Moje recenzje: „Trylogia” ks. prof. Waldemara Chrostowskiego (cz.I)

Moje recenzje: „Trylogia” ks. prof. Waldemara Chrostowskiego (cz.I)

W ciągu kilku lat Grzegorz Górny i Rafał Tichy prowadząc wywiady z ks. profesorem Waldemarem Chrostowskim, stworzyli pewnego rodzaju „Trylogię”, której narratorem jest najsłynniejszy biblista, o renomie przekraczającej granice Polski. W I tomie pt. „Bóg, Biblia, Mesjasz” uczony wprowadza nas w świat Biblii i jej tajemnic, pomagając zrozumieć relacje chrześcijańsko – judaistyczne oraz korzenie obu religii. W II odcinku „Kościół, Żydzi, Polska” autorzy rozmawiają o dziejach dialogu polsko – żydowskiego i jego kulisach, perypetiach oraz bezdrożach, ukazując wiele nieznanych faktów. Ostatnia część „Chrystus, judaizm”pozwala zrozumieć przyczyny rozejścia się drogi Kościoła i Synagogi oraz wrogości judaizmu rabinicznego wobec Kościoła katolickiego. Każda z tych części to kilkaset stron wywiadu, więc oczywiście nie jestem w stanie w pełni oddać bogactwa treści , ogromu informacji, które są przekazywane w żywej i ciekawej formie, bo ks. Chrostowski umie zajmująco opowiadać. By zakończyć ten wstęp, muszę skrótowo przedstawić jego sylwetkę naukową, byście Państwo wiedzieli z jakiej klasy ekspertem macie do czynienia.

Tak więc od lat jest profesorem zwyczajnym nauk teologicznych i wykładowcą na Wydziale Teologicznym Uniwersytetu kard. Stefana Wyszyńskiego w Warszawie, będąc kierownikiem Katedry Egzegezy Starego Testamentu a w latach 2001 – 2010 dodatkowo na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu. Od 1990 r. jest redaktorem naczelnym kwartalnika teologów polskich zaś w latach 2003 – 2013 przewodniczył Stowarzyszeniu Biblistów Polskich; to członek Komitetu Teologicznego Polskiej Akademii Nauk i autor ponad 2800 prac naukowych i popularnonaukowych. Był konsultantem Rady Episkopatu Polski ds. Dialogu Religijnego. Jego erudycja i kompetencje w wymienionych dziedzinach, nie mają sobie równych.

Zanim przejdę do zasadniczego tematu chcę Państwu zacytować bardzo adekwatną część wstępu ogólnego do Ewangelii pochodzącą z „Biblii Tysiąclecia”, która może być pewnego rodzaju tłem tej „Trylogii”: „Pismo Święte – to w pewnym sensie dzieje dialogu Boga z człowiekiem. Pan Bóg przemawia nie tylko słowem, lecz także swymi czynami, które niekiedy dosadniej niż słowa wyrażają odwieczną dobroć Boga względem człowieka. Człowiek zaś, z wytrwałością aż zastanawiającą, złem odpowiada na niezmordowaną dobroć Boga”. Wpisuje się w to opinia bohatera wywiadu, który zauważa, że „Pismo Święte odkrywa i pokazuje, iż Bóg, podjąwszy dialog z ludźmi, w ich ręce niejako złożył swoje losy”.

Otwierający „Trylogię” tom „Bóg, Biblia, Mesjasz” jest nieco mylący, sugerując jakoby tylko wokół słów tytułowych obracały się tematy rozmowy z ks. Chrostowskim, tymczasem spektrum poruszanych spraw jest znacznie bogatsze. Niektóre z nich dla nas laików będą na pewno niespodzianką i mnóstwo informacji pozwoli wyprostować nasze błędne pojęcia, opinie i percepcje poruszanych zagadnień i zacznę tu od samej Biblii. Po pierwsze trzeba zrozumieć, że Biblia jest historią obecności Pana Boga w świecie, przedstawiającą „dzieje zbawienia”, czego nie pojmie ani jej właściwie nie przyjmie osoba, która tej obecności zaprzecza lub nie widzi czy nie czuje. Jakieś rozumowe rozdzielenie elementu Boskiego i ludzkiego w Biblii jest po prostu niemożliwe z powodu owego wejścia Boga w naszą historię, co się „uwewnętrznia” w dziejach biblijnych postaci. Druga sprawa to pożegnanie się ze stereotypem przypisującym autorstwo poszczególnych ksiąg konkretnym osobom; tak, zdarzają się i takie, ale generalnie nie mogły byś napisane przez jednego autora, będąc pracami zbiorowymi, o autorstwie nieraz trudnym do ustalenia. Nie zmienia to oczywiście faktu, że są uznane za objawione i pisane pod natchnieniem Ducha Świętego. Jak pisze ksiądz profesor „Stało się widoczne, że powstanie i proces kompozycji ksiąg był bardzo złożony a wiele zapisów wyrosło z wielowiekowej i wielonurtowej Tradycji biblijnego Izraela a następnie Tradycji Kościoła apostolskiego. Pojęcie świętości Tradycji nie oznacza wszak kwalifikacji moralnej, czyli nie polega na tym, iż obejmowała ona wyłącznie „budujące” opowiadania i epizody”.

Nie sądzę, by ktoś z Państwa uważał, że Biblia pojawiła się od razu w formie pisanej, ot tak znienacka, bo geneza jej powstania leży w przekazie ustnym i narracjach które święta tradycja Izraela zbierała, utrwalała i przekazywała z pokolenia na pokolenie. Dokonywano tego za pomocą techniki pamięciowej (pewne argumenty wskazują na istnienie wspomagających to tekstów); zadaniem tym darzono osoby cieszące się szczególnym szacunkiem i zaufaniem, zajmujące w ówczesnej hierarchii społecznej eksponowane pozycje (starsi plemienia i rodu, kapłani, prorocy i ich uczniowie). Ponieważ z upływem czasu Tradycja stawała się zbyt obszerna do zapamiętania i celem jej uporządkowania, konieczne było utrwalenie jej zasadniczych elementów. W czasie niewoli babilońskiej, kiedy Izrael musiał żyć na wygnaniu bez Świątyni, kultu oraz składania ofiar i wymuszonej tym całkowitej przebudowy życia religijnego, spowodowało to uczynienie dalszego kroku w zabezpieczeniu tradycji, czyli zapisaniu przekazu ustnego, co niosło pewien kłopot…

Kłopot ten polegał na tym, że obok siebie zaczęły istnieć oraz być używane dwie formy przekazu Tory, tj. ustna i pisemna, a geneza powstania tego dualizmu pozwala przy okazji zrozumieć oraz poznać wiele terminów związanych z judaizmem. Tak więc po zniszczeniu Świątyni przez Babilonię ustało zjawisko proroctwa i rolę proroków przejęli soferim, czyli pisarze, początkowo rekrutujący się z kręgów kapłańskich.

To oni kopiowali i przechowywali święte księgi, czytając je ludowi i wyjaśniając ich sens; z czasem ich elitę zaczęto określać słowem rabbi, tzn. mój panie i w czasach Chrystusa był to tytuł nadawany mędrcom, którzy oddali się studiowaniu Tory (tj. Pięcioksięgu). Na przełomie I/II wieku rabini żydowscy mieli faktycznie monopol na interpretację Tory, stając się „ekspertami” judaizmu rabinicznego. Co ciekawe po zburzeniu II Świątyni przez Rzym w 70 r. wobec utraty państwowości i rozproszenia Żydów, postanowiono też spisać „Torę ustną”, której jednak zwojów nie wolno było przechowywać w synagogach obok tradycyjnej Tory pisanej. Ponieważ Tora ustna nie była poddana restrykcjom tej pisanej, powstał w judaizmie nurt zajmujący się jej objaśnianiem, którzy z czasem nazwano midraszem.

Posługiwanie się terminem judaizm jest nieprecyzyjne, bo trzeba określić czy chodzi o judaizm biblijny, z którym mieliśmy do czynienia przed zniszczeniem Świątyni w 70 r. czy też o judaizm rabiniczny istniejący potem, a terminy te są całkiem od siebie różne, co potem będzie wyjaśnione. Na razie posługując się nazwą „judaizm” bez dodatkowego określenia, będzie chodziło o ten „biblijny”, za którego początek uważa się wydarzenie narodzin nowej formy religii Izraela, mające miejsce po powrocie z niewoli babilońskiej. Wtedy to podczas Święta Namiotów pisarz Ezdrasz przed całym zgromadzonym ludem czytał tekst święty, a czyniąc to w sąsiedztwie ruin Świątyni, przyznał temu aktowi specjalną rangę, taką jaka przysługiwała składanym ofiarom. Wtedy też dokonano tzw. Reformy Ezdrasza, która postawiła Torę obok kultu ofiarnicznego (w odbudowanej po powrocie z wygnania Świątyni) jako fundament wiary i życia religijnego, dając początek instytucji równoległej do Świątyni czyli Synagogi, wokół której po 70 r. skupiało się życie religijne Izraela jako narodu Księgi.

Wracając do pojęcia Midraszu trzeba nadmienić o dwu zasadniczych odmianach, co uzależnione było od tego jaki tekst on objaśniał, bo Biblia ma księgi narracyjne i legislacyjne. Jeden gatunek Midraszu zajmował się objaśnianiem, interpretowaniem i rozbudową tekstów narracyjnych Tory a potem innych ksiąg Biblii Hebrajskiej i znamy go pod polską nazwą hagada. Ponieważ tradycja biblijnego Izraela nie pozwalała na ilustrowanie Biblii, Hagady spełniały właśnie rolę wizualizacji, uwzględniając z powodu życia Izraelitów w diasporze różne elementy typowe dla danego regionu. Drugi gatunek Midraszu to Halacha, nawiązująca do tekstów o charakterze prawodawczo – legislacyjnym i na ich podstawie określająca zasady postępowania. Z kolei Halacha dzieliła się na dwie części, z których jedna obejmowała pewne ogólniejsze normy a druga odnosiła się do konkretnych rozstrzygnięć. Ta szczegółowa egzegeza Biblii określała zasady wiary, kultu, postępowania i moralności, przekładając się na setki drobiazgowych regulacji codziennego życia wobec ekspozycji diaspory na różne sytuacje w miejscach zamieszkania. Oczywiście z powodu „czynnika ludzkiego”, czyli tego kto interpretacji dokonywał, wśród rozstrzygnięć Halachy nie było jednomyślności, przy czym różnice te nie mogły wykraczać poza ortodoksję i były przez nią ograniczone.

Kontynuując tą wycieczkę po terminach biblijnych, koniecznym jest wspomnieć o słowie targum, bo tak określa się zapisy Biblii w języku aramejskim, który był powszechnie używany wśród m. in. ludności terenów Palestyny. Było to podyktowane potrzebami praktycznymi, bo hebrajski jako „język święty”, używany do przekazywania Objawienia był wszak mało znany. Dlatego teksty święte czytano w oryginale by później ich tłumaczenie w przekazie ustnym, następowało już po aramejsku i takie zwyczaje panowały w epoce przedchrześcijańskiej. Kolejny ważny termin to Miszna, która jest zapisem i kodyfikacją głównych rozstrzygnięć dokonanych przez kilka pokoleń rabinów, a dotyczących rozwiązań i decyzji normujących różne aspekty życia jednostek i społeczności. Zawarte w niej teksty nie są sformułowane kategorycznie i nieraz podają rozbieżne opinie i poglądy rabinów na te same tematy. Po jakimś czasie okazało się, iż treść miszny też wymaga rozstrzygnięć w sprawach nie ujętych przez oryginalne dzieło, zaś uaktualniony tekst otrzymał nazwę Gemara. Ponieważ spora część Izraelitów nie wróciła na teren Palestyny, wybierając trwałe zamieszkanie w Babilonii, spowodowało to powstanie tam drugiego, obok Jerozolimy ośrodka życia religijnego, wobec czego opracowano dwie Gemary, które w połączeniu z właściwą Miszną, złożyły się na Talmud istniejący w wersji jerozolimskiej i babilońskiej który z czasem stał się wersją dominującą. Tak więc powstanie Talmudu zamknęło długi okres spisania tradycji ustnej, przy czym następne pokolenia rabinów zajęły się, jak się można było spodziewać nauczaniem, objaśnianiem i jego komentowaniem, co na szczęście nie skutkowało powstaniem kolejnej wersji… Część spostrzegawczych rabinów zauważyła, że judaizm rabiniczny przez koncentrację na przepisach odnośnie żydowskiego stylu życia, jest w większym stopniu religią Talmudu niż religią Biblii, a nawet sama Tora stała się dla zwykłego Żyda czymś egzotycznym…

Ponieważ już kilka razy padł w tekście termin „judaizm rabiniczny”, należy wyjaśnić czym się różni, i to bardzo od „judaizmu biblijnego”, posłużę tu się słowami ks. Chrostowskiego „Judaizm rabiniczny wyrosły na podłożu poglądów faryzeuszy podjętych i ukierunkowanych przez rabinów, wyraźnie różni się od judaizmu biblijnego. Nie jest tożsamy z religią Starego Testamentu, lecz stanowi jej zmienioną i radykalnie zreinterpretowaną kontynuację. Po pierwsze, Świątynia Jerozolimska została zastąpiona przez synagogi; po drugie kapłanów zastąpili rabini; po trzecie, składanie ofiar ze zwierząt zastąpiono czytaniem i rozważaniem Tory. Do tego doszedł czwarty, bardzo istotny czynnik: odtąd najwyższy autorytet w objaśnianiu Tory mają rabini i to na podstawie ich rozstrzygnięć zawartych w Misznie i Talmudzie oraz ciągle aktualizowanych i rozwijanych w licznych komentarzach, kształtuje się do dziś życie żydowskie. Właśnie dlatego ta forma religii Izraela, która trwa do naszych czasów, nosi nazwę judaizmu rabinicznego lub talmudycznego”. To rozróżnienie jest krytyczne do zrozumienia tego, iż faktycznie odczytanie Starego Testamentu przez chrześcijan jest prawie tożsame z tym, jak czynił to judaizm biblijny oraz pojąć dlaczego to właśnie chrześcijanie zachowali dużą część tradycji biblijnego Izraela, a już nie judaizm rabiniczny.

Ciekawy wobec powyższego jest przypadek tzw. ksiąg deutero (wtórno) kanonicznych, czyli siedem ksiąg Starego Testamentu zachowanych w kanonie katolickim i dołączonych do Biblii Hebrajskiej, których judaizm rabiniczny nie uznaje za natchnione, mimo, że to pisma typowo żydowskie, uznane i używane w czasach judaizmu biblijnego (część z nich napisana była po hebrajsku i przetłumaczona na grecki). W przypadku niektórych z ksiąg, rabini wykluczyli je ze swojego kanonu, bo wskazywały na Chrystusa jako Mesjasza. Te manipulacje miały swoje niekonsekwencje w przypadku I i II Księgi Machabejskiej, opisujących zwycięskie powstanie przeciw Seleucydom, kiedy dokonano oczyszczenia Świątyni. Na pamiątkę tego obchodzone jest znane święto Chanuka i paradoksem jest, iż Żydzi obchodzą je mimo, że podczas celebracji ma miejsce czytanie i rozważanie treści obu nieuznanych Ksiąg. Innego rodzaju „przekrętu” rabini dokonali ok. 1050 r. kiedy postanowili utrwalić przyjętą przez nich tradycję (Masora) czytania i rozumienia spółgłoskowego tekstu Biblii (bo do tej pory była ona spisana w wersji spółgłoskowej) Wynikało to z tego, iż alfabet hebrajski ma 22 litery na oznaczenie spółgłosek, więc gdy samogłoski nie były zapisywane, trzeba było znać wymowę słów by je prawidłowo odczytać i zrozumieć (imię Pana Boga w zapisie to JHWH, co wymawia się jako JAHWE). Przy tej okazji dokonali pewnych poprawek, z których najbardziej znanym (ale nie jedynym) jest fałszerstwo, bo tak to trzeba nazwać, fragmentu Psalmu 22, którym modlił się Pan Jezus przed zgonem na krzyżu. Cały psalm ma wydźwięk mesjański, ale ten cytat ma ważne znaczenie i w oryginale hebrajskim jest napisane: „Bo psy mnie opadają, osacza mnie zgraja złoczyńców. Przebili ręce i nogi moje”; natomiast tekst masorecki zmienił to na: „Psy mnie otoczyły, osacza mnie zgraja złoczyńców. Jak lew zgnietli moje ręce i nogi”, co zmienia diametralnie jego rozumienie.

Raz jeszcze oddaję głos ks. prof. Chrostowskiemu: „Gdy drogi chrześcijan i wyznawców judaizmu dramatycznie się rozeszły, przedmiotem nasilonych sporów i kontrowersji stała się interpretacja świętych ksiąg Izraela, w tym pytanie o ich dynamizm mesjański. Losy 17 wersetu Psalmu 22 dowodzą, że rabini nie poprzestali na odmiennych interpretacjach, lecz posuwali się do ingerencji w sam tekst ksiąg świętych. Korzystając z możliwości jakie dawała wokalizacja, dokonywali mało widocznej, ale radykalnej zmiany, przerzucając ciężar jej objaśnienia na barki komentatorów”. Warto dodać, iż ta co najmniej „elastyczność” rabinów, przejawiła się również w odrzuceniu greckiego tłumaczenia z hebrajskiego Starego Testamentu, czego dokonano przecież w III wieku przed Chrystusem, a więc nie można oskarżać chrześcijan o zamiar przywłaszczenia sobie Biblii Hebrajskiej, czy jakiejś wybiórczości odpowiednich ksiąg. Taki argument się wali, bo tłumaczenie zostało przecież dokonane na prośbę licznej diaspory żydowskiej w Aleksandrii, której młoda generacja faktycznie posługiwała się językiem greckim, więc to dla Żydów powstała Septuaginta.

Ks. prof. Chrostowski tłumaczy postawę judaizmu rabinicznego tak: „Gdyby nie Septuaginta, objawienie utrwalone w Starym Testamencie w języku hebrajskim nie wyszłoby poza granice Palestyny, ani nie dokonałoby przygotowania pogan na przyjęcie Ewangelii. Ten wzgląd przesądził o tym, że rabini „amputowali” tę część starożytnej żydowskiej tradycji religijnej”. Kończąc już, mam nadzieję, że udało mi się Państwu przedstawić najważniejsze wątki z wypowiedzi autorów wywiadu, jak ten o fałszywości tak powszechnego przekonania o tym iż judaizm rabiniczny jest bezpośrednią i reprezentatywną kontynuacją judaizmu biblijnego. Ironicznym jest to, że katolicy starają się poznać żydowską tradycję interpretacji Biblii, zaś ortodoksyjni wyznawcy judaizmu mają zakaz kontaktów i debat teologicznych z chrześcijanami, by nie spotkać się z jej chrystologicznym czytaniem i objaśnianiem. Zapowiadając drugą część recenzji „Trylogii”, zachęcam do jej zdobycia, by dowiedzieć się o wielu innych interesujących a mało znanych tematach. Cdn.

Comments

No comments yet. Why don’t you start the discussion?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *