„A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do końca świata” ( część VII )

„A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do końca świata” ( część VII )

Lourdes, choć to małe miasto leżące u stóp francuskiej części Pirenejów, jest znane katolikom od 1858 r. kiedy to uboga 14- letnia dziewczyna Bernardetta Soubirous, w pobliskiej grocie zwanej przez miejscowych Massabielle doznała serii objawień Maryi. Matka Boża, przedstawiając się jako Niepokalanie Poczęta, od 11 lutego do 16 lipca przekazała tej dziewczynie orędzia będące wezwaniem do nawrócenia i pokuty. Podczas 9 objawienia Maryja wskazała źródło w grocie mówiąc do Bernardetty: „Pijcie ze źródła i obmywajcie się w nim”. Wkrótce, 27 lutego doszło do pierwszego uzdrowienia, gdy miejscowy kamieniarz, od 20 lat ślepy na prawe oko, strasznie uszkodzone podczas wypadku w pracy, odzyskał wzrok po modlitwie przed grotą i obmyciu oka wodą ze źródła. Tak się zaczęła „kariera” Lourdes. Napływ pielgrzymów i chorych stał się tak duży, iż konieczne stało się wybudowanie domów opieki, szpitali i hoteli, zaś w pobliżu Groty Objawień powstały baseny wypełnione źródlaną wodę, w których zanurzali się chorzy, licząc na uzdrowienie.

Ponieważ przypadków cudownych uzdrowień odnotowywano coraz więcej, w 1884r. powołano Biuro Medyczne mające badać autentyczność uzdrowień oraz prowadzić ich dokumentację. Odpowiadając na zarzuty antyklerykalnych i liberalnych środowisk oskarżających Kościół o fałszerstwa, już sto lat temu wprowadzono bardzo rygorystyczną procedurę weryfikacyjną. Jej pierwszy etap to ankieta medyczna obejmująca zbadanie dokumentacji na temat danej osoby; etap drugi trwa lata i co roku przeprowadza się ocenę stanu zdrowia uzdrowionego, sprawdzając czy stan zdrowia się nie zmienił. Dopiero po dłuższym czasie zebrana dokumentacja jest prezentowana Międzynarodowemu Komitetowi Medycznemu, który się składa z wybitnych specjalistów wielu gałęzi medycyny. Jeszcze ostrzejsza jest selekcja dokonywana przez władze kościelne, bo z ponad 7000 tysięcy przypadków uzdrowień niewytłumaczalnych z naukowego punktu widzenia, Kościół uznał jako cuda zaledwie 10% z nich. Kryteria są takie, iż uzdrowienie musi być medycznie niewytłumaczalne a rozwój choroby trwale zahamowany. Poza tym, zdarzenie musi prowadzić uzdrowionego i świadków cudu do przekonania o jego duchowym i nadprzyrodzonym charakterze. Mimo usilnych starań wrogów Kościoła, nie udowodniono żadnego fałszerstwa w tej kwestii.

Opisanych zdarzeń cudownego uzdrowienia jest tak dużo, iż trudno się na opis jakiegoś szczególnego przypadku zdecydować, bo wszystkie są tak oryginalne i fascynujące. Jako znakomitą ilustrację tego co „potrafi’ Lourdes przedstawię Państwu przypadek podwójny, tj. uzdrowienie fizyczne oraz duchowe, czyli ateisty, którego misją było zbadanie czy uzdrowienia, to mówiąc językiem współczesnym, „przekręty”. Ten świecki „misjonarz” to nie byle kto, bo znakomity chirurg z Lyonu dr Alexis Carrel, przeprowadzający najbardziej skomplikowane na ówczesne czasy operacje; wynalazca nowych metod techniki chirurgii naczyniowej a nawet konstruktor pierwszego sztucznego serca (za swe dokonania dostał w 1913r. nagrodę Nobla w dziedzinie medycyny). Pewnego razu zetknął się z pracami dr G.Boissarie prowadzącego Biuro Medyczne w Lourdes opisujące tamtejsze cudowne uzdrowienia. A.Carrel jako przekonany ateista odrzucał możliwość istnienia cudów, uważając, że uzdrowienia są wynikiem autosugestii lub przyczyn, które wiedza medyczna może wyjaśnić, traktując całą sprawę jako wyzwanie dla rozumu.

Tak więc dr Carrel postanowił osobiście zbadać sytuację na miejscu i 26 maja 1903r. razem z 300 chorymi wyruszył pociągiem do Lourdes przed odjazdem badając najbardziej chore osoby z nim jadące. Jego uwagę zwrócił zwłaszcza przypadek 21-letniej Marie Bailey znajdującej się w ostatnim stadium gruźlicy otrzewnej.

Jej rodzina i lekarze sprzeciwiali się podróży pociągiem, obawiając się czy młoda kobieta przeżyje taką eskapadę, godząc się w końcu i traktując wyjazd jako ostatnie życzenie przed śmiercią. Marie w drodze nie mogła usiąść, pluła krwią, często wymiotowała a jej brzuch był mocno spuchnięty. Dr Alexis dawał jej na ból zastrzyki z morfiny, zaś niezrażona tym Marie ciągle powtarzała, iż jedzie do Lourdes po uzdrowienie.

Po dotarciu do Lourdes, stan Marie się pogorszył: miała wysoką gorączkę, nie mogła mówić, oddychała z dużym wysiłkiem, miała szybkie i nierówne tętno a na brzuchu powstał olbrzymi obrzęk napełniony wodą

Dr Carrel po zbadaniu Marie uznał, że właśnie zaczęła się jej agonia i życie młodej kobiety dobiega końca.
Stanowczo sprzeciwiał się przenoszeniu chorej do Groty Objawień, ulegając w końcu namowom opiekunki Marie, zaś w drodze stwierdził: „Gdyby ta kobieta wyzdrowiała, byłby to prawdziwy cud. Uwierzyłbym wtedy we wszystko i został mnichem”.

W grocie nie zanurzono wycieńczonej kobiety w źródlanej wodzie, lecz położono obok na ziemi i tylko pokropiono. Gdy zaczęło się nabożeństwo, Alexis staną obok leżącej Marie, spodziewajaąc się, iż wkrótce może nastąpić jej śmierć. Zamiast tego zaczęło go ogarniać coraz większe zdziwienie, kiedy patrząc na kobietę zauważył następujące po sobie dziwne zmiany: z ciała Marie znikały sine plmy, twarz nabierała rumieńców, oddech się uspokajał a opuchlizna nikła w oczach. W końcu kobieta podniosła się o własnych siłach z ziemi i jeszcze tego samego dnia zdumiony lekarz poddał Marie szczegółowemu badaniu. Carrel nie mógł uwierzyć w to czego był świadkiem, iż po chorobie nie zostało śladu i Marie była zdrowa. Ten wyjazd do Lourdes na zawsze odmienił życie niedowiarka, który uznał, że cudowne uzdrowienia dziejące się za przyczyną Matki Bożej, nie są wytworami fantazji czy oszustw, lecz realnymi faktami, których sprawcą jest sam Bóg. Obserwowany przez siebie przypadek wraz z opisem całego wydarzenia, dr Carrel zgłosił od razu do Biura Medycznego w Lourdes. Co ciekawe, na liście uznanych przez Kościół cudów, nie ma osoby Marie Bailey.

Na początku 1919r. Stowarzyszenie Lekarzy w Mediolanie zorganizowało publiczną debatę nt tego, czy w Lourdes mają faktycznie miejsce niewytłumaczalne naukowo uzdrowienia. Część świata medycznego nie mogła bowiem pogodzić się z taką możliwością. Przedstawiono pewien przypadek, który poddano bardzo krytycznej i drobiazgowej analizie, ale nikt z oponentów cudownych uzdrowień, nie mógł na gruncie medycznym wytłumaczyć przyczyny nagłego uzdrowienia. Lourdes jest jedynym sanktuarium maryjnym na świecie, przy którym działa wyspecjalizowane Biuro Medyczne, badające nie dające się wyjaśnić na gruncie naukowym, przypadki niewytłumaczalnych uzdrowień. Choć jest jeszcze jedno miejsce, gdzie takie biuro powinno być powołane, a to dlatego, iż do tej pory zebrano informacje o ok. 1400 podobnych wypadkach. Takim miejscem uzdrowień, choć nie tak spektakularnych jest nasza Jasna Góra i choć miałem napisać tylko o Lourdes, patriotyzm nie pozwala krótko o tym wspomnieć.

Janina Lach dziękuje za cud uzdrowienia

Historia ta wydarzyła się całkiem niedawno; jej początek sięga 14 czerwca 1976r. kiedy 19- letnia Janina Lach dwa tygodnie po ślubie padła na ziemię nieprzytomna, tracąc władzę w rękach i nogach; ze szpitala wyszła o kulach a kolejne diagnozy stwierdziły u niej organiczne uszkodzenie mózgu, rdzenia kręgowego oraz niedowład kończyn. Gdy w 1976r. dostała I grupę inwalidzką, lekarze jako uzasadnienie przedstawili chorobę nieuleczalną jaką jest stwardnienie rozsiane, które dodatkowo szybko postępowało. Chorej, którą opuścił mąż, zostawiając ją z 2 dzieci, groził całkowity paraliż i ślepota; nie widząc już żadnego wyjścia, zdesperowana kobieta zaczęła się modlić do Maryi, prosząc dla siebie o śmierć i opiekę dla dzieci.
29.01.1979r. miała dziwny sen, w którym została wezwana do udania się na Jasną Górę. Następnego dnia po spowiedzi i przyjęciu Komunii św. udała się z córką w podróż do Częstochowy, by niezwłocznie udać się na Mszę św.w kaplicy Czarnej Madonny. W trakcie Mszy, Janina upuściła po kolei obie kule. Po powrocie udała się na badania kontrolne, zaś jej lekarz widząc ją bez kul i aparatu ortopedycznego, sądził iż to jej siostra bliźniaczka. Po prostu nie mógł uwierzyć własnym oczom, ale to kompletne uzdrowienie potwierdzili neurolodzy. Ponieważ wieści o jej cudownym uzdrowieniu zaczęły się rozchodzić, Służba Bezpieczeństwa nakazała utajnienie całej kartoteki medycznej Janiny. SB nachodziło ją strasząc aresztem i wzywając do milczenia, a za współpracę obiecano pobyt w milicyjnym sanatorium. Ponieważ uzdrowiona zawsze im odmawiała, zaczęto rozgłaszać plotki, iż przedtem nie była wcale chora.

Historia Janiny Lach ma znakomite zakończenie. Otóż po 27 latach rozłąki wrócił do niej skruszony mąż, któremu przebaczyła i zamieszkali razem. 4 lata potem miała wypadek samochodowy, w wyniku którego Janina doznała ciężkiego urazu głowy i straciła wzrok po przerwaniu nerwu wzrokowego. Lekarz stwierdził, że do końca życia będzie niewidoma. Po kilku miesiącach postanowiła powtórzyć swoje doświadczenie sprzed lat i pod opieką córki pojechała na Jasną Górę. I tak jak wtedy, po modlitwie przed Ikoną Jasnogórską stał się cud: Janina w jednej chwili, po kilku miesiącach całkowitej ślepoty, w sposób niewytłumaczalny dla medycyny, odzyskała wzrok, szokując lekarzy.

Kończąc już, pragnę choć skrótowo, nawiązać jeszcze do samej Bernadetty Soubirous, która po 8 latach od objawień wstąpiła do zakonu opiekującego się chorymi, ubogimi i młodzieżą. Wkrótce potem, jako nowicjuszka zachorowała na gruźlicę kości i po latach wyniszczającej choroby zmarła 16 kwietnia 1879r. Jej zwłoki zamknięto w dębowej trumnie, którą włożono do drugiej z ocynkowanej blachy. 30 lat później, w związku z procesem beatyfikacyjnym, doszło do ekshumacji ciała zakonnicy, w której uczestniczyli dwaj lekarze sądowi. Co się stało dalej, napiszę Państwu w kolejnym odcinku…który potwierdza, że Pan Bóg na różne sposoby dopomaga naszej niewierze, przypominając, iż „A oto Ja jestem z wami aż do końca świata”

+ posts

Comments

No comments yet. Why don’t you start the discussion?

Leave a Reply

Your email address will not be published.