Mur Berliński Padł w Stoczni Gdańskiej, siedzibie Solidarności – powiedział Helmut Kohl!

Mur Berliński Padł w Stoczni Gdańskiej, siedzibie Solidarności – powiedział Helmut Kohl!

Gdzie padł Mur Berliński, pyta świat?

W Stoczni Gdańskiej, w siedzibie Solidarności

odpowiada Helmut Kohl, Kanclerz Niemiec, w 1990 roku.

dr. Mira Modelska-Creech

Może na początek krótkie wprowadzenie historyczne.  Po wojnie, w 1949 roku Niemcy zostały podzielone na 4 strefy okupacyjne: Amerykąńską, Angielską, Francuską i Radziecką.

Ze strefy radzieckiej powstało państwo NRD, czyli tak zwane Niemcy Wschodnie, a z pozostałych 3 stref okupacyjnych państwo RFN, potocznie zwane Niemcami Zachodnimi. Ponieważ z Berlina Wschodniego, obywatele NRD masowo uciekali do Berlina Zachodniego, w roku 1961, na rozkaz szefa Państwa NRD, Waltera Ulrichta, zbudowano słynny Mur, który podzielił Berlin definitywnie na dwie części; Wschodnią i Zachodnią. Zachodnia część posiadała 3 strefy, (amerykańską, angielską, francuską), a Wschodnia część Berlina była jednorodna, z siedzibą władz radzieckich oraz komunistycznych władz Niemiec.

Osobiście jeszcze jako studentka byłam na uniwersyteckiej wycieczce w Berlinie Wschodnim. Było to bardzo rano i nie pamiętam dlaczego nasz pociąg był przestawiany z torów Berlina Zachodniego na tory Berlina Wschodniego. Ten moment był dla nas wielkim wydarzeniem. Otworzyłam okno w naszym przedziale i prowokacyjnie zaczepiałam strażnika, częstując go najlepszymi czekoladkami od Wedla. Strażnik, pewnie 20-letni, podobnie jak ja, z żalem w oczach, ale przestrzegając dyscypliny, czekoladkami się nie poczęstował. Ale kiedy odjeżdżaliśmy, dyskretnie wykonał gest pożegnania. Przez chwilę więc zasmakowałam, czym był ten podział.

Mamy rok 1989,  prawie codziennie waszyngtońskie gazety rozpisywały się o negocjacjach 2 plus 4, spotkaniach polityków w Berlinie, Moskwie, Waszyngtonie.

Mur Berliński został otwarty 9 listopada 1989 roku. Konferencja w Moskwie poświęcona negocjacjom 2 plus 4 zakończyła się podpisaniem umowy 12 września 1990 roku, i sprawiła, że 4 mocarstwa zrzekły się roszczeń oraz wszelkiej odpowiedzialności w stosunku do Berlina i Niemiec.  

Władze NRD, z Erichem Honeckerem ustąpiły a Prezydent RFN, Richard von Weizsaecker przejął przywileje i obowiązki Zjednoczonego Państwa Niemieckiego. 3 października 1990 roku, w Berlinie, niczym kipiący wulkan rozbłyskiwały fajerwerki i podobno nikt nie poszedł spać. Po 28 latach Mur upadł z hukiem.

Moja przyjaciółka z Banku Światowego, Juta, Niemka, w parę dni później, pojawiła się u mnie w domu, w Waszyngtonie, z prezentem. Było to piękne pudełeczko od jubilera, a w nim znajdował się kawałek Muru Berlińskiego. Przechowuję go do dziś.

Był to ułamany kawałek betonu, z jednej strony, z drugiej, zaś jakieś fragmenty farby żółto-zielonej. Resztę tej pamiętnej niedzieli spędziła pomagając mnie zawiesić bardzo ciężki dywan na ścianie. Była wtedy tak serdeczna, że czułam się z nią, prawie jak z siostrą. Z perspektywy czasu myślę, że widocznie prasa RFN była bardzo pozytywna wobec Polski. 

Dziś nie mogę sobie przypomnieć, czy był to rok 1989, czy już 1990. Dostaję telefon od mego ówczesnego „semi-bosa”Niemca, zajmującego się mechanizacją rolnictwa w Rosji (pracowałam w Banku Światowym jako „tranlator”- tłumacząc  z  rosyjskiego i angielskiego, w obu kierunkach). Znał moją sytuację bytową, wiedział, że jestem samotną matką utrzymującą siebie, dziecko i Mamę z Polski.

Chcesz zarobić? Zabrakło w Waszyngtonie tłumaczy niemiecko-angielskich i w State Department i u nas w Banku. Właśnie przyjeżdża mój odpowiednik, profesor rolnictwa z byłego NRD na uroczystości zjednoczenia, podobno mówi dobrze po rosyjsku, jeżeli możesz być, za godzinę w Grand Hotelu to jest twój. Przedstawię ci go w lobby hotelowym. Tłumaczenia będą łatwe, „pleasantries” i „small talk”.

Oczywiście, że biorę – odparłam.

Tylko ubierz się elegancko! To wielka uroczystość. Bardzo formalna.

Waszyngton, z okazji zjednoczenia Niemiec płynął szampanem. Docieram do Grand Hotelu, prawie biegiem. Zostaję przedstawiona profesorowi ze Wschodnich Niemiec. Bardzo sztywny, ale nie ma to dla mnie żadnego znaczenia i choć się wszyscy bawią, dla mnie to przede wszystkim praca.

Po jakimś czasie, kiedy już się zżyłam z moim egzotycznym podopiecznym gdyż wcześniej nie znałam ludzi ze Wschodnich Niemiec, widzę, że z daleka mój Niemiec z Banku macha do mnie ręką i zbliża się z jakimś bardzo dużym i potężnym mężczyzną. Jestem krótkowidzem, więc nie rozpoznaję natychmiast, kim jest ten drugi pan. Raptem rozpoznaję – to Helmut Kohl, Kanclerz Niemiec.

Oscar przedstawia mnie jako Amerykankę „polskiego rozlewu”,tłumaczkę z Banku Światowego, dr. Mirę  Creech. Kohl, kłania się wytwornie, całuje w rękę i trzymając moją dłoń w swojej dłoni potężnej jak dwa bochenki chleba mówi:

Chcę, żeby Pani przekazała Amerykanom, ale przede wszystkim w swojej pierwszej Ojczyźnie, że Mur Berliński nie padł w Berlinie. Mur Berliński padł w Gdańsku, a konkretnie w Stoczni Gdańskiej, siedzibie „Solidarności” – mówi do mnie Helmut Kohl.

Mieliśmy bardzo nieszczęśliwą historią w czasie wojny. Po wojnie naród mój został podzielony. Dużo ludzi cierpiało, z tego powodu. To dzięki ofierze Pani narodu, jego wielkiej OFIERZE, teraz mogliśmy się zjednoczyć.

Ponownie, nachyla się i całuje mnie w rękę.

Proszę za tę ofiarę PODZIĘKOWAĆ.

Obaj panowie odchodzą.

Jestem bardzo wzruszona, mój podopieczny z NRD też się chyba wzruszył, ale w dalszym ciągu jest bardzo sztywny. 

To było wielkie przeżycie. Wielokrotnie powtarzałam te słowa w moim bankowym, międzynarodowym świecie. Myślę, że przytoczyłam je w czasie jakiegoś przyjęcia dla gen. Shalikashvilli, w Ambasadzie Polski, a może nawet i Ambasadzie Rosji. W Rosji też się tym zjednoczeniem żyło. Nie wiadomo było, czy to na dobre, czy na złe. To był najczęściej w tym czasie dyskutowany temat. 

Niestety, czas robi swoje i po jakimś czasie o tym zapomniałam, aż do sierpnia 2021 roku, kiedy będąc w Polsce, raptem otrzymuję telefon od pani Cieszkowskiej, Polonuski z N.Y., córki Powstańca Warszawskiego;

Pani Miro, niech pani, coś robi i ratuje sytuację. W Chinach ma miejsce konferencja UONESCO, zastanawiają, czy Murowi Berlińskiemu, czy też Stoczni Gdańskiej przyznać odznaczenie zabytku klasy „Zerowej”, tzn. najwyższej, jako symbolu upadku totalitaryzmu.

Oczywiście należy go przyznać Stoczni Gdańskiej. Sam Kohl, ówczesny Kanclerz Niemiec stwierdził to, a on chyba wiedział najlepiej – odpowiadam.

Nie było czasu na długie dywagacje. Trzeba było natychmiast przystąpić do działania. Alarmowałam wszędzie, gdzie mogłam. Ministerstwo Spraw Zagranicznych, Ministerstwo Kultury, u Pana Adama Kwiatkowskiego. Wszyscy powoływali się na okres urlopowy. I byli gdzieś w rozjeździe.

Miałam niewielką reakcję ze strony ‘Solidarności”. Ministerstwa raczej milczały. A gdzie duch walki? Pobiegłam natychmiast do pana Rafała Mossakowskiego i nagrałam program, wystąpiłam nawet w tej samej sukni, w której tamtego wieczoru usłyszałam od  Kanclerza Niemiec, Helmuta Kohla, że Mur Berliński padł w Gdańsku i to Gdańsk  i „Solidarność” były pra-przyczyną, zapalnikiem i motorem przemian. Niestety stwierdzam, iż musiałam podjąć samotną walkę aby zatrzymać proces UNESCO pominięcia dorobku Solidarności na arenie międzynarodowej. Udało mi się odroczyć w czasie ostateczne rozstrzygniecie w tej sprawie – wygralismy bitwę ale wojna nadal trwa. 

    

 

 

Comments

No comments yet. Why don’t you start the discussion?

Leave a Reply

Your email address will not be published.