Historia Polaków w Afryce Południowej (część III )

Historia Polaków w Afryce Południowej (część III )

Andrzej Otomański

Sierpień ’80, powstanie NSZZ Solidarność, stan wojenny wprowadzony przez komunistów 13.12.1981r. miały swoje przełożenie na duży napływ nowych emigrantów z Polski do RPA. Polacy wykorzystali rok relaksacji polityki wydawania paszportów, by tysiącami udać się na Zachód, a po wybuchu „wojny Polsko-Jaruzelskiej” masowo składali wnioski o przyznanie im azylu w krajach, w których się znaleźli. Wskutek tych wydarzeń do RPA przybyło ok.4 tys. Polaków, głównie z Austrii i Niemiec. Ciekawostką było zejście na początku 1982 roku w porcie Windhoek (dziś stolica Namibii, wtedy będąca pod administracją RPA) marynarzy z 2 polskich statków i poproszenie o azyl w RPA. Nowo przybyli znaleźli zatrudnie w firmach prywatnych i państwowych oraz w instytucjach rządowych bez problemu gdyż była to głównie emigracja wykwalifikowana – lekarze, inżynierowie, technicy, nauczyciele oraz przedstawiciele zawodów technicznych.

Ta fala imigracyjna spowodowała powstanie nowych ośrodów polonijnych na mapie RPA, jak na przykład w miejscowości Secunda, gdzie znajdował się olbrzymi kompleks firmy SASOL wytwarzający benzynę syntetyczną z węgla, czy w rejonie Vaal Triangle położonym ok.60 km na południe od Johannesburga, gdzie było potężne centrum przemysłowe, w tym huty, zakłady petrochemiczne, elektrownia. Wzmocnieniu ilościowemu uległy działające organizacje polonijne, do których chętnie zapisywali się Polacy. Z czasem tworzono też nowe organizacje jak np. „Polskie Centrum Kulturalne” i „Pomost” w Johannesburgu, Zrzeszenie Polskie „Secunda”, Zjednoczenie Polskie Vaal Triangle czy Związek Polskich Lekarzy i Dentystów. By pokazać bogactwo ówczesnej działalności kulturalnej podam to na przykładzie Zjednoczenia Polskiego w Johannesburgu: Zespół Tańca Ludowego, Chór Polski, Szkoła Polska, Związek Harcerstwa Polskiego, Biblioteka Polska, Koło Armii Krajowej i Powstańców Warszawskich; choć część z nich w późniejszych latach przestała istnieć, to zarazem powstawały nowe organizacje. Polacy wśród różnych grup etnicznych mających swoje kluby czy organizacje, wyróżniali się różnorodnością i aktywnością. Każdy z ośrodów polonijnych obchodził różne rocznice patriotyczne, jak Święto Niepodległości, wybuch Powstania Warszawskiego. W Johannesburgu corocznie spotykano się w kwietniu pod Pomnikiem Katyńskim by upamiętnić Zbrodnię Katyńską, a we wrześniu we współpracy z Armią RPA wspominano lotników południowo-afrykańskich, którzy zginęli latając z pomocą powstańcom warszawskim.

W tym opisie nie sposób pominąć polskich księży. Tam gdzie była Polonia, tam byli i oni by służyć rodakom posługą duszpasterską. O ich obecności oraz obecności polskich sióstr zakonnych pisałem już wcześniej, ale chcę tu przywołać chyba najdłuższą zorganizowaną obecność w RPA. Otóż w 1946r. został otwarty w Johannesburgu nowicjat Zgromadzenia Sióstr Służebniczek Starowiejskich Najświętszej Maryi Panny, a dwa lata później powstał dom zakonny. Zakon ten służył pomocą nie tylko licznie przybywającym Polakom. Od wielu lat siostry prowadzą również otwarte dla wszystkich przedszkole. Dziś w RPA są już 4 domy zakonne tego zgromadzenia.

Rozwijająca się Polonia Johannesburga nie mieściła się już w kaplicy sióstr, więc kapelan Polskiej Misji Katolickiej ks. infułat dr Jan Jaworski robił starania w diecezji o przydzielenie Polakom kościoła. I tak w 1978r. w dzielnicy Norwood, dzięki ks.Jaworskiemu Polacy przejęli kościół św. Józefa Robotnika, który do chwili obecnej działa jako polskie centrum katolickie. Duży napływ Polaków do RPA w latach 1981-92 spowodował, iż przybyli tu księża Chrystusowcy, których oficjalna nazwa mówi wszystko: Towarzystowo Chrystusowe dla Polonii Zagranicznej. Ich wezwanie to: „Wszystko dla Boga i Polonii Zagranicznej”. Na przełomie lat ’80/’90 Chrystusowcy byli obecni w 5 głównych ośrodkach tj. w Johannesburgu, Pretorii, Vanderbijlpark (Vaal Triangle), Cape Town i Durbanie. Innym polskim akcentem religijnym jest erygowanie w Walkerville, w południowym krańcu Johannesburga, parafii Miłosierdzia Bożego, której pierwszym proboszczem w 2005 roku został polski misjonarz, salezjanin ks.Stanisław Jagodziński. Sprowadził on do kościoła relikwie s. Faustyny. Dodatkowo na górującm nad parafią wzgórzu z inicjatywy Stefana Heroka w 2016 roku poświęcono kaplicę Matki Bożej Miłosierdzia. Podobnie jak w Johannesburgu, w tamtych latach Polacy „dostali” swe kościoły także w tych ośrodkach.?

Po kontrolowanym przez komunistów oddaniu władzy w1989 roku i możliwości swobodnego wyjazdu z Polski, wiele osób z tego skorzystało. W tym czasie duże koncerny z RPA wysłały swych przedstawicieli do Europy szukając wykwalifikowanych pracowników, w wyniku czego na wiosnę i latem 1990r. do RPA napłynęła kolejna fala polskiego osadnictwa. Warto zauważyć w tym miescu, iż wszyscy przybywający mieli prawo pracy i status stałych rezydentów, zaś znane z krajów Europy Zachodniej zjawisko tzw. emigracji zmywakowej zupełnie nie miało tu miejsca. Polacy pracowali w swoich wyuczonych zawodach, choć oczywiście gdy było trzeba, umieli się szybko przekwalifikować i być elastycznymi wobec potrzeb rynku pracy. Pewna część z nich zdecydowała o rozwinięciu własnej działalności gospodarczej, zwłaszcza iż otworzyła się możliwość nawiązania kontaktów gospodarczych z Polską. Jak to bywa w biznesie, niektórzy odnieśli sukces, inni nie. Pewne uszczuplenie polskiej obecności nastąpiło po demokratycznych wyborach w RPA w 1994 roku. Wówczas to niektórzy, głównie ci, którzy przybyli w 1990 roku ale nie tylko, postanowili opuścić RPA obawiając się kierunku zmian jaki przyniosą rządy czarnej większości. Część osób wróciła do Polski ale jakaś część wyemigrowała do innych krajów. Ocenia się, że po tej reemigracji liczba Polaków w RPA ustabilizowała się na poziomie ok.15 tysięcy. Ponieważ RPA dopuszcza podwójne obywatelstwo prawie wszyscy Polacy je posiadali, gdyż bycie obywatelem RPA i zachowując obywatelstwo polskie ułatwiało wiele spraw życiowych.

Od ok. 2000 roku można odnotować proces powolnego zmniejszania się Polonii wynikający z naturalnego procesu umieralności, oraz postępującej reemigracji zarówno przybyłych w latach 1982-1990, ale także i ich dzieci, które po skończeniu uniwersytetów częściowo rozjechały się po świecie. Tak na marginesie, Żydzi i Polacy mają proporcjonalnie największą liczbę absolwentów szkół wyższych. Poza tym, ich małżeństwa są generalnie mieszane i mimo, że nie wypierają się swej polskości a wręcz przeciwnie są z niej dumni, to jednak ich dzieci raczej nie mówią po polsku.

Jeśli chodzi o kontakty z innymi organizacjami polonijnymi na świecie, to wspólnota polska była reprezentowana już na zjeździe polonijnym w Tronto (1978) a rok potem w Londynie. Od tego czasu nawiązała też bliższe kontakty z polskimi centrami w Kanadzie, USA czy Wielkiej Brytani i dziś jest bardziej rozpoznawalna. Polacy nie angażują się formalnie w życie polityczne RPA na żadnym szczeblu, co wynika z prostej przyczyny: wcześniej nie trzymali z Burami, z ich ograniczonym podejściem narodowościowym, a dziś daleko im, z wiadomych przyczyn do socjalizujących partii politycznych. Natomiast jeśli chodzi o sferę zawodową, to polscy lekarze, pielęgniarki, architekci, inżynierowie, nauczyciele i reprezentanci zawodów technicznych, są uważani za znakomitych profesjonalistów, przynosząc Polakom uznanie za ich wkład w rozwój RPA.

Gdybym kończył tą historię przed wybuchem szaleństwa związanego z Covid’em, w jakieś części byłaby inna, ale ogólny trend i ewolucja życia polonijnego w RPA jest od tego czynnika zależna. Fakty są takie, a podaję je po zasięgnięciu opinii członków organizacji w Cape Town, Durbanie, Johannesburgu oraz doskonale wiedząc co się dzieje w moim własnym Vaal Triangle, że aktywność polonijna zamiera. Zjawisko to przybiera drastyczną formę w małych ośrodkach, gdzie oprócz naturalnego procesu starzenia się członków dochodzą kłopoty związane z tzw. zastępowalnością pokoleń, czyli faktycznie brak młodych ludzi, którzy podjęliby się zaangażowania w działalność polonijną. Oczywiście to pojęcie jest relatywne, bo gdy uda się namówić 40-latka do działania, to już sukces. Tak więc już teraz mogą się te organizacje przekształcić w wirtualne Kluby Seniora a za kilka lat grozi im faktyczne rozwiązanie. Nieco lepsza sytuacja jest w Johannesburgu, ale wiele mówiące jest to, że jeśli kilkutysięczna Polonia ma problem z uzupełnieniem Zarządu Zjednoczenia i znalezieniem nowego prezesa na miejsce zmarłej w styczniu B. Kukulskiej, to jest faktycznie niewesoło. A problem napływu młodychludzi jest ten sam, jak w małych ośrodkach. Obecny stan rzeczy miałem nazwać „polonijną hiberancją”, lecz jest ona nieadekwatna, bo po okresie hibernacji zwierzęta wracają do aktywnego życia, zaś w tym przypadku nieunikniony wydaje się po prostu zanik polskich organizacji polonijnych. Nie oznacza to oczywiście likwidacji polskiej obecności, ale raczej jej przeniesienie w sferę wirtualną, czyli do kontaktów via Skype, Zoom, mediów społecznościowcyh i kontaktów ‘mailowych. Nie zastąpi to jednak kontaktów na żywo z ich rozmaitymi imprezami, uroczystościami, spotkaniami etc.

Covid-owy obłęd przeorał i zmienił polonijną rzeczywistość. Jak bardzo podam na przykładzie mojej własnej organizacji czyli Zjednoczenia Polskiego Vaal Triangle. Rok temu powinniśmy mieć Walne Zebranie Sprawozdawczo-Wyborcze, które wobec ogłoszonego przez władze RPA lockdown’u nie mogło się odbyć. Ale lockdown się skończył, restrykcje stopniowo złagodzono… i tak minął rok. Mimo próśb kilku członków ZPVT, Zarząd a głównie Prezydium tak panicznie się boją zwołania zebrania, iż otwarcie łamią Statut. A zebranie mogłoby się wszak odbyć przy zachowaniu środków ostrożności, bo mamy do dyspozycji dużą salę, gdzie osoby byłyby oddalone od siebie nawet 5m. No, ale strach ma wielkie oczy…. Jeśli jeszcze 1.5 roku temu sytuację można by nazwać nieciekawą, to dziś jak? W przyszłym roku powinniśmy obchodzić 40-lecie powstania ZPVT, a wygląda całkiem realnie, że zamiast obchodów nastąpi jego rozwiązanie, bo jak ma działać wirtualna organizacja polonijna składająca się z kilkunastu członków? Sprawę załatwi, jako to często bywa sprawa pieniędzy, bo utrzymanie terenu i budynków klubowych kosztuje, a funduszy ciągle ubywa…. Nie jest mi wcale lekko ani przyjemnie przedstawić taki obraz rzeczywistości, ale odmowa akceptacji faktów nic tu nie zmieni. Obawiam się, że w perspektywie kilku lat organizacje polonijne w Durbanie, Vaal Triangle, Pretorii i Cape Town albo znikną, albo będą działały często używam tego słowa, ale dobrze ono opisuje sytuację wirtualnie.

Abstrahując od prognozy co do RPA sądzę, że z podobnymi kłopotami borykają się organizacje polonijne w innych krajach. Rozumiem, iż każdy z tych krajów ma pewną specyfikę a dodatkowo nie można uogólniać sytuacji, bo podobnie jak w RPA sprawy mają się różnie w zależności od konkretenj organizacji w danym regionie. Jakoś pewnie przetrwają ci najwięksi, choć i tam wspomniany problem zastępowalności pokoleń sprawi nie lada kłopoty, lecz w przypadku tych małych liczebnie gdzie działacze są bardzo przestraszeni Covid-em, no czarno to widzę… Czy jest wyjście z tak pesymistycznie namalowanej sytuacji? Tak, mało prawdopodobne, ale jest. Wszystko zależy od pokonania covidowego strachu i pozwolę sobie tu na sam koniec zacytować puentę z „Ballady o trzesących się portkach” K. I. Gałczyńskiego: „Gdy wieje wiatr historii, ludziom jak pięknym ptakom, rosną skrzydła, natomiast… trzęsą się portki pętakom”.

Jak już zaznaczyłem w I odcinku tej „Historii”, zaledwie ślizgnąłem się po temacie; tylko osobne historie polskiej obecności w Cape Town, Johannseburgu, Durbanie, w mniejszym stopni w Pretorii i Vaal Traingle, by je przestawić w pełni, zajęłyby dużo więcej miejsca, niż ta moja bardzo ogólna historia. Z pewnością przydałoby się zrobić poszerzone badania (może takie istnieją?) na temat obecności Polaków w Afryce Południowej i nie tylko w samym RPA, ale i krajach ościennych. Mimo to mam nadzieję, iż większości Czytelników, szczególnie w Polsce i innych krajach gdzie znajdują się moi rodacy, choć w niewielki sposób, ale jednak, przybliżyłem nasze polskie dzieje na tym krańcu Afryki.

RPA, maj 2021

Website | + posts

Comments

No comments yet. Why don’t you start the discussion?

Leave a Reply

Your email address will not be published.