Jak komuniści fałszowali wybory

Jak komuniści fałszowali wybory

Nie ważne jak naród głosuje

Ważne kto liczy głosy

Józef Stalin

 Jak komuniści fałszowali wybory w 1989 roku!

Szkic Problemu

Komuniści oczywiście zawsze fałszowali wybory!

O latach po II wojnie światowej napisano wiele zatem pominę ten wątek masowych fałszerstw. Swoją drogą co za różnica czy robił to człowiek ubrany w mundur LWP jak Jaruzelski w Piotrkowie czy POP sowiet czy sędzia TW UB  z II RP czy  NKWDzista? Efekt był ten sam, z góry ustalony.

W 1989 w ramach wielkiej operacji o kryptonimie “Urna 89” sięgnięto do wszystkich rezerw kadrowych i poza SB-menami ściągnięto do składów komisji wyborczych wszystkich szczebli  funkcjonariuszy PZPR, zaufanych z MO, TW, a nawet… z ORMO !

W ostatnich latach policja przekazała dwa worki dokumentacji tej akcji do IPN. Były porzucone na strychu komendy miejskiej z tego co pamiętam to w Jaworznie (ew. Chrzanowie). Wtedy było to województwo Katowickie na pograniczu, dziś w większości w Małopolsce. W aktach pojawiło się moje nazwisko jako „celu” czyli ofiary a zatem jako strona dostałem na chwilę wgląd do tych akt. Trzeba sprawdzić czy akta są już w jawnym katalogu  i pofotografować.

Z instrukcji MSW dla Komendy Miejskiej wynika iż:

Pierwszym celem akcji “Urna 89” było zabezpieczenie by Komitet Obywatelski „Solidarności” tj. drużyna Lecha Wałęsy dostała swój “wynegocjowany” udział 35 proc miejsc. To było maksimum co mogli dostać a senat odpuszczono celowo KO Solidarności bowiem był  i jest bez znaczenia legislacyjnego.

W uczciwych wyborach mało kto z PZPR miałby jakiekolwiek szanse.

Zatem podstawowym zadaniem wyznaczonym przez MSW Kiszczaka było niedopuszczenie do fałszerstw na NIEKORZYŚĆ Wałęsy, Geremka, Michnika, itp. Groziło by to  masowymi protestami i szybkim upadkiem junty a Jaruzelski potrzebował by powstał rząd pod szyldem Komitetu Obywatelskiego Wałęsy by zrealizować plan Balcerowicza, dostać kredyty, uwłaszczyć się na majątku PZPR, uniknąć rozliczenia zbrodni, itp.

Oczywiście Jaruzelski i Kiszczak robili operację Magdalenka i Urna 89 nie z miłości do Wałęsy tylko na rozkaz KC KPZR i KGB Moskwy – ponieważ Gorbaczow wobec upadku gospodarki ZSRR (nawet zboża, chleba im zabrakło) skapitulował przed Reaganem w Reykiawiku.  

Układ zawarto ponad naszymi głowami. Oczywiście w naszych rękach był zakres wolności do wyszarpana w ramach reglamentowanej przez CIA i KGB transformacji.  
W podobnie złożonej sytuacji geopolitycznej działał J. Piłsudski.

Celem drugim akcji MSW „Urna 89” było niedopuszczenie do uzyskania dobrych wyników przez kandydatów „niezależnych”, tzw. przez niekonstruktywną opozycję czyli tych, którzy nie uczestniczyli w układzie w Magdalence.

Nie znamy dokładnie skali fałszerstw bo nie mamy szczegółowych protokołów. Jaruzelski powołał skład PKW i TW, SB panowali nad sytuacją więc zadbali o szybkie zniszczenie dokumentacji.

Zaskakująco niskie poparcie dla Leszka Moczulskiego, lidera bardzo rozpoznawalnego dzięki czarnej propagandzie Urbana wskazuje dobitnie, iż ewidentne doszło do fałszerstwa. Wyniki około 2 proc. wszystkich kandydatów niepodległościowych były zaskakująco niskie. Sam Moczulski musiałby być tu wyjątkiem z poparciem minimum 5-10 proc. Fałszowane wyników było wtedy w PRL dziecinnie proste dla władzy.  Obecnie też jest możliwe fałszowanie co pokazały przykłady nieomal wszystkich krajów świata, vide ostatnio USA.

Przejawy fałszowania kontraktowych „wyborów” w 1989:

1. zakaz oznaczania przy nazwisku kandydatów Konfederacji Polski Niepodległej oznaczenia KPN – tylko umieszczano nas jako „bezpartyjny”. A przecież poza drużyną Wałęsy neo-Soldarności
z opozycji byli tylko kandydaci KPN i Siła Nowicki (Stronnictwo Pracy).

 2. zakaz przydzielania nam lokali, gdy PZPR itp. oraz Komitety Obywatelskie Bolka miały w każdym miasteczku swój lokal do zebrań i organizowania NIESKREPOWANEJ kampanii!

 3. rozbijania przez SB naszych wieców wyborczych na Śląsku czy w Bydgoszczy, jak  opisywał to np. prof. W. Pollak,  naoczny uczestnik zdarzeń, itp.  Kandydatów KPN zastraszano pozbawianiem wolności (na kilka godzin). Konfiskowano nasze materiały wyborcze.

 4. zakaz przydzielania nam bloków reklamowych, gdy PZPR, itp. oraz Komitety Obywatelskie Bolka miały szeroki wielogodzinny dostęp do mediów.

 5. odmowy legalnego działania i istnienia opozycji niepodległościowej (niechętne tolerowanej) ale formalnie uznawanej za NIELEGALNĄ.

 6. SB wykonała też prowokacyjny plakat „Wyborczy”.  Podobnie jak na początku grudnia 1981 rozklejali plakat z tekstem: Koniec Polski Niepodległej to w 1989 SB wydrukowała i rozkleiła plakat pt. SPADOCHRONIARZE  gdyż nie lubiano wtedy kandydatów z Warszawy z racji animozji ze Śląskiem.  Na plakacie lądowało na Śląsku trzech spadochroniarzy Centralnie Adam Słomka a po bokach mały A. Michnik i Wielowiejski. Obaj z Warszawy natomiast  Słomka dodajmy to rodowity Ślązak.

 7. Ks. Tkocz agent SB redaktor naczelny wielkiej „niezależnej” katolickiej gazety pn „Gość Niedzielny” na pierwszej stronie numeru wydanego w gigantycznym nakładzie tuż przed wyborami i szeroko kolportowanego we wszystkich parafiach umieścił tekst PRZESTRZEGAMY PRZED GŁOSOWANIEM NA WICHRZYCIELI Z KPN.

 8.Kampania oszczerstw wobec KPN, na które nie było możliwości publicznego zabrania głosu dotyczyła również niestety w znacznej mierze spotkań i kampanii Kandytów Komitetu Obywatelskich, na których mówiono, że na KPN nie warto głosować bo założyli ją… hitlerowcy. Gdy spytałem go przy okazji w radio skąd ma tę wiedzę roześmiał się iż „z książki Reniaka – a w polityce liczy się tylko skuteczność…”

W wielu spotkaniach kandydatów Komitetów Obywatelskich Bolka neoSolidarności zawsze powtarzano tam jak mantrę : „uwaga na KPN bo oni poprowadzą nas z szabelką na Moskwę i wywołają wojnę NUKLEARNĄ”. Zawsze się z tego kretynizmu śmialiśmy na cały głos ale uwaga – sala fanów Bolka i karierowiczów nowej maści przyjmowała to jako bardzo… prawdopodobne!

 Czy zatem możemy dokładniej oszacować skalę fałszowania wyniku „wyborów” 1989 w ramach operacji MSW przeciwko KPN?

Dużo mówią tu wyniki głosowania w plebiscycie na listę krajową dygnitarzy PRL,  która w większości przepadła z kretesem. Był to spory sukces KPN gdyż tylko my wzywaliśmy do świadomego udziału w „wyborach kontraktowych” i głosowania przeciw liście zbrodniarzy. Między dwiema turami wyborów doszło do spotkania Jaruzelskiego, Kiszczaka z Wałęsą i Geremkiem, itp.  W efekcie tych spotkań ogłosili nam Ci wielcy wodzowie iż wbrew woli narodu wyrażonej w wyborach „dla dobra porozumienia narodowego” części komuchów uznano mandaty poselskie.  To dopiero był przekręt!

 Na szczęście przy ocenie skali fałszerstw PZPR i SB wobec kandydatów KPN jest pewien znamienny wyjątek a zdarzył się on akurat w moim okręgu wyborczym obejmującym Chorzów, Rudę Śląską, Świętochłowice.  Najpierw Miejska Komisja Wyborcza w Chorzowie stosunkiem głosów bodaj 6 do 5 (SD itp. za nami) wyraziła zgodę na nasz pisemny wniosek oznaczenia mojej kandydatury pełną nazwą KONFEDERACJA POLSKI NEPODLEGŁEJ. SB-meni i PZPRowcy z MKW interweniowali u komisarza wyborczego i sprawa oparła się o PKW w Warszawie. Jak łatwo zgadnąć zakazano nam używania nawet skrótu oznaczenia, tj. KPN. Zostaliśmy zatem potraktowani  jako osobne grono „kandydatów bezpartyjnych” tak samo jak wielu dywersyjnych ZSMPowców wystawionych do siania dezorientacji.

Ale ten „bunt” przyzwoitych ludzi z Miejskiej Komisji Wyborczej  w Chorzowie dał nieoczekiwany owoc. Parę miesięcy po kampanii wyborczej gdzie na spotkaniach Leszek Moczulski rozpamiętywał swój zadziwiający „słaby” wynik wyborczy w Krakowie, bastionie KPN! (będziemy tu zdobywać niebawem po 3 mandaty poselskie, mówił) pochwalił mnie, że w Chorzowie zdobyłem NAJLEPSZY wynik z wszystkich kandydatów Konfederacji. Ponieważ różnice w podanych oficjalnie wynikach między naszym kandydatami były niewielkie, np. jedni 2 proc a „lepsi „ 3,5%, to nie zajmowałem się tym tematem. Wiedziałem, że to fałszerstwo i organizowałem okupację RSW RTV PZPR itp.

Byłbym zupełnie zapomniał o sprawie wyborów z Chorzowa z  1989 r. gdyby nie namolne powtarzanie przez L. Moczulskiego na gigantycznych masówkach z górnikami np. na KWK Manifest Lipcowy, iż tu w regonie padł najlepszy wynik poparcia na  KPN  konkretnie na Słomkę. Widać było zresztą, że mamy tu FAKTYCZNE poparcie rzędu 30 proc, co potwierdziły następne wybory.

Znałem oficjalnie ogłoszony przez PKW śmieszny wynik rzędu 3 proc poparcia na listę KPN. Zadałem w końcu Leszkowi pytanie na ul. Jaracza: czemu tak ten słaby wynik nagłaśnia, czy ma jakiś prestiżowy problem, bo lepiej temat omijaćA tu L. Moczulski bardzo mnie zaskoczył, mówiąc: czekałem kiedy się wreszcie zainteresujesz merytorycznie i wyjął z szuflady oficjalną gazetę PRL, raczej Życie Warszawy niż Trybuna Ludu, z małym KOMUNIKATEM PKW PRL – w ramce na dole odległej strony w gazecie: PKW zawiadamia iż „omyłkowo” nie policzono A. Słomce dodatkowych 3.5 proc głosów oddanych na tego kandydata!  Nie sprostowano wyników innych kandydatów czyli w okręgu padło tym samym ponad 103 proc głosów, ktoś powinien stracić. Moczulski szelmowsko się uśmiechnął  i powiedział, iż w więzieniu nauczył się wynajdywać takie ważne informacje z reżimowej prasy. Od sprzyjających nam działaczy SD dowiedziałem się iż doszło do oprotestowania przez liczne grono członków MKW w Chorzowie wyniku podanego przez PKW w odniesieniu do KPN.

 Teraz prosta matematyka mój okręg wyborczy składał się z 3 miast: Chorzów (silna mniejszość niemiecka) oraz Ruda Śląska (bastion KPN) i Świętochłowic. Łatwo zauważyć iż wynik uczciwy  byłby na poziomie 7-12 procent.

Każde pokazanie wyniku zbliżonego do prawdy, w tym L. Moczulskiego z lepszą rozpoznawalnością od Słomki, byłoby zachętą do wspierania opcji niepodległościowej zamiast „drużyny” Bolka. Dlatego czerwoni na poziomie PKW sfabrykowali odstraszające wyniki „niskiego poparcia społecznego dla KPN”.

 W Chorzowie natomiast SB i PKW  wystraszyli się, że prawda wyjdzie na jaw, ze KPN może mieć kopie protokołów MKW i dlatego „skorygowali” ten jeden jedyny wynik po około 3 miesiącach od wyborów. Ten komunikat PKW widziałem ostatnio na wystawie młodej historyk w Chorzowie o „wyborach kontraktowych ” 1989, które oczywiście nie były wyborami.

Prosiłem pion śledczy IPN  o zajecie się tym tematem  ale prokuratorzy i sędziowie to osobna historia.  Jest to ważna historia gdyż liczni sprawdzeni  sędziowie, zbrodniarze komunistyczni, nasi oprawcy, nadzorowali „uczciwość” wyborów od 1989 do teraz!

To nieprawdopodobne ale prawdziwe. 

Adam Słomka

Cieszyn 9 II 2022

******

Nieoficjalnym programem KPN stała się praca Leszka Moczulskiego Rewolucja bez rewolucji, opublikowana w czerwcowym numerze „Drogi” w 1979. W tym dokumencie Leszek Moczulski nazywał PRL „formą władztwa radzieckiego nad Polską”. Prognozował, że państwo stoi u progu spontanicznego wybuchu społecznego gniewu spowodowanego załamaniem się gospodarki planowej. Twierdził, że w perspektywie czasu, w którym nastąpi ta społeczna eksplozja, interwencja radziecka jest mało prawdopodobna. Umożliwia to realizację programu niepodległościowego metodą „konstruktywnej rewolucji”, „która jest niczym innym jak polską rewolucją narodową”. Autor postulował stopniową budowę „Trzeciej Rzeczypospolitej” i sformułował pięć kolejnych faz osiągnięcia tego celu. Podkreślał, że jest on realny oraz, że można go osiągnąć bez rozlewu krwi. „Cała sprawa polega więc na tym, aby sprowokowaną eksplozję społeczną przekształcić w masowe działania oparte na trzech zasadach: strajk okupacyjny zamiast konfrontacji ulicznej, powszechność strajku we wszystkich regionach i dziedzinach gospodarki, samoorganizacja.

Dziś ten dokument jest postrzegany jako manifest realizmu politycznego, zakładający drogę do odzyskania przez obywateli niepodległego bytu politycznego przy jednoczesnym minimalizowaniu kosztów. Realizacja programu niepodległościowego miała być rewolucyjna ze względu na cel, a nie z uwagi na metodę.

Przypisy:

L. Moczulski: “Rewolucja bez rewolucji”  https://www.earchiwumkpn.pl/leszek_moczulski/teksty_polityczne/rewolucja_bez_rewolucji_1979.pdf

M. Zakrzewski: Strategia niepodległości. Zarys myśli politycznej Leszka Moczulskiego w latach 1979–1989 (w) Konfederacja Polski Niepodległej na drodze do wolności. IPN. Kraków, 2011. ISBN 978-83-929094-6-0.

Comments

No comments yet. Why don’t you start the discussion?

Leave a Reply

Your email address will not be published.