Gdyby świat wtedy zareagował to może dziś byłby dużo lepszy

Gdyby świat wtedy zareagował to może dziś byłby dużo lepszy

Tomasz Borowski

Wpis z Facebooka

Spośród wielu emocji, które wywołuje u mnie zbrodnicza agresja Rosji na Ukrainę, jedną z najsilniejszych jest poczucie bezsilności i frustracja. Oglądam bez sensu zdjęcia zrównanych z ziemią miejscowości (Popasna, Rubizne, Mariupol), czytam komunikaty o tym, że ponad połowa mieszkańców obwodu Chersońskiego uciekła (wyobrażacie sobie taki komunikat, że np.  połowa mieszkańców Świętokrzyskiego uciekła?). Czuję dojmującą bezsiłę, bo wpłacanie 50 Euro tu i tam, jakaś tam demonstracja czy goście w domu niewiele zmienią. A jednak, przecież Ukraina walczy, otrzymuje pomoc i odnosi też sukcesy, większość światowych mediów o tym mówi. Nie jest to więc obraz samej beznadziei

Dlaczego o tym piszę? Nagle uderzyło mnie, jak ciężko musieli mieć moi rodzice w latach 90tych pomagając ofiarom napaści Rosji na Czeczenię. Rosja w Czeczenii zamordowała SETKI TYSIĘCY CYWILI – sprawdziłem to, według niezależnych szacunków, zginęło tam powyżej 200 000 tysięcy ludzi. W moim rodzinnym domu rodzice gościli osoby kalekie, bez rąk i nóg. Piosenkarzy, artystów, którzy nigdy już nie zagrają na żadnym instrumencie. Matki z dziećmi, Rodzice wypruwali ostatnie pieniądze finansując im opiekę medyczną i pomagając w zdobyciu dokumentów, by zalegalizować ich pobyt w wolnym świecie. W tamtym czasie świat o tym milczał – dziesiątki apeli i demonstracji (czasem tak małych, że było na nich 5 Polaków i grupa Czeczenów) nie przynosiły żadnych rezultatów. Te zbrodnie zostały po prostu przez świat uznane – świat uznał, że można zabić ponad 200 000 ludzi i wszystko jest ok. Rosja się liberalizowała, zachodnie agencje informacyjne zakładały swoje filie w Moskwie – wszystko było super. Ba, kościół prawosławny do dziś promuje morderców w Czeczenii jako męczenników i świętych! Ba, nawet w Polsce przez całe lata jak ktoś krzyczał przeciwko Rosji to był oskarżany o to, że pobrzękuje szabelką i jest rusofobem i pewnie zaraz wypowie wojnę Rosji.

Mój Boże, i nagle zdałem sobie sprawę, że jeśli mi jest trudno poradzić sobie z bezsilnością wobec tego co dzieje się w Ukrainie, to jakże potwornie trudno musiało być moim rodzicom. Widząc zdjęcia zabitych, organizując wystawy i zrzutki na operacje rannych, dzwoniąc do ludzi i prosząc o pieniądze dla potrzebujących. Ja to bym chyba zwariował po prostu.

A teraz wyobrażam sobie, co mogłoby by być, gdyby świat wówczas zareagował. Rosja była wtedy niewyobrażalnie słaba – miała recesję SAMA Z SIEBIE! Bez żadnych sankcji. Nie miała skonsolidowanego ani społeczeństwa, ani  przywództwa. Mordowanie niewinnych Czeczenów stało się fundamentem władzy Putina. Gdyby świat uporczywie upominał się o prawa Czeczenów, apelował o to, żeby ten region miał chociaż autonomię, żeby osądzić sprawców mordów – czy Rosja byłaby taka sama? Czy doszłoby do inwazji na Gruzję, bombardowań Aleppo, zniewolenia Białorusi, strzelania do protestujących w Kijowie i wreszcie, czy doszłoby do wojny w Ukrainie? Nie wiem, to oczywiście gdybanie, ale myślę, że gdyby świat wtedy zareagował to może dziś byłby dużo lepszy. Zbrodnie z przeszłości, krew Czeczenów, rzuca cień nad naszą część świata, od Kaukazu po Bug, do dziś. Może to naiwne, ale tak myślę i dalej dziwie się, jak to możliwe, że moi rodzice nie zwariowali.

  1. Zdjęcie z mojego archiwum – tata w czasie zorganizowanego przez niego objazdu autobusem po stolicach europejskich, gdzie apelował o upamiętnienie ofiar Czeczenii. Żeby oszczędzić na hotelach, przez prawie miesiąc kilkanaście osób spało wtedy w wynajętym autobusie. Na tyle niedawno, że miałem już własny aparat.Oryginalny tekst znajduje się tu: https://www.facebook.com/tomasz.p.borowski/posts/pfbid02MWFAsY12DKTJ2ZKNBUpSNKqNSrKxncju4xtPdt55RN79pYpGPd8j8bXLeeP761Gkl
Website | + posts

Comments

No comments yet. Why don’t you start the discussion?

Leave a Reply

Your email address will not be published.