ŚCIANA MILCZENIA w ŚLEDZTWIE KATYŃSKIM c.d.

Roman Puciński, Ściana Milczenia w Śledztwie Katyńskim
Roman Puciński Ściana Milczenia w Śledztwie Katyńskim

ŚCIANA MILCZENIA w ŚLEDZTWIE KATYŃSKIM

Ciąg Dalszy

Co jeszcze wiemy ze śledztwa amerykańskiej Komisji Maddena?

Wiemy, że Hilda Shea z Federalnej Komisji Łączności USA w swoim zeznaniu podczas sesji wykonawczej oświadczyła, że zarówno ona jak i jej mąż byli naturalizowanymi Amerykanami rosyjskiego pochodzenia. 

Została ona zapytana o „Studium i dochodzenie Krajowej Komisji Łączności z 5 sierpnia 1943 roku” oraz zeznania Josepha Langa, dyrektora generalnego stacji radiowej WHOM w Nowym Jorku, gdzie Lang zeznał:

„…Shea byli zaniepokojeni sytuacją, która rozwijała się między Rosją a Polską w kwestii granic oraz faktem, że Polska, jak sądzę poprzez swojego premiera, swój rząd na uchodźstwie w Londynie, zaprotestowała wobec Rosji w sprawie zabicia tych 10 000 polskich oficerów w Rosji i byli zaniepokojeni tym, jak sytuacja będzie przedstawiana w różnych stacjach radiowych.” 

Wiemy, że Wojenny Urząd Kontroli Radiowej Języków Obcych chciał, aby Lang uporządkował sytuację w stacji radiowej w Detroit, gdzie polskie programy i komentatorzy wiadomości przyjęli antagonistyczną postawę wobec Rosji w kwestii granic. 

Shea została zapytana, skąd dowiedziała się o Katyniu, i przyznała, że było to bardzo powszechnie znane, ponieważ było tak kontrowersyjne, „i niezależnie od tego, którą stronę się popierało, była ona w pełni uzasadniona.” 

Ponownie cytując zeznanie pana Langa przed inną komisją: „Miałem spotkanie z Shea około połowy maja 1943 roku, co — dla państwa informacji — przypada niemal dokładnie miesiąc po ujawnieniu przez Niemców dołów katyńskich, kiedy to świat po raz pierwszy się o tym dowiedział.” 

Shea, zapytana przez głównego doradcę komisji, adwokata Mitchella, jak po raz pierwszy dowiedziała się o Katyniu, powiedziała, że była to „sprawa głośna” i że pamięta „spór na ten temat w programach polsko-rosyjskich.” 

Ponieważ jej zadaniem było monitorowanie audycji w językach obcych, aby upewnić się, że stacje działają w interesie publicznym i utrzymują swoje licencje, komisja zapytała, czy jej obecność na spotkaniach, podczas których prosiła kierowników stacji o złagodzenie relacji dotyczących „tej polskiej sprawy”, mogła być dla właścicieli stacji zastraszająca. Shea przyznała, że stacje te działały na tymczasowych licencjach — odnawianych co 30 dni — więc obecność FCC na takich spotkaniach mogła być zastraszająca, ale nalegała, że jej praca nie była cenzurą. 

Zapytana przez Mitchella, dlaczego sytuacja między Rosją a Polską dotycząca granic była przedmiotem zainteresowania FCC w maju 1943 roku, przed Teheranem i przed Jałtą, pani Shea nie potrafiła udzielić konkretnej odpowiedzi. 

Pucinski przypomniał rozmowę, jaką odbył z panem Langiem i panem Garym, w której pan Gary powiedział: „Ich (Shea i jej współpracownika Cranstona) postawa była taka, aby nigdy nie mówić przeciwko Rosji… chcieli nałożyć kaganiec na wszelką krytykę Rosji, jeśli chodzi o krytykowanie jej ambicji ustanowienia nowej granicy Polski po wojnie.” 

Mitchell dodał: „proszę pamiętać datę — maj 1943 roku — sprawa Katynia nigdy nie została przekazana amerykańskiemu społeczeństwu. Wy, ludzie w rządzie, wiedzieliście wiele o Katyniu, ale amerykańska opinia publiczna nie wiedziała nic aż do lutego 1944 roku, kiedy to zostało rozpowszechnione na całym świecie, po opublikowaniu sowieckiego raportu medycznego i gdy siedemnastu korespondentów prasowych, w tym Kathleen Harriman, odwiedziło groby, a następnie przyjęto prosowiecką linię dla dobra amerykańskiej opinii publicznej, i kiedy mówię, że nic nie zostało opublikowane, nie znalazłem tego do tej pory ani w kwietniu 1943, ani w maju 1943 roku.”

Shea odpowiedział: „ale to było w zagranicznym radiu”

Ale Mitchell odparł: „Mówię o społeczeństwie amerykańskim jako całości…. Polacy nie mówili o tym na antenie – po tym spotkaniu — dlaczego społeczeństwo amerykańskie nie miało prawa wiedzieć o tym w tamtym czasie, dlaczego pani i Cranston byli zaangażowani w próby sprzedania tej narracji w Detroit, że ci polscy komentatorzy musieliby zdjąć to, co było uwierzytelnioną wiadomością (tj. z serwisów agencyjnych bez komentarza redakcyjnego)?”

Pucinski: „Jaka była polityka pani biura wobec Sowietów w tym czasie?”

Shea: „Uważaliśmy Rosjan za sojuszników i nie badaliśmy tych audycji tak dokładnie jak badaliśmy audycje w językach wroga.”

Pucinski: „Czy polski jest językiem wroga?”

Shea: „Cóż, Polacy nie byli wrogami.”

Pucinski: „Ale badaliście programy polskie?”

Shea: „wszyscy o tym mówili.”

Mitchell: „Franklin Roosevelt musi przewracać się w grobie, ponieważ on i Winston Churchill sprzedali Polskę, i to jest w protokole. A to, do czego próbuję dotrzeć, to jak wy ludzie wiedzieliście o granicach, skoro Truman do dziś nie chce ich ujawnić, poza stwierdzeniem, że w Jałcie zdecydowano, iż wracają do linii Curzona z traktatu wersalskiego. W tamtym czasie Polska zaoferowała jedną trzecią wschodniej części Polski Sowietom, a oni to odrzucili — to było w 1922 roku. Ale w Jałcie zostało to przywrócone jako linia na zalecenie Stalina oraz zarówno Roosevelta, jak i Churchilla, wbrew wyraźnemu zapisowi Karty Atlantyckiej, która mówiła, że żaden sojusznik nie będzie dążył do zdobyczy terytorialnych w wyniku wojny. Wy ludzie w maju 1943 roku mówicie o granicach, kiedy konferencje w Teheranie i Jałcie nawet jeszcze się nie odbyły, i to jest najbardziej zdumiewające — nie potrafię tego zrozumieć, chyba że ktoś został poinformowany, że tego właśnie będą domagać się Sowieci i to otrzymają.”

24 września 1952 roku, podczas tajnej sesji wykonawczej, pan Robert Richards ze Stowarzyszenia Nadawców Radiowych i Telewizyjnych, wcześniej związany z Wydziałem Nadawczym Biura Cenzury, oraz pan Edward Bronson, Stowarzyszenie Nadawców Radiowych i Telewizyjnych, również wcześniej z Biura Cenzury, złożyli zeznania.

Wyjaśnili, że Biuro Cenzury zostało ustanowione, aby upewnić się, że informacje, które mogłyby być pomocne dla wroga, nie są nadawane.

Richards zeznał: „…napotkaliśmy sytuację, w której zagraniczna służba wywiadu nadawczego monitorowała nie tylko nadchodzące zagraniczne audycje i je analizowała, ale także monitorowała krajowe audycje w językach obcych i je analizowała… z mojego rozumienia wynika, że Ustawa o Łączności upoważnia Komisję do ustanowienia monitoringu… wyłącznie z przyczyn technicznych… nie jest funkcją FCC monitorowanie treści programowych poprzez taki monitoring.”

Richards kontynuował, że z rozmów z pracownikami FCC rozumiał, iż jeśli uznaliby, że jakaś stacja prowadzi „podejrzaną działalność”, FCC po prostu wstrzymałaby jej licencję na jakiś czas, dając im czas do namysłu, a następnie, jeśli dana działalność ustałaby, licencja zostałaby odnowiona.

Richards zeznał: „Interpretowałbym to jako odnoszące się do politycznej treści audycji… moje wrażenie jest takie, że sprzeciwiali się pewnym antyradzieckim materiałom nadawanym wśród niektórych grup językowych… z tego co pamiętam, bardzo aktywnie zajmowali się językami niemieckim i włoskim… polskim i ukraińskim.”

Pucinski zapytał: „Rozumiem, że pani Shea była bardzo aktywna w tej całej próbie przejęcia obowiązków cenzorskich przez FBIS (Foreign Broadcast Intelligence Service)?”

Bronson: „Tak, tak sądzę.”

Podczas sesji zamkniętej, 10 listopada 1952 r., John D. Hickerson, zastępca sekretarza stanu, wcześniej zastępca dyrektora Biura Spraw Europejskich (wiosna 1945), zeznał, że uczestniczył w Konferencji w San Francisco w celu ustanowienia Organizacji Narodów Zjednoczonych, 25 kwietnia 1945 r.

Polska nie uczestniczyła w tej konferencji. Nie została zaproszona, ponieważ na konferencji w Jałcie strony uzgodniły protokół dotyczący Polski. Hickerson nie był pewien, czy protokół ten został przekazany Rządowi Polski na uchodźstwie przed spotkaniem ONZ 25 kwietnia. Protokół stwierdzał, że ponieważ powstała nowa sytuacja w Polsce „w wyniku jej całkowitego wyzwolenia przez Armię Czerwoną”, nowy rząd Polski powinien obejmować ziemie w zachodniej części Polski, a działający wówczas rząd tymczasowy powinien zostać przekształcony w Polski Tymczasowy Rząd Jedności Narodowej, który miał przeprowadzić wolne i nieskrępowane wybory w głosowaniu tajnym oraz obejmować Polaków w kraju i „Polaków za granicą” w jego tworzeniu. Zwróćmy uwagę, że nie powiedziano: Rząd Polski na uchodźstwie.

Protokół stanowił, że po utworzeniu nowego rządu ZSRR, USA i Wielka Brytania uznają go. Stwierdzał również, że linia Curzona będzie wschodnią granicą Polski.

Kongresman Dondero zapytał, dlaczego Rząd Polski na uchodźstwie nie został zaproszony na spotkanie w San Francisco.

Hickerson powiedział, że było to spowodowane oczekiwaniem, iż nowy Polski Rząd Jedności Narodowej zostanie utworzony na czas, aby Polska mogła uczestniczyć w konferencji; jednak tak się nie stało, ponieważ choć uznawaliśmy rząd na uchodźstwie, w Jałcie zgodziliśmy się uznać nowy rząd, rozszerzony rząd. Uznawaliśmy Rząd Polski na uchodźstwie do 5 lipca 1945 r. Jałta miała miejsce od 4 do 11 lutego 1945 r.

1 marca 1945 r. Prezydent przedstawił Kongresowi raport z konferencji w Jałcie.

2 marca 1945 r. powołano Komisję (w celu zorganizowania nowej Polski, na którą zgodziły się strony w Jałcie), a ambasador Harriman i sir Alexander Clark Kerr rozpoczęli działania, wraz z Mołotowem, aby utworzyć nowy rząd polski. Mołotow nalegał, aby tylko Polacy rekomendowani przez rząd lubelski – rosyjski rząd marionetkowy – byli zapraszani do konsultacji z komisją; Harriman i Kerr odmówili przyjęcia tej interpretacji.

Hickerson powiedział: „wszyscy w pełni oczekiwali, że porozumienie jałtańskie zostanie zrealizowane i że dyskusje nad reorganizacją polskiego rządu będą przebiegać harmonijnie… oraz że Polska zostanie zaproszona na konferencję (w San Francisco)… Jednak 5 marca konieczne stało się wysłanie zaproszeń… konferencja miała odbyć się w połowie kwietnia… zaproszenia wysłano bez zaproszenia jakiegokolwiek rządu polskiego. Polska nie mogła zostać zaproszona, ponieważ wciąż nie posiadała reprezentatywnego rządu przewidzianego w porozumieniu jałtańskim.”

Harriman, Kerr i Mołotow kontynuowali swoje rozmowy. Roosevelt wysłał wiadomość do Churchilla:

„Z niepokojem i obawą obserwuję rozwój radzieckiego stanowiska od czasu Jałty.” Następnie Mołotow nalegał, aby rząd lubelski został zaproszony do San Francisco, lecz USA i Wielka Brytania odmówiły. Następnie ponowił próbę zaproszenia rządu lubelskiego podczas konferencji w San Francisco, lecz USA, Wielka Brytania i Francja nie wyraziły zgody; rozmowy dotyczące reorganizacji Polski utknęły w martwym punkcie. Prezydent Truman wysłał pana Hopkinsa do Moskwy pod koniec maja 1945 r. – 24 maja 1945 r. Hopkins uzyskał zgodę Stalina na włączenie większej liczby członków społeczności polskiej, w tym rządu na uchodźstwie, do nowego rządu, a delegaci w San Francisco zgodzili się, że Polska, po jej zorganizowaniu, będzie mogła podpisać Kartę, ponieważ Polska podpisała deklarację Narodów Zjednoczonych w styczniu 1942 r.

Mitchell: „Z wyjątkiem tego, że były to dwa różne rządy.”

Hickerson: „To prawda: Polska ratyfikowała Kartę 15 października 1945 r.”

Puciński: „Zastanawiam się, czy to prawda, że pan Stetinius był bardzo silnie naciskany przez środowisko polskie w tym kraju, aby uzyskać od pana Mołotowa na konferencji w San Francisco oświadczenie, dlaczego tych 16 mężczyzn (którzy zostali aresztowani i przetrzymywani w Rosji podczas rozmów o nowym rządzie polskim) było zatrzymywanych, i po długim zwlekaniu pan Stetinius powiedział konferencji, że wyjdzie, jeśli nie otrzyma odpowiedzi…”

Kongresmen O’Konski: „Czy widzi pan jakiekolwiek znaczenie pomiędzy utajnieniem raportu Van Vlieta, co miało miejsce 24 maja 1945 r….w tym wybuchowym czasie, a pełnym nadziei, życzeniowym myśleniem Amerykanów, że Organizacja Narodów Zjednoczonych odniesie sukces? Innymi słowy, gdyby ten wybuchowy raport został wtedy upubliczniony, czy uważa pan, że powstałoby coś takiego jak Organizacja Narodów Zjednoczonych?”

Hickerson: „Nie sądzę, aby istniał jakikolwiek związek.”

Kongresmen Sheehan: „Innymi słowy, mówi pan, że gdyby 25 maja 1945 r. ujawniono światu, iż inteligencja armii polskiej, wszyscy jej oficerowie, zostali brutalnie zamordowani przez Rosjan w czasie, gdy Rosjanie nie byli w stanie wojny z Polską, i w czasie, gdy mieli rzekomo chronić polskie interesy, to opinia publiczna amerykańska i wszyscy inni w Stanach Zjednoczonych powinni byli to zaakceptować ze strony Rosjan… Jeśli raport Van Vlieta zostałby wówczas ujawniony światu i Stanom Zjednoczonym, w maju 1945 r., gdy Organizacja Narodów Zjednoczonych była w trakcie powstawania… czy chciałby pan kontynuować negocjacje z krajem takim jak Rosja po tym, co ujawnił raport?”

Hickerson: „od 1943 r. istniały oskarżenia i kontr-oskarżenia.”

Puciński: „Dokładnie do tego zmierzamy i myślę, że komisja to rozumie. Do tego momentu istniały oskarżenia i kontr-oskarżenia między Sowietami a Niemcami, ale 22 maja 1945 r. po raz pierwszy amerykański oficer, wysoki rangą oficer amerykański, ppłk Van Vliet, który został zabrany do Katynia i był świadkiem ekshumacji tych ciał, przybył do Waszyngtonu i jako neutralny obserwator, bez sympatii ani do Niemców, ani do Rosjan, powiedział:

„Moim zdaniem ci Polacy zostali zamordowani przez Sowietów.”

….zadajemy to pytanie, ponieważ… chcemy ustalić w komisji, czy raport Van Vlieta został utajniony z bardzo konkretnego powodu….czy nie jest faktem, że w San Francisco, przez te wszystkie dni, tygodnie czy miesiące, kiedy próbowaliście zorganizować Organizację Narodów Zjednoczonych, mieliście wszelkiego rodzaju problemy z Rosjanami….?”

Hickerson: „To prawda.”

Dondero: „oni też się wcale nie zmienili.”

Hickerson: „(powiedziałem moim kolegom tam) to nie zadziała, jeśli nie uzyskamy lepszej współpracy ze strony Związku Radzieckiego, niż mamy obecnie… złożyli pewne zobowiązania… problem polega na tym, że nie realizują zobowiązań, chyba że leży to w ich interesie.”

Sheehan: „Ale wiemy o tym od 1933 r.… złamali praktycznie każdy protokół lub porozumienie, jakie z nami zawarli… innymi słowy, przez dwanaście lat, od 1933 do 1945, na podstawie wcześniejszej historii Departament Stanu przez cały czas wiedział, że złamali praktycznie każdą umowę, jaką kiedykolwiek zawarli, a jednak ludzie w Departamencie Stanu nadal mieli nadzieję, że się poprawią…”

Puciński: „…Było wiele chaosu i zamieszania wokół 16 polskich patriotów, którzy byli internowani w Moskwie…” (w czasie, gdy odbywało się spotkanie ONZ w San Francisco)

Hickerson: „…USA zażądały wyjaśnienia.”

William McCahon, Biuro Spraw Gospodarczych, Departament Stanu, wcześniej w Wydziale Problemów Wojennych, zeznał, że przygotował list podpisany przez gen. Holmesa z 9 czerwca, będący odpowiedzią na zapytanie gen. Bissella dotyczące traktowania Van Vlieta przez Niemców, które miało zostać przekazane szwajcarskiej władzy opiekuńczej. Holmes poinformował Bissella, że „uznaje się za prawdopodobne, iż odpowiedź płk. Van Vlieta mogła zostać zinterpretowana [przechwycona] przez władze niemieckie i nigdy nie została przekazana odpowiednim urzędnikom rządu szwajcarskiego.”

Puciński: „Jak doszedł pan do takiego wniosku?”

McCahon: „Nie kwestionowałem informacji zawartych w liście gen. Bissella; gdy go otrzymaliśmy, został przekazany do akt do sprawdzenia i w tym liście zobaczy pan, że wysłano dwa zapytania w tej sprawie, jedno we wrześniu 1943 r., a drugie ponownie w grudniu tego samego roku.”

Puciński: „Listy do szwajcarskiej władzy opiekuńczej?”

McCahon: „Telegramy lub depesze.”

Puciński: „1943… jak Departament Stanu w ogóle dowiedział się o Van Vliecie i Stewarcie?”

McCahon: „…to było przechwycenie cenzorskie… później otrzymaliśmy z Londynu informację o nazwiskach oficerów… uzyskali ją z raportu brytyjskich oficerów.”

Puciński: „Oświadczenie Van Vlieta, że został zabrany do Katynia… „Pokazano mi masowe groby, …i traktowano mnie tak, jak przysługuje oficerowi jeńcowi wojennemu”, było datowane na 24.03.44 r.” …oświadczenie zostało otrzymane przez Departament Stanu z amerykańskiej placówki w Bernie w Szwajcarii 2 maja 1944 r., …nie wiedzieliście o tym oświadczeniu”

„…istniało w aktach Departamentu Stanu jeszcze miesiąc temu… zapisy wskazują, że jedna kopia tego dokumentu została przesłana do Biura Naczelnego Szefa Żandarmerii Wojskowej (Provost Marshal General), a druga do G-1”.

Wiemy, że różne wpływowe osoby oraz agencje rządu Stanów Zjednoczonych posiadały wiedzę na temat zbrodni katyńskiej – nie tylko dzięki niemieckim doniesieniom radiowym z 1943 roku, lecz także za sprawą przechwyconych wiadomości; wiedzę tę czerpano również w 1944 roku za pośrednictwem Szwajcarii jako mocarstwa opiekuńczego, a w 1945 roku – dzięki raportom płk. Van Vlieta, składanym kolejnym przełożonym, aż wreszcie gen. Bissellowi, dyrektorowi G-2 (wywiadu) w Pentagonie.

Wiemy, że 23 maja Van Vliet spotkał się z Bissellem, a 25 maja rozpoczęła się konferencja, której celem było powołanie do życia Organizacji Narodów Zjednoczonych.

Wiemy, że raport Van Vlieta – wraz ze wszystkimi informacjami dotyczącymi Katynia oraz sprawców zbrodni po stronie radzieckiej – został zatajony przed amerykańskim społeczeństwem, a jego rozpowszechnianie w audycjach nadawanych w językach obcych było w istocie aktywnie blokowane.

Jesteśmy przekonani, że granice Polski, ustalenia z Jałty, kształt polskiego rządu, a także same fundamenty Organizacji Narodów Zjednoczonych wyglądałyby zupełnie inaczej, gdyby rząd Stanów Zjednoczonych zachował się szczerze i otwarcie wobec obywateli własnego kraju oraz całego świata.

Zamiast tego – aby zawrzeć „pakt z diabłem”, mający na celu utrzymanie Rosji w stanie wojny z Japonią – Roosevelt, Departament Stanu, Departament Wojny, FCC, Głos Ameryki, Truman, Brytyjczycy oraz inne agencje zatuszowali zbrodnię katyńską; było to tuszowanie, którego skutkiem stało się wzięcie całych narodów jako zakładników woli komunizmu oraz brutalności sowieckiej dominacji.

Pozostaje nam jedynie zastanawiać się, jak bardzo inny byłby świat, gdyby przywódcy Stanów Zjednoczonych postąpili słusznie, a nie tak, jak w danej chwili wydawało im się to politycznie wygodne.

Zastanawiamy się, jak inaczej potoczyłyby się ludzkie losy, gdyby w kręgach przywódczych tego narodu nie tolerowano osób sympatyzujących z reżimem sowieckim.

Zawsze będziemy zadawać sobie pytanie, ile rodzin zostało zniszczonych przez zbrodnię katyńską oraz przez dziesięciolecia sowieckiej dominacji.

Musimy też zapytać samych siebie, czy obecni przywódcy Ameryki posiadają wystarczającą odwagę moralną, by domagać się sprawiedliwości dla ofiar Katynia oraz ujawnienia dokumentów, które poświadczą rozmiar tamtejszego horroru.

Wreszcie wszyscy musimy zadać sobie pytanie, czy przywództwo tego wielkiego narodu potrafi wyciągnąć wnioski z lekcji, jaką była zmowa milczenia, i poświęcić się budowaniu jasnej, przejrzystej i otwartej komunikacji z ludźmi, którym służy. Rozumiemy, że kwestia bezpieczeństwa – zarówno w roku 1945, jak i obecnie – stanowi kluczową i niezaprzeczalną rzeczywistość; nie dążymy bynajmniej do tego, by pozbawić się ochrony, jaką zapewniają narodowe interesy bezpieczeństwa.

Jednak utrzymywanie tajemnic w wolnym społeczeństwie wiąże się z ryzykiem – niekiedy dla naszego własnego narodu, a niekiedy dla innych. W przypadku zbrodni katyńskiej utrzymywanie tajemnicy – ​​a także wytyczanie granic międzynarodowych, kształtowanie relacji i tworzenie organizacji w oparciu o to kłamstwo wynikające z przemilczenia – oznaczało oficjalne usankcjonowanie śmierci tysięcy ludzi. Ludzi, którzy – czy to za życia, czy też poprzez swoją śmierć – mogliby odmienić losy świata; wiedza o ich brutalnym zamordowaniu z pewnością miałaby bowiem ogromne znaczenie zarówno dla Amerykanów, jak i dla całej społeczności międzynarodowej – zarówno w trakcie wojny, jak i po jej zakończeniu.

Ostatecznie pozostaje nam więc zadać sobie pytanie:

Czy w wolnym społeczeństwie utrzymywanie jakichkolwiek tajemnic może być kiedykolwiek moralnie dopuszczalne?

Aurelia Pluciński 

ŚCIANA MILCZENIA w ŚLEDZTWIE KATYŃSKIM

Website |  + posts

Comments

No comments yet. Why don’t you start the discussion?

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *