„Czarne legendy” w historii Kościoła (część II)

„Czarne legendy” w historii Kościoła (część II)

By zakończyć znęcanie się nad biedną Hiszpanią, na koniec zostawiłem sprawę wypędzenia z niej Żydów za panowania królowej Kastylii, Izabeli Katolickiej. I znów, jak w porzednich przypadkach „czarnych legend”, niezwykle istotny jest kontekst historyczny wydarzeń, tak by ich ocena była maksymalnie obiektywna a nie podyktowana tylko antykatolickością.

Edykt Izabeli eksmitujący Żydów to fakt, lecz zanim ona tego dokonała, dużo wcześniej usunięto ich z Anglii, Francji i Portugali; a potem już poszło… Dziwnie łatwo zapomina się też o kilkusetletniej okupacji terenu Hiszpanii przez Arabów i podczas tego okresu, zarówno chrześcijanie jak i Żydzi stawali się ofiarami pogromów. Jak wiadomo, muzułmanie proponowali wybór islamu, lub nie…z wiadomymi konsekwencjami i Żydzi najczęściej wybierali islam, przy okazji denuncjując katolików. Narodziła się w ten sposób niechęć do Żydów połączona ze spontanicznymi rzeziami, którym władze starały się położyć kres. W społeczeństwie panował pogląd, iż Żydzi porzucający wiarę robili to ze strachu lub dla korzyści. Po wygnaniu muzułmanów, Żydzi kontynuowali taką politykę, bo jako chrześcijanie cieszyli się wszystkimi prawami, zaś jako wyznawcy judaizmu, podlegali pewnym prawnym ograniczeniom.

Pod względem formalnym we wszystkich królestwach tamtej epoki, Żydzi byli uważania za obcokrajowców, którym pozwalano na zamieszkanie jednak bez posiadania obywatelstwa. Ponieważ w Hiszpani wielu z nich, (dla zrobienia kariery) przeszła na katolicyzm, Izabela by to docenić przekazała w ich ręce większość administarcji finansowej a nawet kościelnej. Królowa wcześniej broniła swobody wyznawania judaizmu i pomagała w budowie synagog, lecz presja polityczna, podobnie jak i wcześniej w szeregu innych krajów zmusiła ją do wydania edyktu o wygnaniu. Co ciekawe, wiele mówiący jest fakt, iż Tomas de Torquemada, złej sławy organizator Inkwizycji hiszpańskiej, sam będąc Żydem, radził wypędzić swoich rodaków. Podobnie znaczącym jest, iż bogate i wpływowe rodziny żydowskie z wielu krajów, szukały protekcji a potem schronienia w Rzymie, w którym społeczność żydowska żyła spokojnie do okupacji Włoch przez Niemcy w 1944r. Reasumując, kolejny raz fakty a nie antykatolickie (a w wymienionych 3 przypadkach, dodatkowo antyhiszpańskie) baśnie, obalają wrogą nararcję o tym „strasznym wypędzeniu Żydów z Hiszpanii”. Pora teraz przenieść się do Włoch gdzie pod koniec 1615r. Inwizycja w Italii „zajęła się” sławnym uczonym Galileo Galilei.

Proces Galileusza, jak twierdzono przez lata, zniszczył pomost między nauką i religią. Sprawa była na tyle poważna, że papież Jan Paweł II w 1982r. powołał specjalną komisję naukową, złożoną ze świeckich i duchownych badaczy, która dostała wgląd we wszystkie dokumenty zgromadzone w Tajnym Archiwum Watykańskim. Cel, jak się okazało 11-letnich prac był jeden: raz i na zawsze wyjaśnić całą sytuację, wokół której przez wieki narosło tyle mitów tak, by nie było wątpliwości na przyszłość jaka jest prawda. Bo percepcja „prześladowania” GG jest taka, iż wg ankiety przeprowadzonej przez Parlament Europejski wśród studentów krajów Unii, 30% było przekonanych, iż spłonął na stosie, a 97% uważało, iż był torturowany. Właściwie okazało się, że praktycznie wszystkie karty w tej „czarnej legendzie” były sfałszowane lub co najmniej źle interpretowane.Tak więc słynne słowa przypisywane GG „A jednak się kręci” wymyślił w 1757 dziennikarz; następnie Galileusz wbrew obowiązującej opinii nie zmarł na stosie, a we własnym łóżku i nie spędził ani jednego dnia we więzieniu, nie mówiąc już o fikcyjnych torturach, którym miał być poddany.

Poza tym przeciw tezom GG występowła większość świata naukowego, np. na protestanckim uniwersytecie w Tybindze, luterańscy uczeni fetowali potępienie tez Galileusza przez Święte Oficjum. Smaczku całej sytuacji dodaje to, iż katoliccy uczeni popierający poglądy GG nie byli prześladowani, zachowując swe kościelne stanowiska. Skąd więc wzięły się te wszystkie nonsensy?
Po raz pierwszy Galileusza wezwano do Rzymu w 1616r. dla złożenia wyjaśnień w sprawie jego, kontrowersyjnej wtedy książki, o teoriach Kopernika i Ptolemeusza; postawiono mu zarzut nie przestrzegania umowy, czyli zaprezentowania dzieła M.Kopernika jako hipotezy a nie udowodnionej teorii. Tym bardziej, że nie miał dowodów potwierdzających tę teorię, a ten który przytaczał okazał się całkiem mylny; poza tym, GG mylił się nieraz, gdy np. ks.O.Grasmin uważał komety za ciała niebieskie, zaś Galileusz za zjawisko meteorologiczne. GG jako uczony był bardzo kłótliwy, rezultatem czego była niechęć i wrogie nastawienie do siebie wielu osób ze środowisk akademickich i kościelnych; nawet z przychylnym mu J. Keplerem zerwał na lata kontakty z powodu różnic w kwestiach naukowych.

Po rozmowach i spotkaniu z papieżem, GG zgodził się publicznie nie bronić teorii Kopernika i uważać jej za udowodnioną (tak przy okazji, to dowodu dokonano dopiero w 1728r. Jednak po śmierci Pawła V gdy nowym papieżem w 1623r. został jego przyjaciel kard.M.Barberini, Galileusz postanowił raz jeszcze powrócić do tematu heliocentryzmu i opublikować książkę będącą apologią teorii Kopernika. Watykan zezwolił na jej wydanie pod tym samym warunkiem jak poprzednio, czyli opisanie tej teorii jako hipotezy, na co GG przystał i po wprowadzeniu stosowych zmian dzieło miało ukazać się w Rzymie. Jednak Galileusz wyjechał do Florencji, publikują tam swą książkę bez uzgodnionych z papieżem poprawek. Gdy Urban VIII otrzymał książkę, poczuł się oszukany.

Dalszy druk dzieła zakazano a GG wezwano do Rzymu na przesłuchanie do Świętego Oficjum (Galileusza nie wtrącono do więzienia) podczas którego wysunięto wobec niego cztery zarzuty, z których dwa, natury dyscyplinarnej a nie doktrynalnej (Kościół nie roztrzygał czy teoria jest prawdziwa) udowodniono. Proces zakończył się skazaniem GG na karę dożywotniego aresztu, który złagodzono do 3 lat, zaś w jego trakcie uchylono nawet zakaz opuszczania domu. Był w tym czasie odwiedzany przez licznych naukowców i hierarchów Kościoła, kontynuował swe badania, pisał kolejne prace; zabroniono mu tylko rozmów nt teorii Kopernika. Jak sami Państwo wiecie, legendy, a szczególnie czarne legendy, nie chcą umierać, a im dłużej żyły w społecznej nararcji, tym trudniej jest tym, którzy wiedzą dobrze jak było naprawdę, uwierzyć, że się tak bardzo mylili. Często taka choroba jest nieuleczalna i pewnie „sprawa Galileusza” taką pozostanie dla wielu z tych najlepiej wiedzących.

 

 

Comments

No comments yet. Why don’t you start the discussion?

Leave a Reply

Your email address will not be published.