ŚCIANA MILCZENIA w ŚLEDZTWIE KATYŃSKIM

Roman Puciński, Ściana Milczenia w Śledztwie Katyńskim
Roman Puciński Ściana Milczenia w Śledztwie Katyńskim

ŚCIANA MILCZENIA w ŚLEDZTWIE KATYŃSKIM

Aurelia Pucińska 

Córka głównego śledczego Komisji Maddena

 

4 maja 1943 roku generał Sikorski, premier Rządu Polskiego na Uchodźstwie w Londynie, wysłał „Ściśle Tajny” list do prezydenta Roosevelta. Podziękował Prezydentowi za „życzliwe zainteresowanie… okazane naszej sprawie w ciągu ostatnich kilku dni” i dodał, jak bardzo ubolewa nad decyzją rządu sowieckiego o zawieszeniu stosunków dyplomatycznych po zaproszeniu przez Polaków Międzynarodowego Czerwonego Krzyża „do zbadania okoliczności śmierci tysięcy polskich oficerów, niedawno ujawnionych przez Niemców.” 

Sikorski dodał:

„Ufam, że zdaje Pan sobie sprawę, iż działanie to ze strony rządu sowieckiego nie było nagłe ani odosobnione, lecz stanowiło kulminację szeregu wydarzeń skierowanych przeciwko narodowi polskiemu i rządowi polskiemu…

Obawiam się, że to, czego chce rząd sowiecki, to polski rząd komunistyczny, który oddałby im Polskę jako państwo satelickie.” 

Historia przyznała mu rację. Istotnie, gdy badamy masakrę w Lesie Katyńskim, tragiczna utrata życia jest tylko jedną stroną tej samej monety, która potępia nie tylko Sowietów, lecz także tych w rządach amerykańskich i brytyjskich, którzy wiedzieli o Katyniu, wiedzieli, że ujawnienie tej wiedzy zakłóciłoby ich własne plany i celowo oraz świadomie ukrywali grozę tego lasu przed opinią publiczną.

Ukrywali aż do 1952 roku, kiedy Kongres Stanów Zjednoczonych przeprowadził przesłuchania, które jednoznacznie dowiodły, że za to pole śmierci odpowiadali Sowieci, a nie naziści ORAZ zwróciły uwagę świata na fakt, że nie tylko ciała były ukryte, lecz także sama wiedza o zbrodni. 

Wiemy, że Sikorski powiedział prezydentowi Rooseveltowi o Katyniu. 

Wiemy, że zarówno Roosevelt jak i Churchill wiedzieli o Katyniu. 

Wiemy, że Szwajcarska Służba Ochronna wiedziała o Katyniu, ponieważ płk Van Vliet powiedział o tym Szwajcarom wkrótce po tym, jak Niemcy zabrali go tam jako jeńca wojennego, oraz że podczas wizji lokalnej był traktowany jako oficer jeniec wojenny. 

Wiemy, że Sowieci zerwali stosunki dyplomatyczne z Rządem Polskim na Uchodźstwie 26 kwietnia 1943 roku, po tym jak Polacy poprosili Międzynarodowy Czerwony Krzyż o zbadanie grobów w Katyniu, oraz że sowiecki przywódca Mołotow, z absurdalną ironią, oskarżył Polaków o porozumienie z Hitlerem i użył tego jako pretekstu do zerwania wszelkich relacji. 

Wiemy, że w Moskwie, 20 kwietnia 1943 roku, „Prawda” i TASS informowały, że Polacy współpracują z Hitlerem, że ich zachowanie jest prowokacyjne, i że rząd Sikorskiego pomaga niemieckim okupantom w ukrywaniu „ich zbrodni przeciwko narodowi rosyjskiemu i polskiemu.” 

Wiemy, że sam Stalin nakazał egzekucję 15 000 polskich oficerów i oficerów rezerwy, ponieważ – jak stwierdził mój śp. ojciec Roman Puciński* w 1965 roku – „już w 1940 roku sowieccy komuniści przesądzili o okupacji tego, co dziś znamy jako narody zniewolone Europy… Stalin wiedział, że ci polscy oficerowie stanowią trzon oporu wobec planów przejęcia Polski po wojnie. …Egzekucja tych oficerów Wojska Polskiego w Lesie Katyńskim przez Sowietów stanowi najbardziej brutalny akt ludobójstwa wobec przywództwa narodu, jaki kiedykolwiek odnotowano w historii.” 

Wiemy, że Sowietom w procesach norymberskich powierzono ściganie wszelkich zbrodni wojennych w rejonie Katynia, który kontrolowali, oraz że oskarżyli nazistowskiego gen. Goebbelsa w oczywistej próbie ponownego przerzucenia winy i ukrycia własnej zbrodni, lecz nie przedstawiono żadnych wiarygodnych dowodów, a akt oskarżenia został wycofany. Słuszne byłoby zapytać, jak to się stało, że Sowietom powierzono odpowiedzialność za ściganie tego, co wszyscy wiedzieli, że było ich własną zbrodnią, a następnie pozostawiono im formalność międzynarodowego trybunału, aby to ukryć? Kto podjął decyzję, że dopuszczalne i wygodne jest pozwolić sowieckiemu lisowi pilnować własnego zamachu?

Wiemy, że w 1944 roku profesor Douglas Savory z Londynu przeprowadził staranne badanie masakry w Lesie Katyńskim i przesłał je premierowi oraz ministrowi spraw zagranicznych w Anglii, a także prezydentowi Rooseveltowi, oraz że w 1952 roku wystąpił w Izbie Gmin, aby poruszyć temat Katynia, mimo że jego koledzy mówili mu, aby tego nie robił, ponieważ „odpowiedni czas i miejsce były siedem lat temu w Norymberdze”.

Wiemy, że procesy norymberskie nie zbadały w pełni ani nie rozstrzygnęły sprawy zbrodni katyńskiej, ponieważ sędzia sam był Rosjaninem, a Rosjanie robili wszystko, co mogli, aby obwinić nazistów. 

Wiemy, że wolny świat nie zrobił nic, by pociągnąć Sowietów do odpowiedzialności. 

Wiemy, że kiedy Kongres w 1952 roku wystosował zdecydowany apel o skierowanie sprawy Związku Radzieckiego za zbrodnię katyńską do Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości, Prezydent, jego administracja oraz Departament Stanu odmówili tego działania. 

Wiemy, że podczas II wojny światowej byli w Departamencie Stanu tacy, którzy uważali, że ujawnienie winy Sowietów w Katyniu zaszkodziłoby naszym relacjom z naszym „sojusznikiem”, Rosją. 

Wiemy, że spotkanie w Jałcie, podczas którego negocjowano granice Polski ze Stalinem, odbyło się w czasie, gdy Roosevelt i Churchill doskonale znali szczegóły Katynia, wiedzieli, że Sowieci kłamią, oraz że zdradzają Polskę — sojusznika, w którego obronie Anglia poszła na wojnę i któremu obaj przywódcy jednoznacznie obiecali granice oraz niezależność polityczną. 

Wierzymy, że gdyby naród amerykański znał w 1943 roku prawdę o Sowietach i rosyjskich polach śmierci w Katyniu, nie stałby bezczynnie, obserwując, jak nasz rząd zdradza Polskę i jej naród, zadawałby trudne pytania o naszego „sojusznika” Rosję i słusznie podchodziłby z podejrzliwością do wszelkich obietnic składanych przez Rosję. 

W zapisie z posiedzenia zamkniętego Komisji Kongresowej z 10 listopada 1952 roku, podczas którego bryg. gen. Carter Clarke, były zastępca szefa sztabu G2 (wywiadu Pentagonu), oraz płk Ivan Yeaton, również były członek G2, zeznali, że gen. Bissell, ówczesny szef G2 w czasie raportu Van Vlieta do G2, a jednocześnie w czasie, gdy w San Francisco tworzono Organizację Narodów Zjednoczonych, był wcześniej stacjonowany na Hawajach. Nie miał on wcześniejszego doświadczenia wywiadowczego; krążyły pogłoski, że opuścił przydział w Indiach w niejasnych okolicznościach oraz że „raport Van Vlieta był raportem dyktowanym w obecności G2 (Bissella), co było całkowicie niezgodne z procedurą, tj. sporządzonym osobiście zamiast przesłania raportu pisemnego”.

ŚCIANA MILCZENIA w ŚLEDZTWIE KATYŃSKIM

Uzasadnione jest pytanie, w jaki sposób gen. Bissell został mianowany na tak ważne stanowisko bez doświadczenia, w czasie gdy Stany Zjednoczone intensywnie działały na rzecz utworzenia Organizacji Narodów Zjednoczonych — oraz w jakim stopniu rozwój ONZ mógł zostać wypaczony przez amerykańskie rozumienie bezwzględnej, nieokazującej skruchy i całkowicie niewiarygodnej roli rządu sowieckiego w zbrodni katyńskiej. 

Wiemy, że New York Herald Tribune opublikował dwa artykuły 3 i 4 lipca 1949 roku autorstwa Juliusa Epsteina dotyczące zbrodni katyńskiej. 

Wiemy, że po tych artykułach do redakcji wpłynął list od pana Harry’ego Thomasa Schultza, w którym wspominał on, że przebywał w tym samym niemieckim obozie jenieckim co płk Van Vliet oraz jego kolega kpt. Stewart, którzy zostali zabrani przez Niemców do Katynia w kwietniu lub maju 1943 roku. 

Wiemy, że 13 kwietnia 1943 roku nazistowski gen. Goebbels ogłosił światu przez radio, że naziści odkryli masowe groby w lesie katyńskim, wcześniej kontrolowanym przez Sowietów, i obwinił Sowietów za makabryczne zamordowanie tysięcy polskich oficerów. 

Wiemy, że Polski Czerwony Krzyż poinformował Międzynarodowy Czerwony Krzyż 21 kwietnia 1943 roku, że w Katyniu znajdują się duże wspólne groby, że ciała to najwyraźniej polscy oficerowie zabici strzałami z rewolwerów, a dokumenty znalezione przy zwłokach wskazują, że morderstwa miały miejsce około marca lub kwietnia 1940 roku.

Wiemy, że kongresmen George Dondero z Michigan napisał do Pentagonu 6 października 1949 r. i poprosił o kopię jakiegokolwiek raportu złożonego przez płk. Van Vlieta. 

Wiemy, że generał major LeRoy Irwin, dyrektor wywiadu w Pentagonie, odpowiedział kongresmenowi Dondero: „…Departament Wywiadu niedawno pozyskał raport na ten temat, który częściowo opierał się na obserwacjach ppłk. Van Vlieta dotyczących niemieckiej ekshumacji polskich grobów w Katyniu w 1943 r. Raport jest tajny i dlatego nie może być w tej chwili udostępniony.” 

Wiemy, że Dondero odpisał i zapytał, dlaczego raport jest utajniony. 

Otrzymał odpowiedź: „raport zawiera pewne wysoce wrażliwe informacje, których przedwczesne ujawnienie byłoby niezwykle nierozsądne w świetle obecnej sytuacji międzynarodowej.” 

Następnie Dondero został poinformowany 6 października 1950 r., że „raport”, o którym mówił Irwin, w rzeczywistości nie był raportem Van Vlieta, lecz Raportem Uzupełniającym o Faktach i Dokumentach dotyczących Zbrodni Katyńskiej, datowanym na październik 1947 r., który aktualizował polski raport złożony w 1946 r. 

Wiemy, że Departament Obrony ostatecznie opublikował dossier katyńskie 18 września 1950 r. i że zawierało ono DRUGI raport Van Vlieta, ponieważ nikt nie mógł odnaleźć oryginału. 

Wiemy, że gdy płk Van Vliet został wyzwolony z obozu jenieckiego przez aliantów, natychmiast udał się do swoich przełożonych w armii na najbliższym froncie i powiedział im, że musi sporządzić raport o zabójstwach w Katyniu. 

Wiemy, z zeznań gen. Clarke’a, że przełożony Van Vlieta, gen. Collins, powiedział mu: „na litość boską, musisz wrócić do Pierwszej Armii i jak najszybciej wrócić do Departamentu Wojny… po prostu odesłał go z powrotem do pierwszej armii… ale powód, dla którego potraktowano to w szczególny sposób, był taki, że była to gorąca sprawa, z którą miał do czynienia…” i że Van Vliet rzeczywiście natychmiast wrócił do Waszyngtonu, aby sporządzić ten raport. 

Pozostaje nam zastanawiać się, kto wiedział, że Katyń był taką „gorącą sprawą”, że w przeciwieństwie do tysięcy innych wyzwolonych jeńców wojennych, płk Van Vliet został pospiesznie odesłany do Pentagonu, aby sporządzić raport, który następnie w tajemniczy sposób „zaginął”, mimo poważnego charakteru raportu oraz faktu, że tysiące dokumentów dotyczących błahych spraw jakoś przetrwały niezliczone reorganizacje, ponowne archiwizacje i redukcje dokumentacji. 

Wiemy z zeznań gen. Clarke’a, że w G2 pracowali pracownicy, w tym William Johnson i jego żona Annette Fox Johnson, którzy byli „lewicujący”. 

Wiemy z jego zeznań, że osoby te otwarcie szerzyły prosowieckie nastroje w USA w latach 1943–45 oraz że nie były odosobnione — wielu zwolenników Związku Sowieckiego znajdowało się w Departamencie Wojny, Departamencie Stanu oraz w G2. 

Wiemy, że płk Yeaton spotkał się z polskim generałem Andersem w Moskwie we wrześniu 1941 r. i że generał Anders był „najbardziej zaniepokojony elitą swojego sztabu oraz najlepszymi oficerami i podoficerami, ponieważ nie miał od nich żadnych wiadomości i nie był w stanie ich odnaleźć.” 

Wiemy również z jego zeznań na posiedzeniu niejawnym 10 listopada 1952 r., że płk Yeaton posiadał akta dotyczące zaginionych polskich oficerów, że zostały one przekazane do G2 oraz że gen. Bissell miał do nich dostęp, gdy spotkał się z płk. Van Vlietem. 

Wiemy z jego zeznań na posiedzeniu niejawnym 10 września 1952 r., że John Earman, który pracował w sztabie gen. Bissella w G2 nigdy nie widział raportu Van Vlieta, uważał za całkiem możliwe, że gen. Bissell wysłał raport Van Vlieta do Departamentu Stanu za pośrednictwem kuriera „Top Secret”, że brak pisma przewodniego i/lub potwierdzenia odbioru byłby niezgodny z przepisami, ale mogło się to zdarzyć; oraz że gdy gen. Bissell w swoich zeznaniach wskazał, iż G2 przekazywało wszystko otrzymane w związku ze zbrodniami wojennymi lub okrucieństwami do agencji, która przechowywała to dla Komisji ds. Zbrodni Wojennych, on, Earman, nie przypominał sobie istnienia takiej agencji. 

Earman kontynuował: „Bissell był cholernie zadowolony ze wszystkiego, co robił… Myślę, że możliwe jest, iż ta sprawa Gildera (drugi raport z podróży do Katynia, sporządzony przez brytyjskiego oficera medycznego), która się pojawiła… w jego własnym umyśle… po tym, jak wysłał raport Van Vlieta do Departamentu Stanu, miał jeszcze coś więcej na ten sam temat i to było piekielnie gorące….”

Wiemy z zeznań Mildred Meere z Tajnego Posiedzenia Wykonawczego z 17 września, że była sekretarką w Departamencie Wojny, nieprzydzieloną do G2, że została wezwana do biura gen. Bissella, że normalnie dla niego nie pracowała oraz że jego asystent, płk Lantoff, powtórzył, iż raport był ŚCIŚLE TAJNY i obowiązywały procedury bezpieczeństwa;

że w maju 1945 roku przyjmowała dyktando od gen. Bissella i płk. Van Vlieta, oraz że zapis tego raportu następnie zaginął, lecz nie pamiętała, czy przekazała go gen. Bissellowi, czy jego asystentowi płk. Lantoffowi; że pamięta sam raport, ponieważ płk Van Vliet dyktował go jej w zamkniętym, prywatnym pomieszczeniu,

oraz że sporządziła tylko jedną kopię jako „brudnopis”, oczekując, że zostanie on zredagowany i poprawiony, jednak tak się nie stało — „brudnopis” jest jedyną wersją, jaką kiedykolwiek przepisała, a swoje notatki z dyktanda przekazała płk. Lantoffowi do spalenia, zgodnie z procedurą. Sporządziła również list, który płk Van Vliet jej dyktował, będący oświadczeniem „o czymś niezwiązanym z jeńcami… miało to charakter polityczny… pamiętam słowo ‘szwajcarski’… dotyczyło to okresu, gdy był jeńcem.” 

Zapytana przez Romana Pucinskiego: „czy pamięta pani, że w swoim raporcie lub ustnie do gen. Bissella stwierdził, iż kopia jego raportu sporządzonego w 1943 roku dla szwajcarskiej potęgi opiekuńczej najprawdopodobniej znajduje się w aktach Departamentu Stanu?” odpowiedziała: „cóż, brzmi to właściwie.” 

Pani Meeres przypomniała sobie również sporządzenie listu z 12 sierpnia 1945 roku, w którym gen. Bissell napisał do pana Lyona:

„Przekazany do informacji i akt Departamentu Stanu jest raport o Katyniu autorstwa Stanleya Gildera, brytyjskiego oficera medycznego. Raport ten uzupełnia oświadczenie ppłk. Van Vlieta przekazane generałowi Holmesowi 25 maja 1945 roku i zasadniczo potwierdza wszystkie istotne fakty zawarte w raporcie ppłk. Van Vlieta.”

Jednakże list z 25 maja nie zawiera żadnej wskazówki, że dołączono do niego raport. 

Pucinski uważał, że trudno uwierzyć, iż gen. Bissell mógł podyktować list z 12 sierpnia, podając datę listu z 25 maja, bez sprawdzenia jakiegoś aktu lub dokumentu w celu potwierdzenia tej daty — to znaczy, trudno uwierzyć, że generał pamiętał tę datę samodzielnie, więc albo on, albo ktoś z personelu musiał mieć dostęp do jakiegoś dokumentu lub aktu do wglądu. 

Wiemy z jego zeznań z 3 czerwca 1952 roku, że gen. Bissell wezwał panią Meeres, aby przyjęła raport od Van Vlieta, oraz że „upewnił się, iż pani Meeres znała klauzulę tajności swojej pracy” … że kiedy raport został ukończony, przeczytał go, polecił sklasyfikować jako ŚCIŚLE TAJNY i przekazać do Departamentu Stanu. 

Kiedy pan Mitchell, główny radca komisji, zapytał gen. Bissella: „Dlaczego i w jakim stopniu raport Van Vlieta został zakwalifikowany jako ŚCIŚLE TAJNY w maju 1945 roku, czyli po kapitulacji Niemiec 8 maja?” gen. Bissell odpowiedział: „Mieliśmy konferencję jałtańską.” 

Wiemy, że Departament Stanu nie był w stanie odnaleźć raportu Van Vlieta ani żadnego potwierdzenia jego odbioru. 

Wiemy, że Departament Stanu nie był w stanie odnaleźć raportu, który Van Vliet przekazał szwajcarskiej potędze opiekuńczej na temat swojego traktowania przez Niemców, w którym stwierdził, że był traktowany jako oficer — jeniec wojenny. 

Wiemy, że kopia aktowa listu z 25 maja zaginęła oraz że oryginał odpowiedzi wysłanej do Bissella przez Holmesa również zaginął, a ponieważ brakowało kopii aktowych, nie można było prześledzić obiegu dokumentów. 

Wiemy, że płk Van Vliet rzeczywiście udał się natychmiast do Pentagonu i tam złożył raport gen. Bissellowi, który następnie został podyktowany Mildred Meeres w zamkniętym, prywatnym pomieszczeniu, że sporządzono tylko jedną kopię, że sam gen. Bissell opatrzył go pieczęcią ŚCIŚLE TAJNE, że płk Van Vliet podpisał każdą stronę i że nigdy więcej go nie widziano

Wiemy, że gen. Bissell następnie podyktował list do płk. Van Vlieta, na jego prośbę, nakazując mu zachowanie milczenia w tej sprawie. 

Wiemy, że następnego dnia gen. Bissell, 25 maja, wysłał list do Holmesa z prośbą o więcej informacji na temat Van Vlieta i jego raportu do szwajcarskiej siły ochronnej, aby Bissell mógł potwierdzić część informacji, które Van Vliet przekazał mu 23 maja. 

Wiemy, że w 1950 roku pewien dżentelmen o nazwisku Walter Kelly Schwinn był pełniącym obowiązki szefa zespołu ds. polityki programu zagranicznego Programu Wymiany Edukacyjnej. 23 września 1952 roku, podczas tajnej sesji wykonawczej oznaczonej jako „poufna”, pana Schwinna zapytano, dlaczego w 1949 roku Biuro Informacji Międzynarodowej nie chciało uczynić Katynia głównym tematem, a on odpowiedział:

„Nie sądziłem, że Polacy szczególnie potrzebują być o tym informowani. Powiedziałem (do Juliusa Epsteina), że pojawia się pytanie, kiedy kampania dotycząca Katynia mogłaby przynieść największy pożytek.” 

Roman Pucinski odniósł się do tej wypowiedzi: „(ale) w 1950 roku… chcieliście powiedzieć światu, szczególnie światu za żelazną kurtyną, prawdę i uzyskaliście środki (dla VOA), i powiedzieliście im prawdę… cała działalność VOA była organizowana i intensyfikowana. Prezydent wydał instrukcję, że chce zdecydowanej polityki w VOA, i nawet rozpoczął kampanię, która była głównie skierowana przeciwko Sowietom, i nie mogę zrozumieć, jeśli takie były cele VOA, co było złego w mówieniu o Katyniu, kiedy macie klejnot w postaci broni propagandowej…

Tu macie prawdziwą historię — 15 000 polskich oficerów, intelektualnych liderów, zamordowanych w Katyniu, wymordowanych przez Sowietów; tu macie rok 1951. Jaka była różnica między 1952 a 1950 rokiem, kiedy wtedy próbowaliście powiedzieć światu prawdę? Dlaczego Katyń został wyróżniony stwierdzeniem, aby zapewnić mu „odpowiednie omówienie?” 

Na co Schwinn odpowiedział: „to nie byłby najskuteczniejszy moment, aby wykorzystać ten materiał… Szczerze mówiąc, uważam, że jest to materiał, który mógł zostać zmagazynowany.” 

Ciąg dalszy nastąpi

Zobacz również:  https://www.kobo.com/us/en/ebook/katyn-state-sponsored-extermination-1 

Website |  + posts

Comments

No comments yet. Why don’t you start the discussion?

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *