Moim Zdaniem… Dylematy

Moim Zdaniem… Dylematy

Moimi  zdaniem…  

Dylematy – szwagier ma teraz rację

Andrzej Otomański z RPA

Przed wyborami w 2015 i 2019r. miałem zawsze dyskusję ze szwagrem i siostrą, popartą z mojej strony krytyką ich stanowiska odnośnie nie brania udziału w wyborach i głosowania na PiS (Zjednoczoną Prawicę). Ich argumenty z grubsza biorąc były takie: PO, to wiadomo; lewica też wiadomo; PSL, no nie… i tak do końca polskiej sceny politycznej. Na mój argument, iż PiS jest dobrą kombinacją konserwatyzmu, prawicy i elementów socjalizmu, odpowiedź była taka: „No to zobaczymy. My teraz nie ufamy żadnej partii i dlatego nie będziemy głosować”. Na początku rządów ekipy ZP siła argumentów i faktów przemawiała zdecydowanie na moją korzyść, więc nawet nie chciałem się nad nimi znęcać odzywkami jak np. ”No i widzicie?” Zresztą przyznali bezstronnie, iż faktycznie nowy rząd radzi sobie całkiem nieźle. Choć pewne wpadki były notowane podczas I kadencji to generalnie można stwierdzić, iż dobra zmiana całkowicie zasługiwała na to miano. Polski elektorat potwierdził tę ocenę w wyborach 2019 roku obdarzając ZP kredytem zaufania i potem znów wybierając Andrzeja Dudę. Ale w międzyczasie pojawił się Covid i sytuacja zrobiła się jak w „Gwiezdnych wojnach”, czyli inny czas, inna galaktyka. O ile na początku pandemii nie można się dziwić tym wszystkim nieszczęsnym decyzjom związanym z walką z wirusem, bo praktycznie wszystkie kraje wzajemnie się małpowały w tych pociągnięciach rzekomo mających nas uchronić przez zarażeniem i śmiercią. Ale to właśnie u zarania tego procesu, jest początek wdrażania elementów państwa totalitarnego, gdy używając covidowego straszaka, zaczęto oczywiście dla naszego dobra łamać nasze prawa. I nie tylko.

Można było sądzić, iż przynajmniej w Polsce, gdzie rządzi nominalnie ekipa konserwatywno-prawicowa (choć wiadomo, że to określenie ciut na wyrost), władze polityczne PiS i obozu ZP po jakimś czasie się opamiętają, ochłoną i zaczną myśleć oraz działać racjonalnie. O ile w dziedzinie gospodarczej można ich pochwalić za rozsądne działania, pozytywnie odznaczające się na tle innych krajów Unii, szczególnie w minionym roku, to gdy chodzi o całą resztę czyli praktyczną walkę z epidemią oraz wprowadzeniem szeregu restrykcji i ograniczeń naszych praw obywatelskich liderzy ZP niewiele się różnili od innych. Ocenia się, że tylko dzięki teleporadom medycznym, zmarło ok.70 tys. Polaków nie otrzymawszy fachowej porady lekarskiej. Pamiętacie Państwo sytuację, gdy w kościele mogło przebywać legalnie 5 osób? Polska co prawda nie pobiła logicznego nonsensu z RPA, gdzie w grudniu, tj. w środku tutejszego lata 2020 roku władze zamknęły plaże ale murzyńskie busiki mogły być w 100% wypełnione pasażerami, lecz była całkiem niedaleko…Wiem, że w tym czasie życie, czyli TSUE i cały lewicowo-liberalny układ UE „nie głaskało ekipy ZP po głowie”, lecz dlaczego stawiając opór wobec usiłowań narzucania nam unijnych zaleceń, rząd i ich doradcy nie podjęli próby rzeczowej analizy całego tego covidowego szaleństwa? Przez „rzeczową”, rozumiem możliwość wypowiedzenia się, a nawet starcia różnych opinii i propozycji wyjścia z sytuacji oraz wybrania najlepszej opcji.

I w tym miejscu, narracja mojego szwagra, zaczęła brać górę nad moim optymizmem. Niestety nikt z obozu PiS-ZP, może poza usiłowaniami Ministra Ziobry nie zorientował się, iż zostali na własne życzenie ofiarami diabelsko skonstruowanej strategii. Po otoczeniu się autorytetami trzymającymi się „jedynie słusznej linii”, PiS zaczął wyznawać jedną narrację wzmacnianą przez statystyczne, covidowe manipulacje. Do „przekonania” większości społeczeństw na całym świecie, a Polska nie była tu wyjątkiem, użyto wspaniałej techniki użycia narzędzia pt. ”Strach”.  Polityka zarządzania strachem odnosi sukcesy na całym świecie, zaś jej ofiary są wśród całego spektrum poglądów politycznych, religijnych czy jakichkolwiek innych. Jednymi, którzy na nią nie są podatni, są osoby zachowujące zimną krew, nie panikujące i posługujące się starym, zdrowym rozsądkiem i logiką. O dziwo jest ich całkiem sporo, lecz wywierana presja i cena jaką już płacą, a będzie jeszcze większa, nie wiadomo jakie poczyni wśród nich wyłomy.

Do kłamstw i niespełnionych obietnic polityków jesteśmy raczej przyzwyczajeni, ale mnie jako katolika najbardziej drażni postawa papieża Franciszka, który wyraźnie deklarował, iż żadnych restrykcji sanitarnych czy koronapaszportów w Kościele nie będzie. Owszem, zachęcał do brania szczepionek i gładko się prześliznął nad ich związkami z abortowanymi dziećmi, ale zarzekał się, iż żadnej dyskryminacji nie będzie. Jak rok później wywiązał się ze swych obietnic wszyscy wiemy. Nie napawa dumą, że mamy takiego papieża.

W tych czasach elektorat na całym świecie ma faktycznie beznadziejny wybór polegający na tym, że tego wyboru nie ma. Bo jak głosować mają np. Węgrzy, przeciwnicy szczepień, gdy V. Orban prezentuje, podobnie jak J. Kaczyński u nas, fanatycznie proszczepionkową postawę? Trudno powiedzieć, bo jakże prawdziwe jest powiedzenie, iż „tydzień w polityce, to nieraz historia”. Przed jakim wyborem staną Polacy, gdyby doszło do wcześniejszych wyborów? Zresztą nawet za 1.5 roku podczas normalnego terminu, sytuacja się wiele nie zmieni. Na jaką partię ma głosować polski wyborca o poglądach konserwatywno-prawicowych, w dodatku taki, który nie uznaje teorii mniejszego zła i nie pójdzie na kompromis moralny ze swymi przekonaniami? Oto jego wybory:

1. Konfederacja jest zdecydowanie przeciwna przymusowi szczepień, lecz jak głosować na tak w dużej mierze prorosyjski obóz i gości w rodzaju G. Brauna czy Korwina-Mikke? 2. P. Kukiz to polityczna malizna, której szanse na dalsze istnienie są minimalne, więc to głos zmarnowany. 3. Z. Ziobro i Solidarna Polska, to atrakcyjna propozycja, ale jeśli pójdzie do wyborów w ramach ZP, no to klapa, bo „jak wszedłeś między wrony, musisz krakać jak i one”. Teoretyczna możliwość to powstanie jakiegoś nowego ruchu, który zagospodarował by ten osierocony, prawicowy elektorat, który tak jak ja, nie ma żadnego wyboru. Ale pozostanie to chyba w sferze teorii, bo taka partia czy ruch musiałby powstać już, by mieć szanse znaczącego wpływu na wynik wyborów w 2023r.

Taka jest właśnie konkluzja analizy wyborczej, którą mógłby przedstawić mój szwagier, choć znając jego nieufność do polityków na tych nowych pewnie też by nie głosował. Co wybierać, gdy nie ma wyboru? Emigrację wewnętrzną? Kompromis z własnym sumieniem? Chodzi oczywiście o wybór „tu i teraz”, ewentualnie za 1.5 roku przy niezmienionej scenie politycznej. Z drugiej strony, jak wszyscy wiemy, życie, także polityczne, jest procesem dynamicznym i nie można wykluczyć, iż zostaniemy zaskoczeni przez jakąś niespodziankę. Naprawdę byłoby fajnie, gdybym mógł coś znaleźć dla siebie, i np. zagłosować na Ruch Konserwatywno-Prawicowy Jana Pospieszalskiego. Co Państwo na to? Wy też byście na niego głosowali? „Marzenia mieć, to piękna rzecz…”. Te wszystkie „rozważania wyborcze” nabierają jeszcze większego znaczenia ze względu na całą polityczną otoczkę w jakiej znajduje się Polska, o której nie muszę Państwu przypominać. Sytuacja jest po prostu nieciekawa, i to na wielu frontach, dlatego dodatkowo mnie wkurza to zaślepienie i brak wyobraźni elit PiS i osobiście J. Kaczyńskiego, których proszczepionkowy amok doprowadził do tego, iż przestali ogarniać rzeczywistość. A szkoda. Pokazuje to wszak, jak efektywnym i odbierającym rozum narzędziem jest ludzki strach. Jak to było?…Gdy rozum idzie spać, budzą się demony? Czy dojdzie do tego, że „…nowe przysłowie Polak sobie kupi, że przed szkodą i po szkodzie głupi”? Jest jeden, nadludzki sposób by temu czarnemu scenariuszowi zapobiec. Tak, nadzieja tylko w Bożej Opatrzności.

Comments

No comments yet. Why don’t you start the discussion?

Leave a Reply

Your email address will not be published.