Na marginesie “incydentu” berlińskiego

Na marginesie "incydentu" berlińskiego

Na marginesie “incydentu” berlińskiego

“Ojczyzna to wielki zbiorowy obowiązek” napisał ponad 160 lat temu Norwid.

To piękne i proste zdefiniowanie naszych obowiązków wobec kraju swego pochodzenia. To wartości otrzymane w spuściźnie po naszych Ojcach, to dziedzictwo materialne, kulturowe i duchowe. To pamięć o naszej historii, o naszych sukcesach i porażkach. To także nasze codzienne życie wrażliwe na sprawy społeczne wokół nas, uczciwe i dbające o dobro wspólnoty.

W to nasze takie przeciętne, lokalne i spokojne życie wpycha się nieustannie polityka, i to często pisana przez duże “P”. Chciał czy nie chciał, bombardowani jesteśmy różnymi “newsami” z kraju i ze świata. Większość z nich jest nam obojętna, wpada jednym uchem i wypada bez “rejestracji” drugim. Ale w natłoku tych informacji często nie zauważamy takich, które wpływają na los naszej wspólnoty, tej małej i dużej, na jej postrzeganie przez obcych.

Po epizodzie berlińskim, w którym niemiecka policja pobijała polskich patriotów, a zwłaszcza po reakcjach Polaków, widać dokładnie, jak obojętna dla dużej części z nas jest wspólnota. Dla sporej grupy w działaniach jednej i drugiej strony widoczne są ukryte cele obliczone na poklask gawiedzi i/lub przykrycie innych kompromitujących wydarzeń, na pomnożenie słupków sondażowych.

Tylko część reaguje emocjonalnie bez wnikania w skomplikowane bardziej lub mniej motywacje uczestników, a zwłaszcza naszych pobratymców. Stąd stosunkowo niewielka obecność na spontanicznych zgromadzeniach solidarnościowych, jakie miały miejsce w kilku miastach Polski.

Dla mnie to silny dowód na to, że nasze warstwy “wyższe” z natury swej zobowiązane do przewodzenia reszcie narodu nie dorosły jeszcze, a może wręcz przeciwnie, przestały się już czuć związane więzią emocjonalną z tubylcami i Naród dla nich nie ma dawnego znaczenia. Ktoś znany dość już dawno powiedział, że wstydzi się mówić po polsku za granicą i takich wyrodków jest dziś z pewnością więcej. Podobno nawet 20% Polaków wstydzi się, że są Polakami /sic/.

W przestrzeni publicznej są sprawy ważne, które w każdym z nas powinny budzić przymus  solidarności z Rodakami bez względu na nasze opcje polityczne. I tak widzę incydent berliński.

Nasze stosunki z Niemcami są od wielu lat patologiczne w stopniu skrajnym, a przecież to nasz sąsiad. Dotyczy to właściwie wszystkich kwestii: politycznych, gospodarczych, historycznych, edukacyjnych itd. Wszystko postawione jest na głowie pod szyldem UE, ale widzimy, że to interesy niemieckie są w niej najważniejsze. Oczywistym jest, że dotyczy to również sfery Pamięci.

Niemcy wyrządzili Polsce przez liczne wieki wiele zła, a największym złem wg. mnie jest właśnie niszczenie i za Fryderyka i jego następców i dziś naszej wspólnoty narodowej podstępnie i zdradziecko. Czasy dominacji sowieckiej przygotowały grunt mentalnościowy nowych “elit” do oglądania się na dysponentów spoza naszych granic. 

Wieloletnia zaś praca RFN nad naszymi “jurgieltnikami” owocuje dziś reakcjami zaplanowanymi z dawna w gabinetach berlińskich dyspozytorów /choćby wrocławskie Centrum im. Willy Brandta i jego dyrekcja/. Miernoty polityczne różnego autoramentu, plus agentury sąsiadów, sprzedajni historycy i dziennikarze fałszujący historię najnowszą — to armia ludzi kształtujących opinię publiczną w mediach, na uczelniach czy w urzędach; to marsz “poprawności” politycznej i lewactwa przez instytucje. Udajemy dezaprobatę dla ukraińskiej korupcji, a nasza rzeczywistość zaczyna się niewiele od niej różnić /lekarz Dawidek i wielu innych/.

Ta oczywista dla każdego nierównowaga w stosunkach między Polską a RFN szczególnie widoczna jest w sprawie rozliczenia skutków wojny. Niemcy już w latach 50-tych uregulowali swe zobowiązania wobec krajów i obywateli z Zachodniej Europy i dogadali się z Żydami. Do dziś zaś nie ma traktatu pokojowego z Niemcami, bo jednym z punktów takiej umowy jest kwestia rozliczenia kosztów wojny.

Niemcy doskonale wiedzą, ile są nam winni, a suma ta jest ogromna i znacznie większa od kwoty z raportu Pana Mularczyka. Stąd stałe matactwa, kłamliwa argumentacja w sprawie reparacji i całkowite zamilczenie odszkodowań i zadośćuczynienia dla Ofiar i Rodzin Ofiar.

Nawet jeżeli nasz rząd zrzeknie się reparacji, bo to kwestia między rządami, to nie może tego uczynić z odszkodowaniami cywilnymi, o których decyduje konkretna Ofiara zbrodni niemieckich lub jej spadkobiercy. 

Jakby na życzenie niemieckich partnerów w 2010 r. Sąd Najwyższy uznał, że polskie Ofiary nie mogą udać się do polskiego sądu po sprawiedliwość za cierpienia i straty jakie spowodowali niemieccy okupanci.

Dla wielu osób uczciwie zajmujących się rozliczeniem skutków wojny sytuacja ta jest po prostu nie do przyjęcia. Elity RFN mają pełne usta frazesów o przebaczeniu czy pojednaniu i woli m.in. upamiętnienia milionów polskich Ofiar, a rzeczywistość jest całkiem odmienna.

W latach 60-tych zapewniali nasze rządy, że chętnie by się z nami rozliczyli, no ale nie mamy przecież nawiązanych stosunków dyplomatycznych. W latach 70-tych kiedy te stosunki zostały nawiązane z przykrością rozłożyli ręce mówiąc, że sprawa się przedawniła. Było to oczywiste kłamstwo bo już w konwencjach haskich z 1907 r. zbrodnie wojenne zostały uznane za nieprzedawniające się.

Potem wynaleziono jakoby zrzeczenie się przez nas rząd komunistyczny reparacji, a dziś niektórzy chcą nam wmówić oczywistą nieprawdę, że to Ziemie Odzyskane były reparacjami. Umowa Poczdamska regulująca stosunki po II WŚ  ziemie przyznane Polsce, kompletnie zrujnowane i ograbione przez wyzwolicieli, wyraźnie wyłączyła z poboru reparacji i były one namiastką rekompensaty za utratę Kresów Wschodnich.

Niemcy stworzyli pozory rozliczenia się z przeszłością co jest wierutnym kłamstwem i w tym przekonaniu utrzymują społeczeństwa zachodnie, a przede wszystkim własne.

Osobną sprawą jest straszliwie zakłamana edukacja młodych Niemców w kompletnej niewiedzy o zbrodniach ich dziadków w Polsce i Europie Wschodniej. W ich podręcznikach wielokrotnie więcej miejsca zajmuje tzw. ruch oporu w III Rzeszy, którego właściwie nie było, niż wymordowanie w okrutny sposób wielu milionów Słowian, w tym kilku milionów Polaków. Wspólnie z suto opłacanymi sługusami w wielu krajach od  lat przylepiają nam gębę na razie współsprawców, a pewnie niedługo głównych sprawców Holocaustu.

Choć były i są w Niemczech środowiska nam przyjazne, to ogólny ogląd naszych stosunków zdominowany jest przez pryzmat nieprzychylnych nam działań i decyzji, które media polskojęzyczne wychwalają lub co najwyżej zamilczają.

Wiele można by napisać o błędach w naszej polityce historycznej i uległej wobec oczekiwań niemieckich postawie polskich rządów. Utkwił mi w głowie jeden przykład, kiedy to prezydent A. Duda w wywiadzie dla Die Welt powiedział o pojednaniu polsko-niemieckim jako o wzorcu dla świata /sic !/, co było najwyżej pobożnym życzeniem nigdy nie spełnionym.

Incydent w Berlinie trudno rozpatrywać w kategoriach działań nam przyjaznych i winą obarczać tylko naszych rodaków, z którymi wcale nie musimy się identyfikować w kwestiach politycznych. Ale z pewnością tak nie postępują władze praworządnego i przyjaznego jakoby nam kraju.

W tym brutalnym działaniu państwa niemieckiego powinniśmy widzieć m.inn. chęć upokorzenia naszej Pamięci o Ofiarach, które jakoby ma czcić kamień “hańby” rzucony pod Bundestagiem po 80-ciu latach.

Zaiste swoiste to poczucie niemieckiej wrażliwości kazało fundatorom tego “upamiętnienia” napisać na tablicy: Polskim ofiarom nazizmu i ofiarom niemieckiej okupacji i terroru… – co powinniśmy odczytać w ten sposób, że zbrodnie dokonali jacyś naziśc, a Niemcy nas tylko okupowali!

Wobec takiej postawy niemieckich polityków powinniśmy w pełnej jedności stać za naszymi rodakami, którzy, nie działając wbrew prawu niemieckiemu, chcieli ten smutny głaz w 1. rocznicę jego ustawienia opatrzeć drogim wszystkim Polakom znakiem krzyża.

Czasem trzeba powiedzieć non possumus !

Wiesław Misiek

 

Wiecej na temat incydentu berlinskiego można znaleźć tu: https://www.youtube.com/watch?v=Qgbu-rffz48

 

 

Website |  + posts

Comments

No comments yet. Why don’t you start the discussion?

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *