanego zwolennika Nicei, Teodozjusza Wielkiego (379-393).

Ten cesarz zwołał do Konstantynopola w 381 r. Sobór powszechny, który potwierdził „symbol nicejski” i potępił herezję kwestionującą równorzędność Ducha Świętego w Trójcy Świętej. Nadal trwały wszak targi w sprawie obsady biskupstw w Konstantynopolu i Antiochii oraz kłótnie ambicjonalne, bo Sobór przyznał Konstantynopolowi honorowe pierwszeństwo po Rzymie i Aleksandria z Antiochią poczuły się urażone. Po tym jak zażegnano kryzys na Wschodzie wybuchł on na Zachodzie, gdy arianizm został przyjęty przez plemiona najeżdżające Imperium, które po opanowaniu Italii, Galii i Hiszpanii osadzały biskupów ariańskich, a prześladowały katolickich ortodoksów. Nie był to jednak koniec doktrynalnych sporów, po tym jak biskup Apolinary uznał, że aby Chrystus był Bogiem, Jego ludzka natura nie mogła być pełna i przeciwny temu mnich Nestoriusz przyjął istnienie w Chrystusie dwóch osobnych natur, ludzkiej i boskiej. Jego zwolennicy głosili, że skoro tylko człowiek może umrzeć, więc Chrystus był tylko człowiekiem w którym mieszkał Bóg.

Dopiero Sobór w Efezie (431r.) usunął Nestoriusza z urzędu definiując jedność osoby Chrystusa i Boskie macierzyństwo Maryi, któremu zaprzeczali nestorianie. Inną drogą poszedł Eutyches formułując tezę odwrotną, iż dwie natury uległy połączeniu w jedną; nazwana monofizytyzmem, herezja ta, podobnie jak arianizm spowodowała podział chrześcijaństwa na zwalczające się odłamy, co osłabiło Kościół na wiele lat. Kościoły w Syrii, Armenii, Egipcie i Etiopii pozostały pod wpływem monofizytyzmu, nestorianie przenieśli się do Persji i dalej, docierając do Chin, natomiast arianie panowali wśród plemion germańskich, zaś Kościół katolicki pozostał dominującym w krajach Zachodu Europy.

Niezależnie od podziałów, schizm, herezji oraz sporów doktrynalnych, chrześcijaństwo jako religia dokonało ogromnej ekspansji i to nie tylko na terytorium imperium rzymskiego. W ciągu kilku pierwszych wieków chrystianizacja poza Europą Zachodnią dotarła do ludów Kaukazu, Afryki Północnej , Etiopii oraz Azji Mniejszej i zaczęła stopniowo sięgać aż do Azji. Dalszemu rozwojowi przeszkodził jednak postępujący upadek imperium, spowodowany rozkładem elit, spadającym morale społeczeństwa, malejącą sprawnością państwa i nieradzeniem sobie z zagrożeniami zewnętrznymi. Spowodowało to kryzys demograficzny i kłopoty z rekrutacją do wojska (coraz więcej było w nim cudzoziemców), którego wyżsi dowódcy często przejmowali władzę przez krwawe zamachy stanu, co wobec ich słabego przygotowania do rządzenia potężnym terytorium, powodowało kolejne problemy.

Z biegiem lat i ciągłymi atakami oraz zyskami terytorialnymi najeźdźców, taki rozwój rzeczy doprowadził do tego, że na początku V wieku zachodnia część imperium dogorywała (wschodnia jakoś sobie radziła z wyzwaniami) i w 429 r. cesarz Jan Aecjusz kontrolował już tylko Italię, Sycylię i południową – wschodnią Galię. Finałem był sierpień 476 gdy wojska Ostrogotów opanowały Rzym, zaś ich wódz Odoakr łaskawie darował życie ostatniemu cesarzowi. I taki był koniec Imperium Romanum.

Jedyną zorganizowaną instytucją, która została na gruzach Imperium było chrześcijaństwo, które przez swój uniwersalizm narodowościowy i brak faworyzowania, z czasem absorbowało plemiona najeźdźców (nie obyło się oczywiście bez konfliktów). W tym czasie papież Gelazy w 492 r. gdy Kościół zachodni był pod presją germańskich arian, użył tytułu „namiestnik Chrystusa”, podkreślając supremację biskupa Rzymu w Kościele. W liście do cesarza Wschodu Anastazjusza przedstawił pogląd o dwóch władzach rządzących światem: tej duchowej biskupów i papieża oraz władzy politycznej cesarza; obie miały mieć swoją suwerenność i zadania, ale ważniejsza miała być ta duchowa, gdyż umożliwiała zbawienie wieczne. Podejście takie nie spotkało się na Wschodzie z entuzjazmem, bo od 476 r. cesarstwo wschodnie uważało się za spadkobiercę całego imperium i cesarz z siedzibą w Konstantynopolu uważał się za zwierzchnika Kościoła.

Zachodnia część Kościoła po upadku imperium była w trudnej sytuacji, bo zdobywcy Rzymu byli albo poganami lub też arianami i zabrało to trochę czasu, ale od VI w. następowało odradzanie się struktur i duchowości katolickiej, przy czym trzeba odnotować wzrost zależności papieży od Bizancjum, kiedy to biskup Konstantynopola Jan IV tytułował się „patriarchą ekumenicznym”, oznaczającym niezależność od Rzymu. Nie sposób pominąć w tym dziele odrodzenia roli jaką pełnił św. Benedykt uważany zasadnie za pioniera życia zakonnego i odnowiciela Kościoła zachodniego. Zaczął od wzniesienia na Monte Cassino klasztoru i napisania tam reguły benedyktyńskiej, będącej wzorem na kilka wieków dla wielu innych nowo powstałych zakonów.

Jedną z jej podstawowych zasad było „módl się i pracuj” połączone z główną cechą duchowości benedyktyńskiej, tj „bycie z Bogiem”, czyli codziennego nawracania się w posłuszeństwie i pokorze. W ciągu następnych wieków powstało parę tysięcy klasztorów skupiających kilkadziesiąt tysięcy zakonników i zakonnic, bo siostra Benedykta, św. Scholastyka zakładała klasztory żeńskie. Misjonarze benedyktyńscy obojga płci byli w wielu przypadkach autorami nawróceń całych narodów. W ten sposób w końcu dokonano chrystianizacji ludów germańskich, które po początkowym zwrocie ku arianizmowi, przeszły na ortodoksję katolicką, reszty obszaru obecnej Francji, półwyspu Iberyjskiego oraz terenu Wlk. Brytanii (nie było to łatwe) i Irlandii.

Mało kto chyba zdaje sobie sprawę z tego, iż zanim Islam opanował Półwysep Arabski, istniały tam liczne ariańskie wspólnoty chrześcijańskie (oprócz pogańskich wyznań był tam też perski mazdaizm i Żydzi, którzy tam zawędrowali po upadku powstania Bar Kochby w 135 r.), przenikając tam z krajów sąsiednich (nestorianie osiedlili się w Arabii po krwawych prześladowaniach w Persji).

Tamtejsi chrześcijanie byli raczej skierowani ku monastycyzmowi i ich rywalizacja z judaizmem jest znana z historii męczeństwa chrześcijan w królestwie Himyaru, którego świeżo nawrócony na judaizm władca Dunaan wydał edykt zmuszający wszystkich podwładnych do przyjęcia jego religii. Część opornych chrześcijan schroniła się w twierdzy Najran, która broniła się zaciekle i dopiero po obietnicy króla, iż ograniczy się do zbierania daniny twierdza się poddała kłamcy, który kazał wymordować jej mieszkańców, a następnie przystąpiono do masakry chrześcijan. Wywołało to odruch solidarności i zjednoczone siły kilku władców chrześcijańskich podbiły Himyar.

Przed pojawieniem się Mahometa szereg klanów i plemion arabskich znało już naukę o Chrystusie, bo arianie i nestorianie wykazywali duży zapał misjonarski. W pierwszym okresie rządów Mahomet utrzymywał dobre stosunki z nimi i Żydami, bo w teologii Koranu poświęcono wiele miejsca postaciom Starego Testamentu i Chrystusowi, więc islam jako religia jest syntezą judaizmu, heretyckich odłamów chrześcijaństwa oraz „objawienia Mahometa”. Po śmierci Proroka, jego następca wysiedlił chrześcijan do Mezopotamii, choć na samym południu istniało biskupstwo w Sana’a do połowy IX w.

Nie pora tu mówić szerzej o podbojach islamu, ale już w połowie VII w. Bizancjum utraciło Syrię a wkrótce potem Jerozolimę i Aleksandrię; później podbito Persję i na początku VIII w. islam stanął u wrót Indii. W latach 700-708 muzułmanie opanowali całą Afrykę Północną i w roku 711 wylądowali w Hiszpanii by zawładnąć Półwyspem Iberyjskim, a po kilku latach przekroczyli Pireneje atakując Galię, gdzie w końcu zostali pokonani pod Poitiers w 732 r. przez Karola Młota, króla Franków. Niestety tak szybki podbój terenów chrześcijańskich ułatwiły konflikty, bo Kościoły północnej Afryki i Bliskiego Wschodu wyznające przeważnie arianizm, nestorianizm i monofizytyzm uznały muzułmanów za mniejsze zło od politycznej dominacji Bizancjum.

Pierwszy wiek poddaństwa islamskiego przyniósł tylko płacenie specjalnej daniny, jednak z czasem, gdy teologowie Kościoła zaczęli otwarcie kwestionować nauczanie Mahometa, zaczęły się prześladowania chrześcijan, z których najokrutniejsze dotknęły mieszkańców hiszpańskiego emiratu Kordoby. Najazd i islamski podbój najstarszych ośrodków chrześcijaństwa wywołał szok, gdy wydawało się, że misjonarski zapał przyniesie dalsze sukcesy, a tymczasem proces ten nie tylko został zastopowany, ale Kościół znalazł się w defensywie. Upadek cesarstwa zachodniego i wizja Chrystusa jako opiekuna Bizancjum spowodowały, że ten triumfalizm spotkał zawód; warto jednak odnotować refleksję św. Jana z Damaszku, który uważał, że jest to kara Boża za podziały wśród chrześcijan.

Po chrystianizacji Europy Zachodniej wysiłki misjonarskie zostały skierowane ku centrum i wschodowi, gdzie w wyniku wymuszonej wędrówki ludów, osiedliły się plemiona słowiańskie. Pierwsi misjonarze zawędrowali na teren obecnej Słowenii i potem nastąpiła chrystianizacja Bułgarów (związali się z Bizancjum) i terenów dzisiejszych Czech i Moraw. Porażką zakończyły się usiłowania nawrócenia Słowian połabskich (nastąpiło to po ich porażce z książętami niemieckimi i przymusowej chrystianizacji), natomiast sukcesem uwieńczone były wysiłki jeśli chodzi o plemiona zamieszkujące duży obszar obecnej Polski, co przypieczętował chrzest księcia Mieszka w kwietniu 966 r. Wskutek walk wewnętrznych, trochę później nastąpiła chrystianizacja Węgier z powodu ich odmienności narodowej oraz Rusi Kijowskiej, której władca Włodzimierz przyjął chrzest z nadania Konstantynopola w 988 r. ale mimo to utrzymywano dobre stosunki z Rzymem. I tak w olbrzymim skrócie odbyła się chrystianizacja wymienionych terenów Europy.

Pora teraz wyjaśnić, jak doszło do rozbicia chrześcijaństwa na dwie części, a zaczęło się od sporu w sprawie prymatu papieża, co było jednym z filarów struktury Kościoła. Jak pisze prof. W. Roszkowski:
„Gdy na początku IV w. Konstantyn zbudował nową stolicę cesarstwa wschodniego, coraz trudniej było biskupom Rzymu utrzymać swój prymat wobec potęgi cesarskiej, na której opierali swe pretensje biskupi Konstantynopola.
Tamtejszy patriarchat odgrywał w czasach supremacji cesarstwa wschodniego rolę rywala Rzymu, nieraz tylko wspierając patriarchów Antiochii i Aleksandrii, które po ekspansji heretyckiej osłabły, a kiedy znalazły się pod panowaniem islamskim, patriarcha Bizancjum jawnie oponował przeciw zwierzchności rzymskiego papieża”.

Mimo wszystko prymat biskupa Rzymu był powszechnie uznawany i podkreślali to kolejni papieże, choć doszło do tragicznego epizodu, gdy papieża Marcina deportowano w 653 r. do Konstantynopola, skazano na śmierć (wyrok zamieniono na dożywotnie wygnanie), a ostatecznie papież zmarł na Krymie dwa lata później. Wiele lat potem (IX w.) papiestwo znalazło się pod presją Karola Wielkiego i pogrążyło w kryzysie związanym z kupowaniem urzędów kościelnych.

Co spowodowało tę zapaść Kościoła rzymskiego? Początkiem jak to zwykle bywa, była ludzka pycha i jak pisze prof. Roszkowski: „Utrwalenie zwyczajów feudalnych spowodowało osłabienie struktur Kościoła przez podporządkowanie ich władzy świeckiej i związane z tym dwa potężne czynniki korumpujące duchownych tj. symonię i klerogamię (handel urzędami kościelnymi) czy problemy i ambicje rodzinne biskupów oraz księży. Kościół hierarchiczny stał się instytucją feudalną, na kształt świeckiej i podobnie do niej zależną od politycznych decyzji władców z cesarzem na czele. Urzędy od probostwa przez biskupstwo aż do papiestwa stały się przedmiotem swoistego obrotu politycznego, w którym coraz bardziej liczył się majątek, a nie misja duszpasterska”.

Papiestwo starało się podporządkować sobie duchowy nadzór nad cesarzem, ale pewnym momencie autorytet władzy papieskiej nad świecką osłabł tak bardzo, iż pod koniec IX w. papież Stefan V musiał się ubiegać o uznanie wyboru przez cesarza, a kolejne ok. 100 lat było okresem nieustannych skandali moralnych (rozwiązłość, posiadanie nieślubnych dzieci), kupczenia urzędem papieża, wręcz walki o ten urząd (były czasy gdy naraz panowało dwóch papieży) i życiem skierowanym ku ziemskim przyjemnościom. Porachunki i intrygi na dworze papieskim przypominać zaczęły te najgorsze wzory z życia świeckiego a jedynym chyba co uratowało Kościół przed zupełnym zeświecczeniem i stoczeniem się, było powstanie sił reformatorskich, co miało miejsce przez reformę zakonu Benedyktynów i opactwo w Cluny, stając się momentem przełomowym. Co było dalej opowiem w trzeciej części…

+ posts
author avatar
Andrzej Otomański

Comments

No comments yet. Why don’t you start the discussion?

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *